Unijne wsparcie dla Polski na walkę ze skutkami powodzi to zgoda na skorzystanie z już przyznanych naszemu krajowi środków w ramach Funduszu Spójności
Pozwolenie na przekierowanie 20 miliardów złotych już wcześniej Polsce przyznanych – tak można podsumować wizytę przewodniczącej Komisji Europejskiej, Ursuli von der Leyen, we Wrocławiu. Tymczasem wiele państw oczekiwałoby zastrzyku nowych, dodatkowych środków unijnych na walkę ze skutkami powodzi. Problem w tym, że unijna kasa może być pusta.
Po spotkaniu z szefami rządów Polski, Czech, Słowacji i Austrii przewodnicząca Komisji Europejskiej zapowiedziała uruchomienie unijnych pieniędzy na odbudowę po powodzi.
– Kraje, które nawiedziła powódź, będą mogły skorzystać z 10 miliardów euro z Funduszu Spójności – zapowiedziała Ursula von der Leyen, przewodnicząca Komisji Europejskiej.
Po tej deklaracji politycy Platformy Obywatelskiej ogłosili, że to sukces szefa polskiego rządu.
,,20 mld zł dla Polski z Funduszu Spójności na odbudowę po powodzi! Skuteczność Donalda Tuska!” – ocenił Dariusz Joński, europoseł.
20 mld zł dla Polski z Funduszu Spójności na odbudowę po powodzi!
Skuteczność @donaldtusk !— Dariusz Joński (@Dariusz_Jonski) September 19, 2024
Rząd, który nie radzi sobie z kryzysem potrzebował takiego wsparcia wizerunkowego – zwrócił uwagę dr Piotr Gawryszczak, politolog.
– Ta wizyta niczego nie wnosi, a tylko powoduje, że premier Donald Tusk i jego koalicjanci będą mogli powiedzieć, że Unia Europejska z troską pochyla się nad kwestią zalanych miejscowości – mówił dr Piotr Gawryszczak.
Szumnie ogłoszone wsparcie finansowe Komisji Europejskiej to w rzeczywistości jedynie zgoda na skorzystanie z już przyznanych Polsce środków w ramach Funduszu Spójności. Część z nich będzie można przeznaczyć na odbudowę po powodzi – przyznała minister funduszy i polityki regionalnej, Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz z Polski2050.
– My te pieniądze już mamy w naszej kopercie, kopercie krajowej. Z tej puli możemy przekierować do 5 mld euro, czyli do 20 mld zł na inwestycje w odbudowę regionu, w którym doszło do tragedii – powiedziała Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz.
Donald Tusk utrzymuje, że i tak środki pierwotnie zaplanowane dla Polski w ramach Funduszu Spójności nie byłby w pełni wykorzystane.
– Teoretycznie te środki byłyby w naszej dyspozycji, ale nie zdołalibyśmy ich wydać. Z różnych powodów – zaznaczył Donald Tusk, premier RP.
Środki – zgodnie z ich pierwotnym przeznaczeniem – miałyby zostać wykorzystane w latach 2021-2027 głównie na projekty rozwojowe i infrastrukturalne. To przerzucanie pieniędzy między regionami – skomentował Grzegorz Puda, były minister funduszy i polityki regionalnej.
– Pod pretekstem tego, że przekazują nowe pieniądze, a wcale ich nie przekazują, to ktoś będzie miał mniej, ponieważ z jakiejś puli te środki będzie trzeba pozyskać – zauważył Grzegorz Puda.
Być może projekty, które już zostały zaplanowane, trzeba będzie skasować. Polska będzie mogła ubiegać się też o środki na pomoc powodzianom z drugiego funduszu – Funduszu Solidarności. Będą to jednak symboliczne środki. Jego całkowity budżet na siedem lat dla wszystkich państw członkowskich to półtora miliarda euro. Prezydent Andrzej Duda oczekuje większego zaangażowania finansowego Brukseli.
– Komisja Europejska mogłaby znacznie więcej zaoferować, a nie tylko to, co zostało zasygnalizowane – ocenił prezydent RP.
Możliwości finansowe Unii Europejskiej są jednak ograniczone – przypomniał Jacek Saryusz-Wolski, były poseł do PE.
– Budżet Unii Europejskiej nie dopina się. Jest luka 30 mld na spłatę Funduszu Odbudowy, jeszcze pocovidowego. Wszędzie nie ma pieniędzy. Nie ma ich w Unii Europejskiej ani w Komisji Europejskiej – podkreślił Jacek Saryusz-Wolski.
Komisja Europejska obiecuje, że przy korzystaniu z przesuniętych środków na odbudowę po powodzi procedury będą ograniczone do minimum.
TV Trwam News



