fot. PAP

Trwa kryzys budżetowy w USA. Obama spotka się z liderami Kongresu

W USA trwa częściowy paraliż prac rządu z powodu braku nowej ustawy budżetowej. W poszukiwaniu kompromisu prezydent Barack Obama zwołał na środę liderów Kongresu do Białego Domu.

Wskutek budżetowego kryzysu może zostać odwołany uroczysty pokaz nowego filmu o Wałęsie. Na razie nic nie rokuje szybkiego wyjścia z impasu. Kontrolujący Izbę Reprezentantów Republikanie, którzy uzależniają przyjęcie nowej ustawy budżetowej od osłabienia reformy systemu opieki zdrowotnej (tzw. Obamacare), zapowiedzieli, że chcą przyjąć w środę ustawy cząstkowe, by zagwarantować środki na federalne parki czy muzea, co umożliwiłoby ich otwarcie.

Ale zarówno prezydent Barack Obama, jak i kontrolujący Senat Demokraci zapowiedzieli, że nie poprą takich połowicznych rozwiązań. W poszukiwaniu kompromisu Obama zwołał na środę do Białego Domu liderów Republikanów i Demokratów w Kongresie. Ponieważ 30 września zakończył się rok budżetowy, a Kongres nie zdołał przyjąć nowej ustawy o wydatkach państwa, USA już drugi dzień funkcjonują bez ustawy o finansowaniu rządu federalnego.

W konsekwencji około 800 tys. pracowników federalnych jest na bezpłatnych urlopach, niedostępna jest więc ta część usług agencji i instytucji, które nie mają kluczowego znaczenia dla funkcjonowania kraju. Na przykład turyści w Nowym Jorku nie mogą zwiedzać Statuy Wolności, a w Waszyngtonie usytuowanych w parku Mall słynnych muzeów, jak Mauzoleum Lincolna.

Choć działają podstawowe usługi, jak poczta i komunikacja kolejowa sieci Amtrak (bo są finansowane głównie z opłat, a nie budżetu federalnego), to swą aktywność do niezbędnego minimum ograniczyło bardzo wiele ministerstw i agencji. Np. centrum kontroli chorób na urlopy odesłało 70 proc. pracowników, a agencja ds. żywności i leków zawiesiła większość rutynowych inspekcji importowanych produktów. Media donoszą też o utrudnieniach w systemie zbierania śmieci w amerykańskiej stolicy (finansowanej z budżetu federalnego).

Z powodu blokady budżetowej Biały Dom poinformował o znacznym ograniczeniu programu wizyty prezydenta Obamy w Azji. Niewykluczone, że ofiarą budżetowego kryzysu w USA padnie też uroczysty pokaz nowego filmu „Wałęsa. Człowiek z nadziei” Andrzeja Wajdy zaplanowany na 8 października w Kongresie. Kongres jest co prawda otwarty, a deputowani obradują, ale wielu urzędników pracujących na Kapitolu zostało odesłanych na bezpłatne urlopy, zamknięto m.in. centrum dla odwiedzających, gdzie planowany jest pokaz, którego specjalnym gościem ma być Lech Wałęsa.

Jak powiedziano w środę w ambasadzie Polski w Waszyngtonie, trwają starania, by pokaz jednak się odbył, a ostateczna decyzja o tym, czy konieczne będzie odłożenie uroczystości na inny termin, ma zapaść jeszcze w tym tygodniu. Media amerykańskie złośliwie zwracają uwagę, że podczas gdy setki tysięcy urzędników odesłano na urlopy, a ci, którzy pracują, dostaną wynagrodzenie z opóźnieniem (dopiero gdy Kongres przyjmie ustawę budżetową), nic nie zakłóciło wypłacania pensji kongresmenom i senatorom, choć to oni odpowiadają za obecny kryzys.

Ich wynagrodzenie jest bowiem zagwarantowane w amerykańskiej konstytucji. Niektórzy parlamentarzyści publicznie zapowiedzieli, że w czasie trwania paraliżu będą swe zarobki przekazywać na cele charytatywne. Tymczasem będąca przedmiotem sporu reforma systemu opieki zdrowotnej Obamacare zgodnie z planem weszła w znacznej części w życie 1 października. Jak informuje „New York Times”, miliony Amerykanów odwiedziły internetowe giełdy ubezpieczeń, na których od wtorku można kupować polisy. Według dziennika dowodzi to dużego zainteresowania Amerykanów zdobyciem ubezpieczenia po przystępnej cenie.

 Liczba odwiedzających internetowe giełdy przerosła oczekiwania i wiele stron miało duże problemy techniczne. Szacuje się, że ok. 48 mln Amerykanów nie ma żadnego ubezpieczenia zdrowotnego. Według firmy konsultingowej IHS Global Insight blokada budżetowa może kosztować Stany Zjednoczone 300 mln dol. dziennie; analiza IHS oblicza koszt utraconych zarobków oraz niewykonanej pracy blisko 800 tys. pracowników federalnych, przy założeniu, że ich średnia roczna pensja wynosi 110 tys. dol. rocznie.

Te konsekwencje będą jednak niczym w porównaniu z tymi, które nastąpią w przypadku braku zgody Kongresu na podniesienie limitu długu publicznego, który – jak szacuje resort finansów – zostanie osiągnięty 17 października. Tu brak porozumienia będzie oznaczał tzw. default (niewypłacalność) USA, co wiązałoby się z niemożnością uregulowania zobowiązań wynikających z obsługi amerykańskiego długu na rynkach międzynarodowych. Taka sytuacja zdarzyłaby się po raz pierwszy w historii.

PAP

drukuj