PAP/EPA

Tajlandia: antyrządowe protesty w wielu punktach stolicy

Tysiące demonstrantów protestują w kilku punktach na ulicach Bangkoku podczas najnowszej fali antyrządowych wystąpień. Masowe demonstracje trwają mimo wprowadzenia w stolicy Tajlandii zaostrzonych przepisów o stanie wyjątkowym.

By utrudnić sobotnie protesty, policja zamknęła dwa najważniejsze skrzyżowania i kilka stołecznych ulic. Nieczynnych jest też kilkanaście stacji metra w centrum Bangkoku. Zamiast jednej manifestacji zorganizowano więc kilka osobnych. Jak donoszą miejscowe media, w trzech głównych miejscach protestu do zmroku zgromadziło się od 2 do 3 tys. osób.

Demonstranci konsekwentnie żądają ustąpienia blisko związanego z armią rządu, uchwalenia nowej konstytucji i reform politycznych, w tym reformy monarchii i złagodzenia przepisów o obrazie majestatu.

Najnowsza fala protestów trwa już czwarty dzień z rzędu mimo coraz bardziej zdecydowanej reakcji policji. W czwartek nad ranem władze zdelegalizowały wszystkie zgromadzenia i zakazały publikacji informacji, które mogłyby „wywołać strach” i naruszyć bezpieczeństwo narodowe lub porządek publiczny. Wprowadzony dekret pozwala też na zakazanie wstępu na każdy wskazany przez władze teren w Bangkoku.

W mijającym tygodniu nastąpiła eskalacja trwających już od trzech miesięcy prodemokratycznych protestów. Doszło do przepychanek demonstrantów z policją, która w czwartek siłą usunęła ich spod siedziby rządu. Aresztowano głównych liderów protestów oraz demonstrantów, którzy w środę według władz mieli utrudniać przejazd królewskiego konwoju i zagrozić bezpieczeństwu jadącej w nim królowej Suthidy. W piątek przeciwko uczestnikom manifestacji użyto armatek wodnych.

PAP

drukuj