W Meksyku zaginęło od 1950 roku ponad 116 tys. osób
W Meksyku zaginęło bez wieści od roku 1950 do 8 sierpnia roku bieżącego, według oficjalnych danych rządowych, 116 386 osób, których nigdy nie odnaleziono – ogłosiły tamtejsze stowarzyszenia obrońców praw człowieka. 26 749 spośród uprowadzonych i zaginionych, to kobiety.
Przedstawiciele organizacji społecznej, która zrzesza te stowarzyszenia, zakwestionowali w piątek oficjalną liczbę zaginionych jako „znacznie zaniżoną”. Oskarżają o to zaniżenie lewicowego prezydenta Meksyku, Andresa Manuela Lopeza Obradora.
„Kolejne rządy naszego kraju bagatelizują brutalne łamanie praw człowieka i wręcz starają się tuszować zjawisko uprowadzeń, podczas gdy odpowiedzialni za te zbrodnie pozostają bezkarni” – czytamy w komunikacie meksykańskich stowarzyszeń obrony praw człowieka.
Brak energicznych i skutecznych działań meksykańskich władz przeciwko organizacjom przestępczym na czele z kartelami narkotykowymi, które w przekonaniu tych stowarzyszeń stoją za zjawiskiem „masowych zaginięć”, sprawił, iż rodziny zaginionych tworzą spontanicznie coraz liczniejsze zespoły, które zajmują się w całym kraju poszukiwaniem swych bliskich.
Powstało już 200 ochotniczych zespołów złożonych z krewnych i przyjaciół ludzi uprowadzonych przez gangi. Ponad 60 tych zespołów tworzy oficjalnie organizację pod nazwą Ruch Dla Naszych Zaginionych.
Według meksykańskich mediów, działania zespołów, w których większość stanowią kobiety, wywierają znaczny wpływ na inicjatywy ustawodawcze rządu mające prowadzić do rozwiązania kryzysu związanego z narastającym zjawiskiem uprowadzeń .
W 2017 roku zespoły te doprowadziły w 2017 roku do przeforsowania w parlamencie „Ustawy w sprawie siłowych uprowadzeń ludzi”.
Nie zdołały jednak osiągnąć dotąd zamierzonego celu; liczba obywateli Meksyku zaginionych bez wieści za rządów prezydenta Andresa Manuela Lopeza Obradora nadal wzrasta.
Sześć z dziesięciu krajów świata, w których dochodzi do największej liczba porwań i uprowadzeń, to kraje Ameryki Łacińskiej.
PAP




