fot. pixabay.com

[TYLKO U NAS] B. Wróblewski: Konserwatyści stają się broniącymi praw wolnościowych, ponieważ liberałowie pozostawili ten obszar, chcąc realizować ideologiczne założenia neomarksizmu

Wyciągnięto kwestię obrazów, które pokazują martwe dzieci nienarodzone, argumentując, że są one brutalne, dlatego należy tego zakazać. Ograniczenie wolności wypowiedzi, wolności debaty publicznej jest złym pomysłem. Żyjemy w nietypowym czasie, w którym to konserwatyści stają się broniącymi wartości liberalnych i praw wolnościowych, ponieważ liberałowie pozostawili ten obszar, chcąc realizować ideologiczne założenia neomarksizmu czy innych współczesnych ideologii – zaznaczył Bartłomiej Wróblewski, poseł Prawa i Sprawiedliwości, w rozmowie z TV Trwam.

Polska 2050, partia Szymona Hołowni, zapowiedziała projekt ustawy zakazującej prezentowania w przestrzeni publicznej zdjęć dzieci, które straciły życie w wyniku tzw. aborcji. W tym celu chce wprowadzić zmiany do art. 51 Kodeksu wykroczeń. Zdaniem jej posłów, takie zdjęcia są „szokujące i okrutne”.  [czytaj więcej] 

– Myślę, że nie chodzi o bilbordy, które w mocny sposób pokazują skutki tzw. aborcji, czyli martwe dzieci, tylko o zajęcie pozycji w sporze dotyczącym ochrony życia. Ci, którzy uważają, iż należy dać rację argumentowi, że życie ludzkie jest mniej istotne niż wolność kobiety, szukają argumentów na różnych płaszczyznach, żeby zwalczać stronę, która jasno opowiada się za życiem człowieka. (…) Wyciągnięto kwestię obrazów, które pokazują martwe dzieci nienarodzone, argumentując, że są one brutalne, dlatego należy tego zakazać. To jest oczywiście tylko pretekst, ponieważ większość tych, którzy taki pogląd wyrażają, ogólnie zajmuje stanowisko przeciwko życiu ludzkiemu, przeciwko ochronie życia ludzkiego – zauważył Bartłomiej Wróblewski.

Poseł Prawa i Sprawiedliwości zwrócił uwagę, że coraz częściej liberałowie, którzy powinni bronić wszystkich wolności człowieka, stają się ograniczającymi te wolności.

– Z jednej strony chodzi o samoograniczenie wolności słowa, a z drugiej strony jest to pretekst związany z działaniami organizacji pro-life. Niezależnie od kwestii ochrony życia ograniczenie wolności wypowiedzi, wolności debaty publicznej jest złym pomysłem. W ostatnich latach coraz częściej strona lewicowo-liberalna posługuje się różnego rodzaju ograniczeniami wolności – wolności słowa, sumienia, religii, a także prowadzenia działalności gospodarczej. Ci, którzy mienią się liberałami, czyli wolnościowcami, w praktyce coraz częściej proponują rozwiązania antywolnościowe. To pokazuje, jak mocno liberałowie i lewica ulegli neomarksistowskiej ideologii, zgodnie z którą trzeba tworzyć nowego człowieka, posługując się różnymi instrumentami, jakie daje prawo. Według nich, wszystko to, co jest niezgodne z neomarksistowskimi przekonaniami, powinno być w miarę możliwości wyrzucone poza nawias społeczeństwa – wskazywał rozmówca TV Trwam.

– Żyjemy w nietypowym czasie, w którym to konserwatyści stają się broniącymi wartości liberalnych i praw wolnościowych, ponieważ liberałowie pozostawili ten obszar, chcąc realizować ideologiczne założenia neomarksizmu czy innych współczesnych ideologii – kontynuował.

Zdaniem Bartłomieja Wróblewskiego, nie możemy się na to zgodzić. W tym celu możemy powoływać się na zapisy polskiej konstytucji.

– Możemy bronić się, wskazując na to, że konstytucja gwarantuje nam wszystkie te wolności. Ale widzimy, że napór ze strony rewolucji obyczajowej, rewolucji kulturowej jest bardzo silny. Coraz częściej sięga się do instrumentów prawa karnego, aby wszystkich tych, którzy mają tradycyjny pogląd na świat, już nie tylko zwalczyć, ale wykluczyć poza nawias debaty publicznej – podkreślił polityk.

Póki co projekt nie trafi do procedowania, przynajmniej z rąk partii Szymona Hołowni, która nie zasiada w Sejmie.

– Propozycja formalnie nie stała się projektem ustawy, bo Szymon Hołownia nie jest reprezentowany w Sejmie. Można przypuszczać, że podobne pomysły są także w Platformie Obywatelskiej czy na Lewicy. Tego rodzaju propozycje prędzej czy później staną się propozycjami ustaw i będą musiały być rozpatrywane przez parlament. Dziś nie mają większości. Powinniśmy jednak ostrzegać i pokazywać, że są to bardzo niebezpieczne pomysły, których celem jest istotne ograniczenie naszych podstawowych, konstytucyjnych wolności, a jednocześnie ostateczne przeprowadzenie rewolucji kulturowej, cywilizacyjnej w Polsce – zaznaczył poseł.  

 

radiomaryja.pl

drukuj