Fot. PAP

„Tajemniczy” anonim do Dworaka

Krajowa Rada Radiofonii i Telewizji poinformowała, że skieruje zawiadomienie do prokuratury w sprawie gróźb, jakie listownie miał otrzymać przewodniczący Rady Jan Dworak i jeden z jej członków Krzysztof Luft.

– To przygotowywanie gruntu pod narrację odmowną, czyli po to, aby uzasadnić dlaczego TV Trwam nie otrzyma miejsca na cyfrowym multipleksie – powiedział prof. Piotr Jaroszyński.

Audio MP3
Pobierz

Z prof. Piotrem Jaroszyńskim, wykładowcą WSKSiM rozmawia o. Dariusz Drążek CSsR.

Panie profesorze w poniedziałek upływa termin składania wniosków o wystąpienie w konkursie na ostatnie już miejsca na multipleksie cyfrowym. Tymczasem Jan Dworak otwiera kopertę, w której są pogróżki w przypadku nieprzyznania TV Trwam miejsca na multipleksie pierwszym. Autorzy listu grożą śmiercią Janowi Dworakowi. Rada kieruje ten list do prokuratury. Dziwi fakt, iż przed podjęciem różnych decyzji – w tym wypadku przyznania miejsca na MUX1 dla TV Trwam – wykładane są różnego rodzaju listy, jak ten.

To przygotowywanie gruntu pod narrację odmowną, czyli po to, aby uzasadnić dlaczego TV Trwam nie otrzyma miejsca na cyfrowym multipleksie. By nagle powiedzieć, iż TV Trwam popierają jakieś dziwne organizacje lub osobnicy, którzy chcą zabijać urzędników państwowych. Oczywiście sprawa jest jasna. To normalna, ubecka prowokacja, jakich pełno było w czasach komuny. Teraz mamy nawrót pewnych metod, w związku z tym pojawiły się również tego typu listy i pogróżki. Trzeba bardzo wyraźnie zaznaczyć, że to jest list anonimowy. Normalnie anonimy są wyrzucane do kosza, dlatego że nie da się w nich nic wydedukować. Tym bardziej, że już od wielu miesięcy dajemy wyraz naszym pragnieniom, żeby TV Trwam otrzymała miejsce na multipleksie. Organizowane są przecież nie tylko manifestacje, ale również zbierane są podpisy. Prawie 2,5 mln osób podpisało się w obronie TV Trwam; podając swoje imię, nazwisko, nr dowodu osobistego. Zatem te metody – to nie nasze metody. W związku z tym, musimy zdecydowanie się odciąć, ale równocześnie przypomnieć, że te metody za bardzo przypominają te prowokacje ubeckie; kiedy to, żeby skompromitować środowiska patriotyczne, w ich imieniu wypisywano na murach hasła nazistowsko – faszystowskie i oczywiście antysemickie; po to, żeby przykleić nam takie „łatki”. Wydaje mi się, że ta sprawa szyta jest grubymi nićmi. W związku z tym, każdy inteligentny człowiek rozpozna tę manipulację.

Możemy sobie wyobrazić, że teraz od rana do wieczora, zwłaszcza w poniedziałek – kiedy upływa termin składania wniosków – ta informacja będzie się przewijała, będzie odmieniana przez wszystkie przypadki. Dyżurni komentatorzy będą zasiadali i oczywiście pochylali się nad tym tematem z ogromną troską, mówiąc najgorsze rzeczy związane z Radiem Maryja czy z TV Trwam.

– Dokładnie, to scenariusz jaki oni sobie przygotowali, rozpisali na role, rozłożyli w czasie. Prawdopodobnie w poniedziałek ci wszyscy mędrcy będą poważnie, z troską uzasadniać dlaczego jednak TV Trwam nie otrzymuje miejsca na cyfrowym multipleksie. Jest to po prostu obrażające, a zarazem oburzające, jak można do tak prymitywnych metod w tej chwili się odwoływać, kiedy sprawa jest bardzo czysta i bardzo jasna. Już tyle razy tłumaczyliśmy, dlaczego katolicy mają prawo do swojej telewizji, że tylko naprawdę zła wola może stać temu naprzeciw.

Panie profesorze myślę, że ten list – upublicznianie jakiegoś anonimu, który nie wiadomo przez kogo został wysłany może być też jakimś sygnałem decyzji KRRiT. Przypomnę, że TV Trwam upomina się o słuszne miejsce na naziemnym multipleksie cyfrowym. Teraz konkurs dotyczy programu społeczno-religijnego. Jakkolwiek różnego rodzaju pogróżki anonimowe nie mają nic wspólnego ani z budowaniem społeczeństwa, ani tym bardziej z wiarą, więc tutaj gdzieś ten argument może się nieustannie przewijać, prawda?

– Oczywiście, że tak, ale on równocześnie pokazuje, że to nie z naszego źródła wypływa taki argument czyli taka pogróżka. To nie mieści się w ramach etyki katolickiej, żeby aż w taki sposób grozić komuś, jeżeli nie wyda pozytywnej decyzji. To nie od nas. Kto tego nie rozumie, ten specjalnie chce szkodzić dobru wspólnemu.

Poza tym ludzie, którzy upominają się o miejsce dla TV Trwam na cyfrowym multipleksie podpisują listy imiennie, podając swój pesel, adres wysyłają je następnie do KRRiT, których to listów Krajowa Rada – jak kiedyś słyszeliśmy – nie czyta. Natomiast liczy tylko koperty, a akurat ta koperta z pogróżką została otwarta.

– To widocznie jakaś wyjątkowa intuicja. Być może KRRiT dostała jakiś cynk, iż taki list przyjdzie. Trudno tu spekulować. Może kiedyś to wszystko się wyjaśni. Sięganie do tak prymitywnych metod świadczy już nie tylko o czyimś nastawieniu ideologicznym, ale również o tym, że ma jakieś problemy z inteligencją, bo człowiek inteligentny w ten sposób by nie postępował.

Panie profesorze bardzo dziękuję za tę rozmowę.

 

RIRM

drukuj