fot. PAP/Adam Warżawa

Tragiczna śmierć prezydenta Gdańska

Prezydent Gdańska Paweł Adamowicz nie żyje. Został zamordowany w niedzielę podczas 27. finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy w Gdańsku. Miał 53 lata.

Miało być jak w każdym innym mieście. To było tzw. „Światełko do Nieba” Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Na scenie przebywał prezydent Gdańska. I właśnie wtedy rozegrał się dramat.

– Tuż przed godz. 20.00 na scenę wbiegł mężczyzna i ugodził prezydenta miasta Gdańska nożem – poinformowała podinsp. Joanna Kowalik-Kosińska, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej Policji w Gdańsku.

Chwilę przed godz. 20.00, czyli chwilę przed końcem odliczania w trakcie samego finału Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Sprawca wbiegł na scenę. Zanim został zatrzymany, zdążył wykrzyczeć kilka słów: „Halo, halo. Nazywam się Stefan W. Siedziałem niewinnie w więzieniu. Platforma Obywatelska mnie torturowała, dlatego właśnie zginął Adamowicz”.

– Zatrzymany to 27-letni mężczyzna z Gdańska – mówiła podinsp. Joanna Kowalik-Kosińska.

Paweł Adamowicz został trzy razy pchnięty nożem.

– Był to nóż, który miał ostrze 14,5 cm – wskazał Krzysztof Sierak, zastępca Prokuratora Generalnego.

Prezydent Gdańska przeszedł 5-godzinną operację, po której pozostawał w bardzo ciężkim stanie. Lekarze robili co w ich mocy.

– Jest to szpital, który zapewnia maksimum tego, co współczesna medycyna może panu prezydentowi dać – mówił obecny w Gdańsku minister zdrowia prof. Łukasz Szumowski.

Stan prezydenta Gdańska był bardzo ciężki.

– Nie oddycha samodzielnie, jest także wspomagany przez aparaturę ECMO, która zastępuje jego serce i płuca – informował dr Tomasz Stefaniak, dyrektor ds. lecznictwa gdańskiego.

Pomimo wysiłków lekarzy Paweł Adamowicz zmarł z powodu niewydolności wielu narządów uszkodzonych w czasie ataku. Miał 53 lata. Obecnie trwa śledztwo ws. jego zabójstwa.

– Naszą rolą i moją jako Prokuratora Generalnego jest zapewnić, aby w tej sprawie było prowadzone rzetelne, profesjonalne śledztwo – powiedział Zbigniew Ziobro.

Policja staje przed pytaniem, jak sprawcy ataku udało się wejść na scenę. Za bezpieczeństwo odpowiadała firma ochroniarska.

– To jest jedno z ważniejszych pytań, na które będziemy szukali odpowiedzi. Z informacji, które posiadam wynika, że ten mężczyzna miał identyfikator z napisem „media”. Ten identyfikator być może zmylił ochroniarzy – zaznaczyła rzecznik prasowy KWP w Gdańsku.

Wiadomo, że sprawca był już wcześniej karany za rozboje i napady na banki.

– Sprawca został skazany za te ciężkie poważne przestępstwa na karę 5 lat i 6 miesięcy pozbawienia wolności – podkreślił Zbigniew Ziobro.

Mężczyzna został już przesłuchany. W czasie składania wyjaśnień skupił się głównie na opowieści o sobie. Nie przyznał się także do popełnienia zabójstwa.

– Istnieją – naszym zdaniem, według materiałów, które mamy już zgromadzone – wątpliwości co do stanu poczytalności podejrzanego – mówił nadzorujący śledztwo zastępca Prokuratora Generalnego Krzysztof Sierak.

Stefan W. usłyszał zarzut zabójstwa z motywacji zasługującej na szczególne potępienie. Grozi mu od 25 lat do dożywotniego pozbawienia wolności. Mężczyzna będzie poddany badaniu sądowo-psychiatrycznemu.

TV Trwam News/RIRM

drukuj