fot. PAP/Wojtek Jargiło

Testowanie systemu obrony

Kolejny dron spadł na terytorium Polski. Dokładnie 300 metrów od przejścia granicznego w Terespolu. Na maszynie znajdowały się napisy cyrylicą.

W niedzielę wieczorem, w miejscowości Polatycze – niedaleko drogowego przejścia granicznego w Terespolu – spadł obiekt i uderzył w pole kukurydzy.

„Dyżurny terespolskiego komisariatu otrzymał zgłoszenie od funkcjonariuszy Straży Granicznej o ujawnieniu w rejonie przejścia granicznego w Terespolu szczątków niezidentyfikowanego obiektu latającego” – przekazała Policja w Białej Podlaskiej.

Na miejscu okazało się, że to dron z napisami z cyrylicy. Służby przeszukują teren. Na miejscu działa prokuratora i Żandarmeria Wojskowa. Przesłuchiwani są świadkowie zdarzenia, w tym strażnicy graniczni, którzy znaleźli szczątki maszyny. Szef KP KO, Zbigniew Konwiński, przekonuje, że nie ma żadnych powodów do obaw.

– Służby reagują bardzo szybko. Nic nie jest ukrywane przed opinią publiczną, więc robimy wszystko, jak należy – mówił Zbigniew Konwiński.

Na bieżąco o sytuacji jest informowany prezydent Karol Nawrocki, który przebywa z wizytą na Litwie.

– Jestem informowany na bieżąco o tym, co dzieje się w zakresie bezpieczeństwa Polski. Współpraca z Ministerstwem Obrony Narodowej w tym zakresie jest bardzo dobra – wskazał prezydent Karol Nawrocki.

Miejscowość Polatycze leży na styku Polski, Białorusi i Ukrainy. Śledztwo jeszcze nie wykazało skąd nadleciał dron. Może to mieć związek z weekendowym zmasowanym atakiem rosyjskich dronów na Ukrainę. Europoseł PiS, Tobiasz Bocheński, nie wyklucza kolejnej prowokacji Kremla.

– Niewątpliwie jesteśmy testowani przez Federacje Rosyjską, której specjalnością są tego rodzaju działania – wskazał Tobiasz Bocheński.

Z nieoficjalnych informacji wynika, że resort obrony, jak i Wojsko Polskie, wiedzieli o nadlatującym obiekcie na tyle wcześnie, by móc go zastrzelić. Ale tego nie zrobiono. Były minister obrony Narodowej, Mariusz Błaszczak, ocenia to za błąd.

– Jest np. zestaw Pilica obrony przeciwlotniczej, przeciwrakietowej. To artyleryjsko-rakietowy zestaw. Kierownictwo obecne MON nie radzi sobie z zapewnieniem bezpieczeństwa – zaznaczył Mariusz Błaszczak.

Minister w Kancelarii Premiera z PSL, Jakub Stefaniak, odpiera zarzuty i winą za obecną sytuację obarcza Mariusza Błaszczaka, gdy ten odpowiadał za bezpieczeństwo.

– Gdyby pan Błaszczak wcześniej zaczął budować wojska dronowe, to może byłoby lepiej niż dzisiaj – zwrócił uwagę Jakub Stefaniak.

Incydent we wsi Polatycze to kolejny taki przypadek w ostatnim czasie. W sobotę w lubelskiej miejscowości Majdan-Sielec także znaleziono szczątki drona. Resort obrony przekonuje, że to był tzw. dron przemytniczy. Z kolei w sierpniu rosyjski dron eksplodował 150 km w głąb. Według prof. Marka Walancika Polska przegrywa wyścig zbrojeń w zakresie produkcji i zastosowania bezzałogowców.

–  Zdecydowanie potrzebny jest sprzęt nowszej generacji w tym zakresie. Drony to są obiekty, które latają na bardzo niskich wysokościach, z dość dużą prędkością. One są trudne do przechwycenia – mówił prof. Marek Walancik, ekspert ds. bezpieczeństwa, Akademia WSB.

Z kolei były dowódca wojsk areomobilnych, generał Dariusz Wroński, zwrócił uwagę na to, że procedury pozwalające na zastrzelenie obcych dronów są i wojskowi wiedzą, co robić w chwili zagrożenia. Ale do zastrzelenia takiego obiektu jest potrzebna też zgoda polityczna, a tej brakuje.

– Co jest wielkim błędem i wówczas dowódcy mają rozdwojenie jaźni, bo jeżeli użyje pocisków, a politycy sugerują, że jednak może nie używać, to wówczas wojskowy będzie czuł osobiste zagrożenie i presję – gen. bryg. Dariusz Wroński.

Już w połowie września ruszają duże rosyjsko-białoruskie ćwiczenia Zapad-2025. Niewykluczone, że reżimy będą szukały kolejnych okazji do prowokacji i sprawdzenia polskich systemów obronnych.

TV Trwam News

drukuj