fot. Julia Marconi

[TYLKO U NAS] Dr J. Hajdasz: Po to dofinansowujemy media publiczne, żeby nie goniły za zyskiem, ale w rzetelny sposób przedstawiały racje wielu stron

Po to dofinansowujemy media publiczne, żeby nie goniły za zyskiem, ale żeby w rzetelny, wyważony sposób przedstawiały racje wielu stron różnego rodzaju konfliktów i interesów. Tego brakuje. Niezbędne jest dążenie do obiektywizmu, dążenie do bezstronnego traktowania różnego rodzaju sporów z odpowiedzialnością za słowo. Nie oznacza to stawiania znaku równości między prawdą a fałszem – mówiła dr Jolanta Hajdasz, dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy, w rozmowie z TV Trwam News.   

Dr Jolanta Hajdasz zwróciła uwagę, iż misja publiczna mediów jest głównym i jedynym zadaniem, jakie stoi przed mediami publicznymi.

– Nie zysk, nie zarabianie, nie wspieranie określonych gustów kulturowych, nie pokazywanie wycinków rzeczywistości, tylko realizacja najważniejszych zadań, które są istotne dla wszystkich obywateli w naszym kraju: wspieranie polskiego państwa, polskiego interesu narodowego i reprezentowanie tego interesu oraz stwarzanie rzeczywistej płaszczyzny do debaty na najważniejsze tematy. Nie debaty, która jest konfliktem, permanentnym zestawianiem i konfrontacją (…). Widać, że media w Polsce starają się tę misję realizować. Na pewno są lepsze, niż były przed wprowadzeniem w życie przepisów o mediach narodowych, natomiast daleko im do doskonałości – mówiła ekspert.

Dyrektor Centrum Monitoringu Wolności Prasy podkreśliła, że obecna krytyka mediów publicznych ze strony opozycji jest manipulacją i nadużyciem. Nie oznacza to jednak, że trzeba bezkrytycznie podchodzić do tego, co media publiczne dzisiaj prezentują – dodała.

– Jest wiele spraw, które należałoby poprawić, także dotyczących dziennikarzy. Jeżeli tak znany i popularny dziennikarz jak Michał Rachoń może stracić pracę, bo popełnił w jednym programie jakiś błąd – w mojej ocenie niewielki – to co może powiedzieć szeregowy dziennikarz, który za każdym razem będzie bał się o pracę, kiedy będzie musiał zrobić materiał. W ten sposób każdego można potraktować źle i go zastraszać. Należałoby poprawić także język debaty publicznej. Telewizja zbyt emocjonalnie wszystko przedstawia. Nasycone emocjami są wszelkie jej produkcje. Po to dofinansowujemy media publiczne, żeby nie goniły za zyskiem, ale żeby w rzetelny, wyważony sposób przedstawiały racje wielu stron różnego rodzaju konfliktów i interesów. Tego brakuje. Niezbędne jest dążenie do obiektywizmu, dążenie do bezstronnego traktowania różnego rodzaju sporów z odpowiedzialnością za słowo. Nie oznacza to stawiania znaku równości między prawdą a fałszem. Nie oznacza to, że dziennikarz mediów publicznym nie ma wartościować tego, co przedstawia, bo inaczej będzie fałszował świat – tłumaczyła dr Jolanta Hajdasz.

Rozmówca TV Trwam odniosła się również do próby identyfikowania Radia Maryja i TV Trwam z „mową nienawiści” przez niektóre środowiska.

– Nie potrafię tego inaczej wytłumaczyć, jak chęcią deprecjonowania tych mediów i psucia ich wiarygodności wśród odbiorców. Mamy z tym zjawiskiem do czynienia od lat. Jest to ogromne nadużycie, skrajna manipulacja, zła wola i wszystko, co można kojarzyć się negatywnie. Ktoś, kto używa tego typu argumentu – nie zna programu tych stacji, nie zna roli, jaką odgrywają i odgrywały w przeszłości w polskiej debacie publicznej. Uniwersalny symbol zła, jakim dla tej strony sceny politycznej staje się Radio Maryja, pokazuje tylko jedno – jak ważne są głoszone tutaj treści i jak istotny mają wpływ na życie publiczne w Polsce. Jako Centrum Monitoringu Wolności Prasy, który prowadzę, chcę podkreślić, że będziemy tych mediów bronić. Absolutnie jest to szkodliwe działanie dla debaty publicznej w Polsce, deprecjonowanie Radia Maryja i TV Trwam – podkreśliła dr Jolanta Hajdasz.

Szymon Kozupa/RIRM

drukuj