fot. PAP

UE: zakończyła się druga runda negocjacji handlowych z USA

W Brukseli zakończyła się w piątek druga runda negocjacji umowy o wolnym handlu między Unią Europejską a USA (TTIP). Negocjatorzy poinformowali o postępach w rozmowach oraz odrzucili zarzuty, że umowa doprowadzi do obniżenia standardów bezpieczeństwa.

Do Brukseli z USA przyleciało ok. 50 negocjatorów, którzy od poniedziałku rozmawiali z przedstawicielami UE m.in. o usługach, inwestycjach, energii, surowcach i kwestiach regulacyjnych. Odbyło się też wiele wideokonferencji, m.in. na temat małych i średnich przedsiębiorstw. Zadowolenie z wznowienia negocjacji, które w październiku zostały wstrzymane z powodu paraliżu amerykańskiego rządu, wyraził unijny komisarz ds. handlu Karel De Gucht.

W komunikacie napisał, że unijni i amerykańscy negocjatorzy „robią stałe postępy w wielu kwestiach, które muszą być rozwiązane, aby transatlantyckie środowisko biznesowe było skuteczniejsze”. Zastrzegł, że musi się to dziać przy zachowaniu ochrony konsumentów i ich praw. Dzięki umowie ma powstać największa strefa wolnego handlu na świecie. Tematem rozmów w Brukseli były m.in. sposoby harmonizacji unijnych i amerykańskich przepisów dotyczących produktów chemicznych, a także wyrobów medycznych, kosmetyków czy leków.

Główny unijny negocjator Ignacio Garcia Bercero przyznał na konferencji prasowej, że jeśli chodzi o produkty chemiczne, to „przepisy unijne i amerykańskie znacznie się różnią, podobnie jak poziom ochrony”. Bercero poinformował, że Unia jest bardzo zadowolona z przebiegu rozmów. „Poszliśmy o krok do przodu, określając te obszary, na których istnieje wspólny grunt” – powiedział. Także główny negocjator ze strony USA Dan Mullaney uznał spotkania za sukces.

„Nasze zespoły bardziej szczegółowo badały nasze podejście do inwestycji, w celu stworzenia wspólnych zasad i utorowania drogi do dalszych postępów w trakcie trzeciej rundy” – powiedział Mullaney. Ta kolejna runda rozmów handlowych ma się odbyć w Waszyngtonie w tygodniu rozpoczynającym się 16 grudnia. Wcześniej, 27 listopada, w Brukseli dojdzie do oddzielnego spotkania poświęconego usługom finansowym. W ramach transatlantyckiego partnerstwa handlowego i inwestycyjnego (TTIP), jak oficjalnie nazywana jest przyszła umowa, wyeliminowane mają zostać często sprzeczne przepisy, co ma doprowadzić do zmniejszenia kosztów dla producentów i klientów.

Jednak grupy konsumenckie i organizacje pozarządowe po obu stronach Atlantyku wyrażały ostatnio obawy, że z tego powodu po podpisaniu umowy na rynek będzie trafiać więcej nietestowanych i niebezpiecznych produktów oraz usług. „W negocjacjach nie chodzi o wyrzekanie się naszych standardów” – zapewnił w piątek Bercero. Mullaney podkreślił z kolei, że TTIP ma być przykładem tego, jak dwie rozwinięte gospodarki mogą współpracować na rzecz zwiększania handlu i inwestycji, „bez naruszania ochrony konsumentów i bez szkód dla środowiska, ludzkiego zdrowia czy bezpieczeństwa”.

W piątek rano negocjatorzy spotkali się z ok. 400 przedstawicielami europejskich i amerykańskich firm oraz organizacji zainteresowanych umową, by poinformować o przebiegu rozmów i usłyszeć ich opinie. Komisja Europejska przewiduje, że w sumie umowy o wolnym handlu mogą zwiększyć wzrost gospodarczy w UE o 2 proc. Dzięki tej negocjowanej z USA gospodarka Unii ma zyskać 119 mld euro rocznie (0,5 proc. PKB).

PAP

drukuj