fot. PAP/Darek Delmanowicz

[TYLKO U NAS] A. Maciejewski: Rafał Trzaskowski myli rolę bycia prezydentem miasta z byciem prezydentem Polski. Panie Trzaskowski, kampania się skończyła. Czas wrócić do Warszawy

Rafał Trzaskowski na pewno męczy się dzisiaj jako prezydent Warszawy. Jest bardziej obecny w Rzeszowie, w Gdańsku, w Olsztynie – w całej Polsce. Mam wrażenie, że myli rolę bycia prezydentem miasta z byciem prezydentem Polski. Panie Trzaskowski, kampania się skończyła. Czas wrócić do Warszawy, mieszkańcy Pana wybrali, potrzebują Pana i oczekują działań. Partia zaś ma problem. Pan Trzaskowski ewidentnie buduje swój front, który oderwany jest od Platformy. Czy przypadkiem pan Budka nie będzie tym, który wyprowadzi sztandar, a Platforma na koniec roku przejdzie do historii? – mówił Andrzej Maciejewski, ekspert Instytutu Sobieskiego, podczas czwartkowego „Polskiego punktu widzenia” w TV Trwam.

W dyskusji o przyszłości opozycji pojawiają się głosy, że mógłby ją uratować Donald Tusk, szef Europejskiej Partii Ludowej. Andrzej Maciejewski ocenił, że były premier Polski nie ma interesu w tym, aby wracać do ojczyzny.

– Zniknął z polskiej sceny politycznej dobre 6-7 lat temu. To znaczy, że ma dużą pustkę w pokoleniu młodych ludzi, którzy weszli na „rynek polityczny” w wyborach głosujących. Są to osoby, dla których Donald Tusk jest obcym panem. To pan gdzieś z Brukseli, którego nie znają, nie rozumieją i pojęcie „autorytet” dla nich nie istnieje. Byłbym tutaj bardzo ostrożny z dyskusją o tym, że Donald Tusk wraca. On raczej chciałby, żeby o nim nie zapomniano; chciałby pokazać swój autorytet i to, że wszyscy go potrzebują. Nie zdecyduje się na powrót, ponieważ to nie w jego interesie. Pytanie: Po co wracać? Na stanowisko ministra, senatora? Jedynym stanowiskiem, które może go interesować to prezydent, ale już rok temu powiedział, że jego to nie interesuje. Każde wybory zawsze niosą element ryzyka porażki, a on jest na takim etapie życia, że już nie potrzebuje porażek, ale pewnych sukcesów. Na dzisiaj tego sukcesu nie ma, dlatego nie podjął rękawicy wyborczej. Dziś jedynie może bawić się w „wujka dobra rada”, który siedzi na Twitterze i ocenia wszystkich po kolei – wskazał ekspert.

Pozostając w temacie opozycji, gość TV Trwam stwierdził, że „porażka” to drugie imię jej lidera Borysa Budki. W krótkim czasie Platforma Obywatelska zeszła w sondażach z 26-27 proc. na próg 13-14 proc. poparcia.

– Poważny ubytek poparcia w ubiegłym roku był spowodowany kiepskim startem kampanii prezydenckiej Małgorzaty Kidawy-Błońskiej. Gdyby nie słynna podmianka na pana Trzaskowskiego, to nie wiem, czy Platforma by dziś istniała. Jeżeli chodzi o przyszłość tej partii, jest pytanie o rolę Rafała Trzaskowskiego. Na pewno męczy się dzisiaj jako prezydent Warszawy. On jako prezydent Warszawy jest dzisiaj bardziej obecny w Rzeszowie, w Gdańsku, w Olsztynie – w całej Polsce. Mam wrażenie, że myli rolę bycia prezydentem miasta z byciem prezydentem Polski. Panie Trzaskowski, kampania się skończyła. Czas wrócić do Warszawy, mieszkańcy Pana wybrali, potrzebują Pana i oczekują działań. Partia zaś ma problem. Pan Trzaskowski ewidentnie buduje swój front, który oderwany jest od Platformy. Czy przypadkiem pan Budka nie będzie tym, który wyprowadzi sztandar, a Platforma na koniec roku przejdzie do historii? – zastanawiał się Andrzej Maciejewski.

Za kilka dni mieszkańcy Rzeszowa wybiorą nowego prezydenta. Kampania w największym mieście na Podkarpaciu stała się właściwie kampanią ogólnopolską. W czwartek włodarze największych miast w Polsce związani z opozycją przyjechali wspierać swojego przedstawiciela we wspomnianych wyborach. Przekonywali, że gdyby doszło do jego zwycięstwa – byłby to pierwszy krok do odzyskania władzy przez opozycję w całej Polsce.

– Wcześniejszy prezydent Rzeszowa, Tadeusz Ferenc, nie był ze Zjednoczonej Prawicy, a mądrym działaniem spowodował, że Rzeszów jest dzisiaj jednym z liderów w Polsce. Jest niesmaczne, kiedy prezydenci innych miast przyjeżdżają i mówią mieszkańcom, kogo mają wybierać i jak mają głosować. To zaprzeczenie istocie samorządu. Samorząd to przede wszystkim decyzja mieszkańców, a nie liderów politycznych (…). My nie mamy wyborów prezydenta Polski, mamy wybory samorządowe uzupełniające na prezydenta Rzeszowa. Rzeszów jest jednym z ważnych miast Polski, ale traktowanie tych wyborów jako swoiste referendum „za” lub „przeciw” władzy to znieważenie mieszkańców Rzeszowa – zaznaczył gość TV Trwam.

Ekspert Instytutu Sobieskiego poruszył również kwestie związane z unijnymi naciskami na Polskę oraz atakiem hakerskim na skrzynki e-mailowe Michała Dworczyka, szefa Kancelarii Premiera RP.

radiomaryja.pl

drukuj