fot. PAP/EPA

[TYLKO U NAS] A. Wróblewski o próbie odwołania D. Trumpa przed końcem jego kadencji: To jest działanie rodem z jakiegoś ZSRR czy Chińskiej Republiki Ludowej

To jest w ogóle dziwna sprawa, sugerować, żeby odebrać prezydentowi władzę na podstawie 25. poprawki. To jest działanie rodem z jakiegoś ZSRR czy Chińskiej Republiki Ludowej, gdzie w sposób  pozaprawny i niezgodny z szacunkiem dla prawa odbiera lub daje się komuś władzę. To są systemy totalitarne, które tak funkcjonują – mówił Artur Wróblewski, politolog i amerykanista z Uczelni Łazarskiego w Warszawie, odnosząc się do próby odebrania władzy prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi przez jego politycznych przeciwników.

Politolog wskazał, że obecny sposób traktowania Donalda Trumpa jest pogwałceniem starej amerykańskiej zasady praworządności, jaką są „rządy prawa a nie ludzi” (ang. rule of law not of men).

– Tutaj mamy naruszenie zasady praworządności, zasady szacunku dla urzędu prezydenta – dodajmy – prezydenta wybranego legalnie cztery lata temu, którego kadencja kończy się 20 stycznia – zwrócił uwagę.

Amerykanista odniósł się także do kolejnej próby odwołania urzędującego prezydenta podjętej przez jego przeciwników.

–  Impeachment, czyli próba usunięcia go z urzędu w inny sposób, przez pozbawienie władzy na podstawie poprawki nr 25 do konstytucji amerykańskiej jest działaniem, które ma upokorzyć prezydenta Trumpa – wskazał wykładowca Uczelni Łazarskiego.

Zaznaczył, że jest to także upokorzenie prawie 70 milionów wyborców, którzy oddali na niego swój głos.

Politolog dodał, że sekcja 4. poprawki 25., mówiącej o odebraniu władzy legalnie wybranemu prezydentowi nie została nigdy użyta.

– To jest w ogóle dziwna sprawa, sugerować, żeby odebrać prezydentowi władzę na podstawie 25. poprawki. To jest działanie rodem z jakiegoś ZSRR czy Chińskiej Republiki Ludowej, gdzie w sposób  pozaprawny i niezgodny z szacunkiem dla prawa odbiera lub daje się komuś władzę. To są systemy totalitarne, które tak funkcjonują – zauważył amerykanista.

Wyjaśnił też, na czym polega impeachment.

– Pamiętajmy, że procedura impeachmentu służy usunięciu urzędnika państwowego z urzędu w Ameryce, czyli na przykład prezydenta, ale również sędziów. Jest to procedura stricte polityczna, quasi-sądowa i ma na celu usunięcie człowieka z urzędu – wyjaśnił politolog.

Artur Wróblewski podkreślił, że w tym przypadku byłoby to nadużycie procedury, gdyż z racji na zbliżający się termin ustąpienia Donalda Trumpa z urzędu, nie byłoby czasu na właściwe przeprowadzenie procesu – m.in. przesłuchanie prezydenta przed Senatem. Potrzeba także większości 2/3 głosów w Senacie, co wymagałoby przekonania części kongresmenów z Partii Republikańskiej. Wyjaśnił też, dlaczego demokratom tak zależy na przeprowadzeniu wspomnianej procedury.

– Wydaje się, że demokraci wymyślili sobie, że dokończą tę procedurę impeachmentu już, kiedy nowym prezydentem będzie Biden. Że może jakoś przekonają tych republikanów, którzy nie lubią teraz prezydenta Trumpa, żeby jednak go uznać winnym zarzutu podżegania do powstania. Wtedy byłaby możliwość podjęcia decyzji o trwałym pozbawieniu prezydenta Trumpa możliwości ubiegania się o funkcje publiczne – tłumaczył Artur Wróblewski.

Politolog określił to mianem „skasowania” polityka lub uciszenia go. Wskazał również, jaki może być tego powód.

– Wydaje się, że mamy po prostu próbę uciszenia prezydenta Trumpa, ponieważ on stał się skutecznym trybunem ludowym – stwierdził amerykanista.

Dodał, że nie można obwiniać Donalda Trumpa za napięcia społeczno-gospodarcze w USA.

– Pamiętajmy, że przy wszystkich słabościach prezydenta Trumpa nie można mieć do niego pretensji do tego, że doszło do sytuacji kryzysowej w Ameryce, a jest to w pewnym sensie efekt kompromitacji czy też słabego działania starych elit – powiedział politolog.

Negatywne skutki dotychczasowych działań tych elit to m.in. wyprowadzenie amerykańskiego przemysłu samochodowego czy hutniczego do Chin, a także zjawisko tzw. prekaryzacji społeczeństwa.

– Prekariat to jest grupa ludzi, która jest pozbawiona gwarancji zatrudnienia, czyli na umowach śmieciowych, tak jak w Polsce; gwarancji dochodu. Czuje, że jest wyrzucana poza nawias społeczeństwa – wyjaśnił wykładowca Uczelni Łazarskiego.

Dodał, że sytuację tych ludzi pogarsza dodatkowo brak powszechnych ubezpieczeń zdrowotnych w Ameryce.

Istnieje także inny problem, jakim jest „uberyzacja”.

– Tworzą się korporacje transnarodowe, które stworzyły nowy model biznesowy, gdzie wynajmują biednych ludzi, żeby pracowali, jeżdżąc na taksówkach, wypychając starych taksówkarzy – powiedział Artur Wróblewski.

Zjawisko to ma miejsce w wielu krajach, także w Polsce.

–  Te korporacje wykorzystują tanią siłę roboczą, nie płacąc podatków czy optymalizując je – dodał politolog.

Istotnymi problemami w USA są także rasizm, spadek populacji białych Amerykanów a także odejście od chrześcijańskiego dziedzictwa Stanów Zjednoczonych i postępująca laicyzacja społeczeństwa.

– Dochodzi do pewnych wynaturzeń w Ameryce, a poprawność polityczna idzie tak daleko, że zaczyna się to wszystko odbijać na kondycji Stanów Zjednoczonych i amerykańskiego społeczeństwa – wskazał amerykanista.

Całość rozmowy jest dostępna z „Aktualności dnia” [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj