fot. PAP/Artur Reszko

Trwa dyskusja nad kandydaturami na sekretarza generalnego NATO 

80 procent wydatków na obronność w NATO podnoszą kraje spoza Unii Europejskiej. Sojusz, który w tym tygodniu obchodził 75-lecie podpisania paktu, pozostaje uzależniony od silnej obecności amerykańskiej. Gdy punkt ciężkości przenosi się na wschodnią flankę, Polska – wobec zmiany na stanowisku sekretarza generalnego – już zapowiedziała, że upomni się o kandydata z regionu.

NATO otwarcie uznaje dziś Rosję za największe zagrożenie. Sytuacja, w jakiej znalazł się Sojusz po tym, jak odżyły imperialne ambicje Kremla, przekonała tych niezdecydowanych do zmiany strategii. W okresie po „zimnej wojnie” NATO wpadło w marazm, którego konsekwencją było osłabienie zdolności obronnych, zwłaszcza w Europie.

– Zarysowały się tam wyraźne podziały na kraje, które były silnie związane ze Stanami Zjednoczonymi, jak też państwa, które krytykowały politykę USA – powiedział politolog, dr Łukasz Stach

W NATO były i będą różnice interesów; tarcia między Niemcami i Stanami Zjednoczonymi, a także indywidualizm, jaki w ostatnich latach przejawiali światowi przywódcy – wyjaśnił prof. Krzysztof Kubiak z Uniwersytetu Jana Kochanowskiego w Kielcach. Wytłumaczył, że Polska oczekuje Sojuszu, który będzie stabilny.

– Oczekuje NATO zainteresowanego obroną wschodniej flanki, ale też zdolnego do godzenia interesów państw wchodzących w skład Sojuszu – wskazał prof. Krzysztof Kubiak.

W Europie raz za razem wraca koncepcja, by silniej zaakcentować politykę obronną we współpracy unijnej. W takim układzie sił, jak w całej Unii, najwięcej do powiedzenia mieliby Niemcy.

– Interesy Polski powinny nas sytuować po stronie Stanów Zjednoczonych, a nie po stronie Niemiec – zaznaczył prof. Tadeusz Marczak, politolog.

Na ten kierunek wskazują zdolności obronne. 80 procent wydatków w tej dziedzinie ponoszą kraje spoza Unii Europejskiej, o czym otwarcie mówił sekretarz generalny Sojuszu, Jens Stoltenberg.

– Europa potrzebuje Ameryki dla swojego bezpieczeństwa. Niezbędny jest sprawiedliwy podział obciążeń – podkreślił Jens Stoltenberg.

Na 75-lecie NATO sekretarz generalny mówił, że w interesie Sojuszu leży współpraca. Wyliczał też jednak atuty, jakie posiada Europa, w tym rozległe sieci wywiadowcze i dźwignię dyplomatyczną. Ekspert ds. bezpieczeństwa, Sebastian Trojak, podkreślił, że rosnące znaczenie Europy dla polityki bezpieczeństwa nie może odbywać się kosztem Amerykanów.

– Amerykanie bardzo długo tolerowali nierealizowanie obowiązków związanych z pokrywaniem kosztów funkcjonowania armii amerykańskiej w Europie – podkreślił.

Niemcy dopiero teraz zaczynają wywiązywać się ze zobowiązania, jakie podjęły znacznie wcześniej i ich potencjał militarny – jak wyjaśnił Sebastian Trojak – jest mocno ograniczony. Dlatego utopijna jest wizja wypchnięcia Amerykanów z Europy i jeśli gdziekolwiek pada, to nie w interesie Europy.

– Nie da się zbudować armii, która przeciwstawi się Rosji, w ciągu dwóch, trzech lat – zaznaczył Sebastian Trojak.

Według prof. Tadeusza Marczaka, jeśli ktokolwiek szkodzi obecności amerykańskiej w Europie, to znaczy, że źle rozumie zagrożenie, często definiowane wyłącznie z wykorzystaniem geografii.

– Ktoś z Europy Zachodniej, żyjący od dziesięcioleci w komforcie bezpieczeństwa, nie rozumie istotnych problemów, przed którymi stoi teraz NATO wobec agresywnej postawy rosyjskiej – zwrócił uwagę prof. Tadeusz Marczak.

Ten argument stawia znak zapytania przy kandydaturze premiera Holandii na nowego sekretarza generalnego Sojuszu. Otwarcie w ostatnich dniach tę kandydaturę poparła Litwa i jej prezydent, Gitanas Nauseda.

– Oczekujemy od kandydata, że będzie zachęcał i wywierał presję na państwa, które w tej chwili nie osiągnęły jeszcze poziomu 2 proc. PKB na obronność – oświadczył prezydent Litwy, Gitanas Nauseda.

Mark Rutte w ostatnich miesiącach silnie zabiega o wzrost wydatków na zbrojenia, ale jego przeciwnicy wypominają mu, że w swoim kraju ucinał pieniądze na wojsko. O funkcję sekretarza generalnego – obok premiera Holandii – zabiega też prezydent Rumunii. Polska, co już pojawia się w oficjalnych wypowiedziach, wolałaby kandydata z naszego regionu.

– Punkt ciężkości działań NATO przeniósł się na wschodnią flankę – powiedział prof. Tadeusz Marczak.

Prof. Krzysztof Kubiak zaznaczył, że najchętniej Niemcy woleliby rozwijać się dalej gospodarczo pod amerykańskim parasolem wojskowym, którego największym atutem jest broń jądrowa. W jego ocenie ta wizja nie jest dla Polski złym rozwiązaniem, jeśli Amerykanie utrzymają swój wpływ na decyzje polityczne.

– Chcielibyśmy mieć Amerykanów blisko, Rosjan daleko, a Niemców pod kontrolą – podkreślił prof. Krzysztof Kubiak.

Wybór nowego sekretarza generalnego Sojuszu wymaga zgody wszystkich państw. Mark Rutte ma mieć poparcie Stanów Zjednoczonych i Niemiec.

TV Trwam News

drukuj