fot. bitwapodkomarowem.pl

[TYLKO U NAS] J. Skoczylas: Bitwa pod Komarowem była bodajże ostatnią bitwą, w której dwie potężne masy konne poszukiwały rozwiązania przy pomocy broni białej

Bitwa pod Komarowem była bodajże ostatnią bitwą, w której dwie potężne masy konne poszukiwały rozwiązania przy pomocy broni białej, czyli przy pomocy szabli. Patrząc generalnie na wojnę polsko-bolszewicką, było to jedno wielkie kapitalne zwycięstwo, dlatego że jak wiemy 15 i 16 sierpnia 1920 roku ruszyła kontrofensywa marszałka Piłsudskiego znad Wieprza i w przeciągu paru dni odniosła kolosalne zwycięstwo nad bolszewikami, którzy zaczęli się cofać – mówił Jacek Skoczylas, adiutant stowarzyszenia „Bitwa pod Komarowem” w rozmowie z portalem Radia Maryja.

29-30 sierpnia odbędą się uroczystości związane z 100. rocznicą Bitwy pod Komarowem, która była jedną z największych bitew kawaleryjskich w historii Rzeczypospolitej Polskiej. W obchodach uroczystości zawarte są m.in. defilada pododdziałów czy inscenizacja epizodów Bitwy pod Komarowem. Więcej informacji o obchodach i samej bitwie przedstawił Jacek Skoczylas, adiutant stowarzyszenia „Bitwa pod Komarowem”.

– Bitwa pod Komarowem była bodajże ostatnią bitwą, w której dwie potężne masy konne poszukiwały rozwiązania przy pomocy broni białej, czyli przy pomocy szabli. Patrząc generalnie na wojnę polsko-bolszewicką, było to jedno wielkie kapitalne zwycięstwo, dlatego że jak wiemy 15 i 16 sierpnia 1920 roku ruszyła kontrofensywa marszałka Piłsudskiego znad Wieprza i w przeciągu paru dni odniosła kolosalne zwycięstwo nad bolszewikami, którzy zaczęli się cofać. Na południowym teatrze, czyli na obszarach Lwów-Zamość-Lublin jednak mieliśmy bardzo poważnego przeciwnika, którą była Konna Armia Siemiona Budionnego, licząca w początkowej fazie bitwy około 40 tysięcy szabli, czyli była to potężna armia, która szybko się przemieszczała i ewentualnie mogła zagrozić tyłom naszych wojsk, które znad Wieprza ruszyły w kierunku północnym, odcinając wszystkie drogi odwrotu bolszewikom. Pod tym względem Bitwa pod Komarowem była elementem bardzo istotnym – powiedział Jacek Skoczylas, adiutant stowarzyszenia „Bitwa pod Komarowem”.

Historycy sprzeczają się, czy gdyby do tej bitwy nie doszło i Konna Armia Budionnego w takim tempie, w jakim dotychczas się poruszała, czy ona by zdążyła dojść do tylnych straży wojsk kontrofensywy, która szła w kierunku północnym i w jakiś sposób utrudniłaby akcję Piłsudskiego – kontynuował.

– My jako kawalerzyści znający możliwości konia, biorący również pod uwagę tamten okres i trudności zaopatrzeniowe tak daleko wysuniętej armii, jesteśmy zdania, że nie zdążyliby dojść, nawet gdyby ruszyli niezatrzymani w kierunku Lublina i dalej na północ. Tak można scharakteryzować Bitwę pod Komarowem w aspekcie generalnym wojny polsko-bolszewickiej, natomiast jeżeli chodzi o w ogóle wysiłek polskiego żołnierza, zwłaszcza kawalerzysty, to wśród pięciu największych zwycięskich bitew, w jakich polska jazda wzięła udział, na terenie obecnej Polski mamy tylko dwie takie bitwy. Historycznie pierwsza była Bitwa pod Grunwaldem, a drugą Bitwa pod Komarowem – wskazał nasz rozmówca.

Jacek Skoczylas zwrócił uwagę na pomijanie polskich zwycięstw w nauce historii w czasach PRL-u.

– My pielęgnujemy tradycje tej bitwy w formie bardziej zorganizowanej mniej więcej od roku 2002. W okresie PRL historia tej bitwy była praktycznie historią zapomnianą. Jakiekolwiek zwycięstwa nad bolszewikami, armią czerwoną były zawsze wyciszane, zamiatane pod dywan, pomijane w podręcznikach. Później zaczęła się ta nasza świadomość narodowa budzić i zaczęliśmy sobie przypominać te istotne fragmenty naszej historii XX wieku i to też dotyczyło właśnie Bitwy pod Komarowem. Nasz dowódca, prezes stowarzyszenia mieszka w odległości mniej więcej 5 kilometrów od pola bitwy, więc siłą rzeczy się nią zainteresował i tak to nasze stowarzyszenie zaczęło powolutku działać – wskazał rozmówca portalu Radia Maryja.

