[TYLKO U NAS] Ks. J. Chyła: Jeżeli chcemy zrozumieć Boże Narodzenie, to nie możemy odłączać tajemnicy obecności „Słowa wcielonego pośród nas” od „tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania”

Jeżeli chcemy zrozumieć Boże Narodzenie, to nie możemy odłączać tajemnicy obecności „Słowa wcielonego pośród nas” od „tajemnicy Krzyża i Zmartwychwstania”. Te wydarzenia bardzo głęboko łączą się ze sobą. A komercjalizacja, powierzchowność, infantylizacja, która bywa związana z przeżywaniem świąt, skutkuje zapominaniem, po co Syn Boży do nas przyszedł – powiedział ks. dr Janusz Chyła, proboszcz parafii Matki Bożej Królowej Polski w Chojnicach, w rozmowie z portalem radiomaryja.pl.

Ks. Janusz Chyła odniósł się do zamieszania w dzisiejszym świecie, który nie do końca rozumie sens świąt Bożego Narodzenia.

– Zamieszanie, jakie towarzyszy narodzinom Jezusa, było obecne od początku. Od historycznej chwili zaistnienia tego wydarzenia. Gdy Jezus narodził się w Betlejem, to przebywało tam wielu ludzi, przybyłych w związku ze spisem ludności zarządzonym przez ówczesne władze. Pojawienie się w tym czasie i miejscu Mesjasza nie zostało zauważone. Ludzie zajmowali się wieloma innymi sprawami. Wydaje mi się, że w tym całym przedświątecznym zamieszaniu, jakie jest wokół nas, i któremu niejednokrotnie ulegamy, możemy być w bardzo podobnej sytuacji jak ludzie w Betlejem. Zajmujemy się wieloma sprawami organizując święta, a nie dostrzegamy Tego, który jest ich istotą – wskazał kapłan.

Samo Boże Narodzenie nie może być wyizolowane od innych wydarzeń liturgicznych, bo w centrum roku liturgicznego znajduje się Wielkanoc, czyli Święta Paschalne – podkreślił rozmówca portalu radiomaryja.pl.

– Boże Narodzenie bardzo głęboko łączy się z męką, śmiercią i zmartwychwstaniem Jezusa. Spłycenie zbawczej dramaturgii skutkuje zapominaniem, po co Syn Boży na świat przyszedł. A stał się jednym z nas, aby nas wyzwolić z grzechu, śmierci, i pokonać szatana. Świat natomiast robi ze świąt show, które ma być miłe, sympatyczne, a siłą rzeczy Jezus Chrystus staje się tak samo niezauważony jak wtedy, gdy urodził się w Betlejem – mówił proboszcz parafii Matki Bożej Królowej Polski w Chojnicach.

Okres przedświąteczny kojarzony jest w dzisiejszych czasach z zakupami, a tymczasem sklepy za wszelką cenę starają się unikać religijnego wymiaru świąt Bożego Narodzenia. Ma to swój wymiar chociażby w nazywaniu choinki „sztuczną rośliną do umieszczenia wewnątrz pomieszczenia”.

– Taka redefinicja dotyczy oczywiście nie tylko choinki, ale wielu pojęć i świątecznych symboli. Pamiętam, jak przed kilkunastu laty mój przyjaciel przygotowywał koncert kolęd w stylu gospel z przeznaczeniem dla polskich żołnierzy służących na misjach między innymi w Iraku. Był on emitowany przez telewizję publiczną. W scenariuszu nie było mowy o Bożym Narodzeniu. Musiał on wywalczyć, aby to pojęcie zaistniało obok białych, magicznych czy zimowych świąt. Wydaje mi się, że wielu zwolenników kultury przesiąkniętej ideologią ateistyczną ma w tym czasie spory dylemat. Z jednej strony chcą pasożytniczo wykorzystywać chrześcijańskie święta, choć z samym Bogiem mają problem, więc próbują inaczej święta nazywać. Bohater świąt – Jezus Chrystus i jego Ewangelia – zostają zmarginalizowane – zaznaczył duchowny.

W ostatnim czasie głośno było o sytuacji księży Adama Pawłowskiego i Daniela Wachowiaka z archidiecezji poznańskiej, którzy otrzymali dekret zakazujący wypowiadania się w internecie. Zakaz wydał ks. abp Stanisław Gądecki.

– Jestem zasmucony całą tą historią. Księdza Adama nie znam, ale z Danielem przyjaźnimy się. Pośrednio odniosłem się do tej sprawy na Twitterze, [zobacz] podkreślając znaczenie posłuszeństwa w Kościele. Wielkość takich osób, jak np. ks. Dolindo czy św. Ojciec Pio, wynika między innymi z ich posłuszeństwa. Głęboko wierzę, że jeśli kapłan w duchu wiary jest posłuszny – nawet mając trudności z przyjęciem woli przełożonych – to taka postawa przyczynia się do większej chwały Bożej, a on sam doświadcza duchowego oczyszczenia. Ale obserwując reakcje ludzi na Twitterze, dostrzegam, że ta decyzja dla wielu jest niezrozumiała i powoduje dysonans poznawczy. Zwłaszcza że w przestrzeni medialnej obecni są kapłani, którzy nie kryją poglądów liberalno-lewicowych. Ich wystąpienia w kwestiach moralnych niekiedy trudno pogodzić z nauczaniem Kościoła, a nie zawsze spotykają się z napiętnowaniem przełożonych – zwrócił uwagę ks. Janusz Chyła.

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj