fot. twitter.com

USA zaniepokojone decyzją o delegalizacji opozycyjnej partii w Kambodży

W oświadczeniu wydanym w czwartek Biały Dom wyraził zaniepokojenie decyzją Sądu Najwyższego Kambodży, która delegalizuje główne ugrupowanie opozycyjne, Partię Narodowego Ocalenia Kambodży (CNRP). „Rozważamy konkretne kroki w reakcji na tę decyzję” – wskazano.

Pierwszym posunięciem będzie cofnięcie poparcia dla kambodżańskiego Krajowego Komitetu Wyborczego i uznania dla wyników elekcji zaplanowanej na 2018 r. – głosi komunikat Białego Domu.

W ocenie komentatorów delegalizacja Partii Narodowego Ocalenia Kambodży (CNRP), toruje drogę do autorytarnych rządów premiera Hun Sena, zapewniając mu niemal pewną wygraną w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

Sąd zakazał w czwartek 118 członkom CNRP prowadzenia działalności politycznej przez okres pięciu lat. Partia utraci również kontrolę w radach, którą uzyskała dzięki wygranej w czerwcowych wyborach lokalnych – pisze agencja Reutera.

„Mamy do czynienia ze śmiercią demokracji w Kambodży” – ocenił Phil Robertson z organizacji Human Rights Watch.

6 października rząd zwrócił się do Sądu Najwyższego o rozwiązanie CNRP, która została oskarżona o spisek przejęcia władzy z pomocą Stanów Zjednoczonych po tym, gdy 3 września aresztowano jej lidera Kema Sokhę.

Kem Sokha został oskarżony o zdradę i szpiegostwo na rzecz USA; grozi mu od 15 do 30 lat więzienia. Po tym aresztowaniu prawie połowa opozycyjnych deputowanych zbiegła za granicę.

Żądając rozwiązania CNRP, zespół adwokatów reprezentujących rząd wykorzystał te same rzekome dowody co w aferze szpiegowskiej, której bohaterem jest Kem Sokha.

CNRP odniosła sukces w czerwcowych wyborach lokalnych, co zaniepokoiło władze centralne, rządzące Kambodżą od upadku reżimu Czerwonych Khmerów. Rząd obawiał się dalszych sukcesów tego opozycyjnego ugrupowania w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych.

W przemówieniu telewizyjnym premier Hun Sen powiedział, że wybory odbędą się w „normalnym trybie”.

CNRP odrzuca wszelkie oskarżenia, mówiąc, że są one motywowane politycznie. Ugrupowanie nie wysłało na czwartkową rozprawę swych prawników.

Zachód potępił aresztowanie Kema Sokhy i zaapelował o jego uwolnienie, Hun Sen cieszy się jednak poparciem Chin, które jako największy darczyńca Kambodży – jednego z najbiedniejszych krajów Azji Południowo-Wschodniej – są dla kambodżańskiego rządu bardzo cennym sojusznikiem.

PAP/RIRM

drukuj