Od 2007 roku rozpoczęliśmy taki element naszych corocznych spotkań w postaci inscenizacji bitwy – kontynuował adiutant.

– To zaczęło gromadzić na początku niewielu widzów. W ostatnim okresie, czyli latach 2018-2019 szacunki można oprzeć o liczbę 3500-4000 widzów. Oczywiście zrobiło się w temacie dość głośno, Bitwa pod Komarowem zaczęła istnieć w świadomości mieszkańców, pojawiły się nawet starsze osoby, które opowiadały nam, że ich dziadek czy ojciec opowiadał o tej bitwie. Zbieraliśmy te wszystkie opowieści i zebraliśmy je w formie zbioru wspomnień mieszkańców Komarowa, Krzywego Stoku i Wolicy Śniatyckiej. Wystąpiliśmy również w 2013 roku do ministra obrony narodowej, ażeby datę Bitwy pod Komarowem jako ostatniej największej kawaleryjskiej uznać jako oficjalne święto wojskowe. Udało nam się to zrobić i to święto zostało ustanowione decyzją ministra obrony narodowej, także co roku 31 sierpnia ma miejsce Święto Kawalerii Polskiej – mówił Jacek Skoczylas.

Informacja o Bitwie pod Komarowej jest obecna w całym środowisku młodych kawalerzystów – podkreślił.

– Przyjeżdżają do nas praktycznie z całej Polski. Przybywają również zaprzyjaźnieni z nami kawalerzyści niemieccy, austriaccy, a w tym roku spodziewamy się również po raz pierwszy kawalerzystów francuskich. Z Litwy również mamy pewną grupę, która zgłosiła swój akces do tegorocznego święta, także powolutku pracujemy nad tym i z mroków niebytu wyciągamy tę bitwę – powiedział adiutant.

Stowarzyszenie „Bitwa pod Komarowem” podjęła się również zadania budowy pomnika upamiętniającego to wielkie polskie zwycięstwo.

– Podjęliśmy ponowną próbę inicjatywy, która początkowo niestety nie doszła do skutku z uwagi na wybuch II wojny światowej, a mianowicie w roku 1935 wszyscy dowódcy pułków, które brały udział w Bitwie pod Komarowem postanowili ufundować Pomnik Kawalerii Polskiej i Kawalerii Konnej, która też w bitwie odegrała bardzo ważną rolę. Został ogłoszony przetarg, który wygrał jeden z lepszych architektów krakowskich pan Zinserling. Wrzesień 39. roku przekreślił tę inicjatywę i sprawa kompletnie ucichła, a dokumentacja tego pomnika zaginęła. Myśmy rozpoczęli próby odnalezienia śladów tej dokumentacji i udało nam się dzięki absolutnemu zbiegowi okoliczności odkryć obraz olejny namalowany przez jednego z artystów krakowskich, który przedstawia salon w mieszkaniu architekta Zinserlinga i tam zauważyliśmy namalowany, nad wejściem do tego salonu, niewielki obraz, który przedstawiał właśnie tenże pomnik, jaki był zaprojektowany przed wojną – akcentował.

Po konsultacjach z profesorem z Akademii Sztuk Pięknych z Krakowa i wieloma innymi autorytetami w tym temacie udało nam się, dzięki współpracy z Akademią Sztuk Pięknych we Wrocławiu, wykonać nowy projekt tego pomnika – kontynuował.

– Troszeczkę go zmieniliśmy, tamten był surowy w postaci skrzydeł husarskich wysoko wyniesionych jako jednego monumentu, myśmy dodali do tego wizerunek trzech ułanów w szarży i ten pomnik został zaakceptowany przez wszystkie stosowne władze. Powolutku realizujemy ten pomnik, w tej chwili są odlane już dwie postacie ułanów na koniach, ale niestety sprawy finansowe nas trochę w pracach wstrzymały. Mamy nadzieję, że z tymi tematami ruszymy i w przyszłym roku pomnik zostanie odsłonięty – podsumował adiutant Jacek Skoczylas.

Więcej informacji o Bitwie pod Komarowem oraz stowarzyszeniu „Bitwa pod Komarowem” można znaleźć [tutaj].

Jakub Gronczakiewicz/radiomaryja.pl

drukuj