[TYLKO U NAS] Ks. prof. W. Cisło: Syria ma to nieszczęście, że jej sytuacja została przesunięta przez wydarzenia w Libanie. Jeśli w Libanie jest źle, to w Syrii jest źle do kwadratu

Syria ma to nieszczęście, że jej sytuacja została przesunięta przez to, co się wydarzyło w Libanie. Patriarcha Kościoła grecko-melchickiego Joseph Absi podkreślał, że jeśli w Libanie jest źle, to w Syrii jest źle do kwadratu – wskazywał ks. prof. Waldemar Cisło, dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie, w sobotnich „Rozmowach niedokończonych” na antenie TV Trwam.

Ks. prof. Waldemar Cisło na antenie TV Trwam opowiedział o trudnej sytuacji chrześcijan żyjących w państwach Bliskiego Wschodu. Wskazał przede wszystkim na wyznawców Chrystusa pochodzących z Iraku i Syrii.

– Św. Jan Paweł II w 2003 roku do końca błagał, używając dyplomacji i różnych środków perswazji, żeby nie rozpoczynać wojny w Iraku. Niestety Ojciec Święty, jak w wielu innych przypadkach, miał proroczą wizję, że to na dłuższą metę nie przyniesie niczego dobrego. Myśmy już zapomnieli o naszych braciach i siostrach w Iraku, gdzie w 2003 roku mieliśmy ich tam 1,5 miliona, a dzisiaj mamy poniżej 100 tysięcy. Są to wewnętrzni przesiedleńcy; mamy zniszczone tradycyjne siedliska chrześcijan, gdzie chrześcijaństwo rozwijało się od I wieku po Chrystusie – podkreślał dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia PKWP.

– Sudan Południowy to najmłodsze państwo świata, najbiedniejsze, a jednocześnie zranione wewnętrznymi konfliktami, gdzie na broń znajdą się pieniądze, a nie ma pieniędzy na chleb dla głodnych dzieci. (…) Irak to jest mieszanka, tam są różne narodowości, różne odłamy. Jest chyba najsłabszym ogniwem. Są takie opinie pośród znawców rejonu, że Irakowi grozi rozpad przynajmniej na trzy części. (…) Kolejnym bólem na Bliskim Wschodzie okazała się Syria i trwające ponad 10 lat cierpienie tego narodu, bo – podobnie jak w Iraku – chcieliśmy zanieść tam tzw. demokrację – dodał.

Gość TV Trwam powiedział, że wiele obciążeń kosztem trudnej sytuacji chrześcijan na Bliskim Wschodzie ponosi Liban.

– Mamy głęboką wdzięczność do Libańczyków, ponieważ od dłuższego czasu mają około 800 tys. uchodźców z Palestyny (…) oraz około 2 milionów Syryjczyków – wskazał ks. prof. Waldemar Cisło.

– Liban jest krajem, który był podawany przez św. Jana Pawła II jako przykład poprawnych relacji między chrześcijanami a muzułmanami i poszczególnymi odłamami, które są w islamie. Największym problemem jest niestety korupcja i słabość rządu, który podał się do dymisji – mówił.  

Dyrektor polskiej sekcji Papieskiego Stowarzyszenia PKWP wspomniał, że całą politykę w Syrii rozgrywają przede wszystkim dwa największe mocarstwa na świecie – Stany Zjednoczone i Rosja.

– Tradycyjnie Syria uchodziła za strefę rosyjskich wpływów w tamtym rejonie świata; do tej pory w Tartus mamy potężną rosyjską bazę wojskową i słyszymy o wsparciu różnych działań ze strony prezydenta Władimira Putina i wojsk wiernych rządowi. Widzimy też, że mamy niebezpieczne precedensy ze strony Turcji – zajmowanie pasa ziemi; Turcja rozgrywa swoją wojnę wodą pitną, ponieważ w rejonach zajętych przez Turków brakuje wody. (…) Syria ma to nieszczęście, że jej sytuacja została przesunięta przez to, co się wydarzyło w Libanie. Patriarcha Kościoła grecko-melchickiego Joseph Absi podkreślał, że jeśli w Libanie jest źle, to w Syrii jest źle do kwadratu – zaznaczył ks. prof. Waldemar Cisło.

4 sierpnia br. w Bejrucie, stolicy Libanu, doszło do potężnej eksplozji w porcie, w wyniku której zginęło co najmniej 190 osób, a ponad 6 tys. zostało rannych. Dach nad głową straciło ok. 300 tys. osób. Potrzebującym pomaga m.in. polska sekcja Papieskiego Stowarzyszenia Pomoc Kościołowi w Potrzebie.

– Pomagamy wszystkim, również muzułmance, która przyszła z dzieckiem i prosi o lek – takie było też życzenie premier Beaty Szydło i minister Beaty Kempy, kiedy zrobiliśmy piękne projekty z dotacji rządowych. (…) Mamy jednak problem z poziomem naszej dyplomacji, bo nie zawsze informacje na miejscu są takie, jakich byśmy oczekiwali i by pomoc szła w kierunku, którego byśmy oczekiwali. (…) Ufajmy, że nowy minister bardziej zwróci uwagę na prześladowanie chrześcijan, które nie będzie tylko „kwiatkiem do kożucha”, jak to było za poprzedniego ministra – akcentował gość TV Trwam.

 

radiomaryja.pl

 

drukuj