[TYLKO U NAS] Dr R. Tyślewicz: Znoszenie sankcji na Nord Stream 2 ewidentnie pokazuje, że USA będą wycofywać się z Europy. Będzie działo się to kosztem Europy Środkowo-Wschodniej

Znoszenie sankcji na Nord Stream 2 czy oficjalne stwierdzenie przez sekretarza Stanów Zjednoczonych, że Nord Stream 2 należy uznać za fakt dokonany, ewidentnie pokazuje, że USA będą jednak wycofywać się z Europy, będą ograniczać swój realny wpływ na to, co dzieje się w Europie. To z kolei oznacza, że będzie przyzwolenie na dalsze zacieśnienie współpracy gospodarczej, a potem także politycznej między największymi gospodarkami Europy, czyli Niemcami, Francją a Rosją. Będzie działo się to kosztem Europy Środkowo-Wschodniej – ocenił dr Radosław Tyślewicz, wykładowca Akademii Marynarki Wojennej, w sobotnim wydaniu „Polskiego punktu widzenia” na antenie TV Trwam.

„Stany Zjednoczone wróciły” – to słowa prezydenta USA, Joe Bidena, które wypowiedział w sobotę na dwustronnym spotkaniu z prezydentem Francji, Emmanuelem Macronem, przy okazji szczytu G7 w Kornwalii. [czytaj więcej]

Dr Radosław Tyślewicz, wykładowca Akademii Marynarki Wojennej, goszcząc w sobotnim programie „Polski punkt widzenia” na antenie TV Trwam, zastanawiał się, na ile słowa prezydenta USA przełożą się na to, co w tej chwili dzieje się w Europie.

– Kwestia amerykańskiej polityki względem całej Europy – nie tylko Polski czy Niemiec w Europie, ale ogólnie obecności i realnego wpływania Stanów Zjednoczonych na sytuację w Europie – sięga jeszcze przynajmniej George’a Busha, później Baracka Obamy, Donalda Trumpa i w tej chwili Joe Bidena. Musimy rozpatrywać ją przede wszystkim w kontekście globalnym, gdzie jednak Amerykanie za głównego przeciwnika gospodarczego i politycznego uważają w tej chwili Chiny. (…) Wydawało się za prezydenta Trumpa, że Amerykanie jednak podejmą rękawice i będą chcieli utrzymać swój prymat w skali światowej w konkurencji z Chinami, ale jednocześnie jednak nie wycofają się z Europy. Robiąc interesy z Europą, niejako wymuszając je na Europie, jak np. sprzedaż nowego myśliwca czy inne kontrakty handlowe, (…) Amerykanie zaznaczyli swoją obecność w Europie. Dotyczyło to bardzo mocno Polski – zaznaczył dr Radosław Tyślewicz.

Gość programu zwrócił uwagę, że w obliczu ostatnich działań Stanów Zjednoczonych mogą pojawiać się obawy, czy nie dojdzie do wycofania stacjonujących na stałe w Polsce wojsk amerykańskich.

– Administracja Baracka Obamy nie była entuzjastą stałego stacjonowania wojsk amerykańskich w tej części Europy. To udało się uzyskać Polsce w trakcie prezydentury Trumpa, który przyjął mocniejszy kurs i chciał, aby w Europie Stany Zjednoczone miały coś do powiedzenia i aby strefa amerykańskich wpływów sięgała jak najdalej, w głąb Europy. Jest takie znane powiedzenie: „Po owocach ich poznacie”. Patrząc na to, co w tej chwili robi administracja prezydenta Bidena, można spodziewać się, że jeśli Amerykanie uznają, iż to ich za bardzo obciąża, (…) mogą zdecydować się jednak na zmianę statusu obecności swoich wojsk ze stałą na czasową. Będzie to ewidentny krok wstecz – zauważył wykładowca Akademii Marynarki Wojennej.

Antony Blinken, sekretarz stanu USA, oznajmił, że ukończenie budowy Nord Stream 2 to fakt dokonany. Wcześniej Stany Zjednoczone odstąpiły od sankcji nałożonych na firmę budującą gazociąg i jej szefa. [więcej]

 – To, co widzimy w tej chwili, czyli znoszenie sankcji na Nord Stream 2 czy oficjalne stwierdzenie przez sekretarza Stanów Zjednoczonych, że Nord Stream 2 należy uznać za fakt dokonany, ewidentnie pokazuje, że USA z jakichś względów, w jakimś stopniu będą jednak wycofywać się z Europy, będą ograniczać swój realny wpływ na to, co dzieje się w Europie. Potrzebują zgromadzić siły i środki na swoim głównym przeciwniku globalnym, czyli na Chinach. To z kolei oznacza, że będzie przyzwolenie na dalsze zacieśnienie współpracy gospodarczej, a potem także politycznej między największymi gospodarkami Europy, czyli Niemcami, Francją a Rosją. Będzie działo się to kosztem Europy Środkowo-Wschodniej – ocenił gość programu.

– Nie demonizujmy Nord Stream 2, bo on faktycznie jest nie do zablokowania. Nikt nie będzie żadnej militarnej akcji przeciwko temu podejmował. Natomiast pojawia się pytanie, czy Amerykanie pomogą i dopilnują, żeby powstał Baltic Pipe, który w tym momencie staje się dla nas jeszcze bardziej kluczowy, bo pozwoli nam niezależnie rozwijać gospodarkę i politykę integracyjną względem innych państw w Europie Środkowej. Ostatnio projekt Baltic Pipe został zagrożony – wspomniał.

Dania zablokowała budowę lądowej części rurociągu Baltic Pipe. Tamtejsza Komisja Odwoławcza do spraw Środowiska i Żywności cofnęła pozwolenie środowiskowe dla projektu. [czytaj więcej]

– Śmiercionośne dla tego projektu jest opóźnienie. Jesienią tego roku kończy się umowa na dostawę gazu, którą mamy podpisaną z Rosją i nie chcemy jej przedłużyć. W związku z ukończeniem jesienią Nord Stream 2 Rosja dostanie pełną swobodę dostawy gazu do Niemiec i dalej, z pominięciem Polski, (…) więc może zakręcić nam kurek. Każde opóźnienie w naszym rurociągu, który zgodnie z planem powinien ruszyć za rok, spowoduje, że będziemy musieli od kogoś kupić gaz. Wtedy pozostaną nam dwie opcje: albo kupimy go od Niemiec, przy czym będzie to gaz rosyjski, więc pewnie zapłacimy za niego wygórowaną kwotę; albo będziemy musieli przeprosić się z Rosjanami i kupić go od nich, ale mogą chcieć podpisania umowy długookresowej na wiele lat, co postawi pod znakiem zapytania ekonomiczną sensowność realizacji Baltic Pipe – podkreślił dr Radosław Tyślewicz.

radiomaryja.pl

drukuj