fot. PAP/Darek Delmanowicz

Unia Europejska wprowadzi niekorzystne dla Polski ograniczenia handlu z Ukrainą?

Komisja Europejska w środę ogłosi nowe zasady bezcłowego handlu Unii Europejskiej z Ukrainą. Ograniczenia nie obejmą tego, na czym najbardziej zależało polskim rolnikom, czyli zbóż. Będą natomiast limity na import jaj, drobiu i cukru, ale i te ograniczenia będą wyliczane na podstawie niekorzystnych dla Polski wskaźników.

Jajka, drób i cukier to kolejne produkty, których import do Unii Europejskiej będzie limitowany. Według mediów nowe reguły handlu z Ukrainą ogłosi w środę Komisja Europejska. Problem jednak w tym, że proponowana przez Brukselę ilość sprowadzanych jaj, drobiu i cukru będzie wyliczana na podstawie wskaźników od połowy 2022 do połowy 2023 roku. To kolejna propozycja na niekorzyść polskich rolników – mówi Monika Piątkowska, prezes Izby Zbożowo-Paszowej.

– To jest propozycja absolutnie niekorzystna dla Polski, dlatego że to był czas, kiedy mieliśmy sporo tego towaru – zwraca uwagę Monika Piątkowska.

Podobne stanowisko ma resort rolnictwa, co słyszymy od wiceministra Michała Kołodziejczaka.

– To byłby wypaczony wynik, bo import jest bardzo duży i na to nie można się zgodzić – mówi wiceminister rolnictwa, Michał Kołodziejczak z Koalicji Obywatelskiej.

Ograniczenie importu jaj, drobiu i cukru tak, ale w oparciu o inny okres referencyjny – podkreśla prezes Izby Zbożowo-Paszowej.

– Najlepszy byłby powrót do poziomu importu sprzed wybuchu wojny za naszą wschodnią granicą – wskazuje Monika Piątkowska.

Nowe reguły handlu Unii z Ukrainą kolejny raz nie przewidują ograniczenia importu pszenicy, kukurydzy oraz nasion rzepaku i słonecznika. Jednostronne embargo na te produkty wprowadził jeszcze rząd Prawa i Sprawiedliwości w kwietniu 2023 roku – przypomina były wiceminister rolnictwa, poseł Krzysztof Ciecióra z Prawa i Sprawiedliwości.

– Podjęliśmy konkretne decyzje. Zablokowaliśmy granice, wprowadziliśmy pomoc dla polskich producentów – wylicza poseł Krzysztof Ciecióra.

Rząd Donalda Tuska podtrzymuje stanowisko poprzedników.

– Żadne ograniczenia, które w tej chwili funkcjonują, nie zostaną w Polsce zniesione. Ciągle jest embargo na określone produkty – zapewnia wiceminister Michał Kołodziejczak.

Rządzący przekonują, że embargo może zostać zniesione tylko i wyłącznie po ustaleniu korzystnych dla Polski warunków w bezpośrednich rozmowach z rządem w Kijowie. Negocjacje trwają. W przyszłym tygodniu będzie spotkanie urzędników na poziomie resortów rolnictwa. Sytuacja z napływem ukraińskich plonów nadal niepokoi rolników.

– Relacje z rolnikami są bardzo dobre. Przechodzimy do rozmów i działań, do współpracy – mówi wiceminister Michał Kołodziejczak.

Innego zdania jest szef rolniczej „Solidarności”, Tomasz Obszański.

– Nie rozmawiałem z ministrem Michałem Kołodziejczakiem na protestach, nie rozmawialiśmy też z ministrem Czesławem Siekierskim – zaznacza Tomasz Obszański.

W ubiegłą środę miał miejsce strajk ostrzegawczy. Rolnicy protestowali w około 250 polskich miejscowościach. Jeśli rząd nie zacznie realizować postulatów, to rolnicy masowo zaprotestują na ulicach całego kraju.  [czytaj więcej]

 

– Jesteśmy postawieni pod ścianą. Pszenica kosztuje już nieco ponad 600 zł za tonę. To są za niskie ceny. Nie wiemy, co dalej robić. Nie możemy kupować nawozów, nie możemy nic zaplanować, a nasze magazyny są pełne – podkreśla Tomasz Obszański.

Od tygodni ulice europejskich miast są paraliżowane przez rolników, którzy protestują  z powodu zalania rynków ukraińskimi plonami i szkodliwej polityki klimatycznej. Do Niemców, Holendrów czy Francuzów dołączyli Belgowie. Zablokowali centrum Brukseli, w tym okolice parlamentu Europejskiego.

TV Trwam News

drukuj