[TYLKO U NAS] D. Tarczyński: Donald Tusk nie chce służyć ojczyźnie, tylko być celebrytą

Donald Tusk chce być celebrytą. Nie chce służyć ojczyźnie, tylko chce być celebrytą, który jest zabawny, który nawiązuje do nowoczesnych form, do świata kina – mówił w poniedziałkowej audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja poseł Prawa i Sprawiedliwości Dominik Tarczyński. Polityk odniósł się w ten sposób do niedawnego wystąpienia Donalda Tuska, które miało miejsce na Uniwersytecie Warszawskim.

Donald Tusk zarzuca swoim oponentom dzielenie Polski, a sam to robi – podkreślił Dominik Tarczyński.

– Wspomnienie i rocznica konstytucji 3 maja to nie jest rocznica Prawa i Sprawiedliwości, ale Polski. To jest doświadczenie 228 lat i to, co robi Donald Tusk, jest tylko i wyłącznie zagrywką polityczną. Co więcej – oprócz tego, że traktatowo nie ma prawa angażować się w sprawy lokalne poszczególnych państw (traktat o tym bardzo jasno mówi), to finansowanie tego wystąpienia najprawdopodobniej pochodziło spoza Polski. Znamiona kampanii wyborczej, które można dostrzec – każdy, kto słyszał to wystąpienie, może jasno powiedzieć, że było to wystąpienie polityczne, kampanijne – jest to niezgodne z polskim prawem w związku z finansowaniem spoza Polski – zauważył gość „Aktualności dnia”.

Przed Donaldem Tuskiem przemówienie wygłosił Leszek Jażdżewski. Redaktor naczelny „Liberte” w swojej prelekcji skupił się na atakowaniu Kościoła katolickiego.

– Donald Tusk przestrzelił, dlatego wcześniej w taktyce ataku na Kościół, na wartości konserwatywne, chrześcijańskie, na służbie u Tuska był Palikot. Ten Palikot wykonywał zadania, od których Tusk teoretycznie się odcinał, później się niby pokłócili, ale oczywiście był tym, który ten jad wylewał. Teraz znalazł sobie naczelnego Liberte, który przestrzelił, tzn. on przyćmił wystąpienie Tuska poprzez swoją nienawiść. On chciał się wykazać przed Tuskiem, chciał pokazać, jak bardzo jest zaangażowany w ten sposób myślenia o Polsce, o Kościele, o Polakach, ponieważ Kościół to jesteśmy my. Kościół to jest mistyczne Ciało Chrystusa. To nie są budynki. Budynki służą, świątynie są dla nas, ale to my jesteśmy mistycznym ciałem Chrystusa, to my jesteśmy Kościołem – akcentował poseł PiS.

Język, którym podczas swojego wystąpienia posługiwał się Leszek Jażdżewski, przywodzi na myśl czasy stalinowskie – wskazał polityk.

– Mamy od czynienia z formą, której naprawdę – mówię o tym świadomie – nie powstydziłby się Urban. To są czasy i słowa, które powracają z czasów stalinowskich. W taki sposób mówiło się o chrześcijanach, o katolikach. Dochodziło do dehumanizacji, czyli to, co słyszeliśmy w różnych ustrojach o tym, że tak naprawdę ten człowiek nie jest człowiekiem, ale jest zwierzęciem, to porównywanie katolików do świń – ta dehumanizacja miała na celu poniżenie nas i odebranie nam prawa do tego, aby decydować o sobie. Jest to symboliczne i jest to powrót do czasów, które były czasami, które miały na celu niszczenie Polski – zaznaczył Dominik Tarczyński.

Szef Rady Europejskiej nie chce służyć Polsce – powiedział poseł PiS.

– Donald Tusk chce być celebrytą. Nie chce służyć ojczyźnie, tylko chce być celebrytą, który jest zabawny, który nawiązuje do nowoczesnych form, do świata kina, ale tak naprawdę, kiedy przechodzimy do życia, to mamy konkretne przykłady przemocy, którą on teoretycznie potępia. Przemocy wtedy, kiedy mordowano Marka Rosiaka w Łodzi, to jest mord polityczny zwolennika i byłego członka PO, mamy pobicie byłego radnego PiS, które miało miejsce w ostatnich dniach w Szczecinie, gdy rozdawał ulotki Joachima Brudzińskiego. Mamy konkretne przykłady przemocy, która miała miejsce. Nigdy z naszej strony nie było żadnego przykładu przemocy. Człowiek, który firmuje tę przemoc, który jej nie potępiał (…) mówi nam o tym i poucza nas o przemocy. Jest to okrutna hipokryzja i perfidia – ocenił gość „Aktualności dnia”.

Donald Tusk poprzez swoje słowa i działania usiłuje robić to, co za swoich rządów stosowała Platforma Obywatelska – zwrócił uwagę polityk.

– Stara się powiedzieć: zobaczcie, my jesteśmy piękni, my jesteśmy atrakcyjni społecznie, a oni są brzydcy, oni są niewykształceni, oni są w moherowych beretach. To jest tak płytkie, tak powierzchowne, że naprawdę każdy, kto ma jakikolwiek poziom wiedzy, ma świadomość tego, że nie chodzi o program, o propozycje dla Polaków, tylko wytknąć palcem i powiedzieć, że on jest brzydki, biedny i ze wsi, a my jesteśmy z miasta, wykształceni, piękni, uśmiechnięci. Jest to tylko i wyłącznie bardzo płytka manipulacja, aby zebrać tych, którzy czują się lepsi. To jest właśnie dzielenie – wyjaśnił Dominik Tarczyński.

Całość rozmowy z posłem Dominikiem Tarczyńskim można odsłuchać [tutaj]

 

 

RIRM

  

drukuj