fot. M. Marek/Nasz Dziennik

Ukraińskie służby rozpracowały grupę dewastującą polskie i żydowskie miejsca pamięci na Ukrainie

Służba Bezpieczeństwa Ukrainy poinformowała o rozpracowaniu grupy przestępczej, która na zlecenie rosyjskich służb specjalnych dewastowała polskie i żydowskie miejsca pamięci na Ukrainie.

Nie wiadomo, czy sprawców zatrzymano. Członkowie grupy mieli zniszczyć m.in. groby żołnierzy Korpusu Ochrony Pogranicza w Mielnikach w obwodzie wołyńskim.

Według SBU siedziba grupy znajdowała się w Czernihowie na północy Ukrainy, lecz celem jej działań były upamiętnienia i miejsca kultu religijnego na Wołyniu i w obwodzie sumskim.

Prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich Centrum Ucrainicum na KUL, mówi, że do tych informacji należy podejść z pewnym dystansem.

– Trzeba przede wszystkim powiedzieć, że dotychczas nie było uczciwego podejścia do spraw dewastacji polskich miejsc pamięci na Ukrainie. Co mam na uwadze, mówiąc o braku uczciwego podejścia? To znaczy wychodzenie z zasady presumpcji niewinności i rozpatrywania wszystkich możliwości popełniania takich przestępstw, uwzględniając różne siły i również to wielkie zawirowanie, z którym kojarzy się nam Ukraina. Oczywiście, rosyjski czynnik jest obecny i nikt temu nie zaprzeczy, natomiast jest też obecny bardzo mocny antypolski element wśród ruchów nacjonalistycznych Ukrainie. Uczciwe dochodzenie wymaga uwzględnienia przynajmniej tych dwóch wątków – wskazuje prof. Włodzimierz Osadczy.    

W 2017 roku na Ukrainie doszło do szeregu incydentów związanych z polskimi miejscami pamięci narodowej oraz placówkami dyplomatycznymi.

Wszystkie zdarzenia zostały potępione przez władze w Kijowie, które oceniały, że stoi za nimi „strona trzecia”, dążąca do wywołania konfliktu między Polską i Ukrainą. Jako zleceniodawców wskazywano rosyjskie służby specjalne.

RIRM

drukuj