Ukraina dogaduje się z KE – pomijając zdanie Polski – w sprawie zniesienia embarga na niektóre artykuły rolno-spożywcze po 15 września
Obowiązujące embargo na niektóre artykuły rolno-spożywcze z Ukrainy najprawdopodobniej nie zostanie przedłużone po 15 września. Taka umowa Kijowa z Brukselą może oznaczać poważne kłopoty dla Polski i pozostałych państw przyfrontowych. Tymczasem, pomimo upływającego czasu, rolnicy i konsumenci nadal nie poznali nazw polskich firm, które skupowały zboże z Ukrainy.
Do startu żniw pozostały dwa tygodnie. Trwa opróżnianie magazynów z nadpodaży zboża, które napłynęło do nas przez niekontrolowany import z Ukrainy. Choć zjawisko miało miejsce pół roku temu, to wciąż nie poznaliśmy listy podmiotów, które skupowały zboże z Ukrainy. Tylko w ostatnim czasie Krajowa Administracja Skarbowa przeszukała ponad 200 firm i agencji celnych. Pomimo tego KAS przeciąga publikację – mówił minister rolnictwa Robert Telus.
– Te podmioty w Krajowej Administracji Skarbowej są objęte tajemnicą skarbową. Osobiście nie mam nawet do nich wglądu. Cały czas nad tym pracujemy i musi to być zrobione dobrze – zaznaczył minister Robert Telus.
Na prośbę Ukrainy Komisja Europejska otworzyła korytarze dla ukraińskiego zboża. W geście solidarności Polska i cztery pozostałe kraje przyfrontowe zgodziły się na to. Z biegiem czasu olbrzymie wolumeny taniego ziarna z Ukrainy zaczęły wypierać droższe polskie zboże. Nie ma żadnych przeciwwskazań prawnych, aby tej listy nie publikować – zaznaczył przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP, Jan Krzysztof Ardanowski.
– Ze wskazaniem wielkości tego importu, ponieważ czym innym jest rolnik, który sprowadził może parędziesiąt ton zboża dla swoich zwierząt, a czym innym jest firma, która sprowadziła setki tysięcy ton, zarabiając miliardy – wskazał Jan Krzysztof Ardanowski.
Aby uporać się z problemem państwa przyfrontowe – na czele z Polską – wywalczyły w rozmowach z Komisją Europejską zakaz importu czterech produktów rolnych z Ukrainy: pszenicy, kukurydzy, rzepaku i nasion słonecznika. Embargo trwa do 15 września. Polska chce je przedłużyć do końca roku, ale wszystko wskazuje na to, że Kijów dogadał się z Brukselą ponad głowami polskiego rządu i zakaz nie zostanie przedłużony. Prezydent Wołodymyr Zełenski miał usłyszeć taką deklarację od szefowej Komisji Europejskiej.
– Sprawa zboża wychodzi poza polsko-ukraińskie rozmowy i dotyczy całej Unii Europejskiej. Szanowna pani Ursula von der Leyen obiecała mi, że po 15 września blokada na nasze towary zostanie zniesiona – mówił prezydent Ukrainy.
To spowodowałoby jeszcze większy paraliż polskiego rolnictwa niż przed rokiem. We wrześniu będziemy najprawdopodobniej po rekordowych zbiorach zbóż i w trakcie zbiórki kukurydzy. Brak embarga może uderzyć w polskie rolnictwo ze zdwojoną siłą, ale na forum europejskim ukraińscy ministrowie gospodarki i rolnictwa podważają mechanizmy pomocy, które wprowadza polski rząd, aby reperować nasz rynek rolno-spożywczy. To pokazuje, jak może wyglądać nasza przyszłość z ukraińskim partnerem – analizowała dyrektor Instytutu Gospodarki Rolnej, Monika Przeworska.
– Polacy zdali ogromny egzamin. Pokazali, jak należy pomagać i się solidaryzować, a okazuje się, że przy pierwszej trudnej próbie, jaką jest ten kryzys zbożowy, jeśli chodzi o relacje polsko-ukraińskie, to niestety ta zwrotka jest bardzo negatywna – zaznaczyła Monika Przeworska.
Polski sektor rolnictwa, choć jeden z najlepszych jakościowo w Unii Europejskiej, nie ma szans konkurować z ukraińskim odpowiednikiem. Na Ukrainie, pomimo wojny, prężnie działają międzynarodowe agroholdingi dysponujące areałami o wielkości dziesiątków tysięcy hektarów, które dla prawdziwego ukraińskiego rolnika są pasożytem – zauważył Jan Krzysztof Ardanowski.
– To oni decydują o rolnictwie ukraińskim, a nie żadni rolnicy. Więc my nie mamy żadnego interesu, aby nabijać kabzę międzynarodowym koncernom, niszcząc przy tym własne rolnictwo – podkreślił przewodniczący Rady ds. Rolnictwa i Obszarów Wiejskich przy Prezydencie RP.
Dlatego pojawiają się też pytania o przyszłość naszej współpracy z Ukrainą w wielu sektorach. W dalszej perspektywie, jeśli Ukraina wygra wojnę, to dołączy do Unii Europejskiej. Tutaj pojawia się wiele możliwości współpracy, ale i zagrożeń – podkreślił minister aktywów państwowych, Jacek Sasin.
– Niezależnie od wsparcia, jakiego udzielamy Ukrainie w jej walce z Rosją, musimy mieć przede wszystkim na uwadze interes polskiego społeczeństwa, Polaków, w tym polskich rolników i dlatego będziemy ten polskich rynek chronić – zapewnił minister Jacek Sasin.
Tylko w 2022 roku Polska na pomoc Ukrainie wydała ok. 30 miliardów złotych.
TV Trwam News



