fot. PAP/Radek Pietruszka

Szef CBA: w 2018 r. wykryliśmy szkody na 2 mld zł

W 2018 roku CBA ujawniła szkody na 2 mld zł i zabezpieczyła mienie o wartości 400 mln zł – mówił w czwartek w Krynicy Zdrój szef CBA Ernest Bejda. Podkreślił też, że Biuro nie posiada systemu do „totalnej inwigilacji Polaków”.

Ernest Bejda podczas XXIX Forum Ekonomicznego w Krynicy przekonywał, że powstanie CBA prawie 14 lat temu było słuszną decyzja i miało swoje uzasadnienie. Podkreślił, że mimo iż państwo poradziło sobie z przestępczością kryminalną, zorganizowaną przestępczością, która miała szczególnie silne natężenie w latach 90-tych, to nie mogło poradzić sobie z korupcją.

„Początek lat 2000 pokazał, że korupcja niszczy strukturę państwa, uderza w istotę jego funkcjonowania” – zaznaczył.

Wymienił tu między innymi aferę starachowicką czy aferę Rywina.

Według Ernesta Bejdy powstanie CBA w 2005 roku było spowodowane tym, że policja nie radziła sobie z walką z korupcją w biznesie i polityce. Biuro otrzymało z kolei takie uprawienia, które pozwoliły mu prowadzić sprawy wobec najwyższych osób w państwie – dodał.

Szef CBA wskazał, że, mimo iż agenci prowadzą ok. 1 tys. spraw, to najważniejsza jest ich jakość. Poinformował, że w 2018 roku CBA zabezpieczyło mienie w wysokości 400 mln zł i wykryło szkody na 2 mld zł.

Ernest Bejda był pytany, czy CBA zakupiło system Pegasus pozwalający na zdalny dostęp do smartfonów. Jak podkreślił, wszyscy, się zgadzamy, że „korupcja jest zjawiskiem destrukcyjnym”.

„Niszczy państwo, niszczy społeczeństwo, wobec tego musimy zastosować adekwatne metody do tego, aby temu zjawisku przeciwdziałać, żeby je zwalczać (…). Stąd służby powinny być wyposażone w odpowiednie narzędzia. Immanentnym elementem korupcji jest jej tajność. Obydwu stronom nie zależy, aby ten układ sił ujawnić. Zatem musimy mieć metody takie stosowne, aby móc to wykryć, ujawnić i ewentualnie ująć sprawców” – podkreślił szef CBA.

Ernest Bejda zapewnił, że służby działają na podstawie i w granicach prawa.

„Nie mogą kreować i nie kreują żadnej sytuacji korupcyjnej. Służby odpowiadają na posiadaną wcześniej wiarygodną informację, tak jest w prawie polskim” – oświadczył.

Jak dodał, po uzyskaniu informacji CBA występuje o zgodę do Prokuratora Generalnego i po jej uzyskaniu oraz zgodzie sądu „można przeprowadzić taką procedurę”.

„To co zostanie ujawnione w wyniku tej procedury stanowi dowód w procesie karnym” – tłumaczył.

Szef CBA mówił, że przy zastosowaniu kontroli operacyjnej, czyli m.in. podsłuchów, służba ma dostęp także do korespondencji internetowej, „kontroli przekazu generalnie”.

„Jest pewnym nieporozumieniem dzisiaj dyskusja na temat, że służby mają takie uprawienia. Oczywiście, że je mają, nie tylko CBA. (…) Posiadają generalne uprawnienie do stosowania tej metody. (…) Służby posiadają systemy, które w sposób skuteczny dają im możliwość stosowania tych metod i muszą mieć takie systemy. Używanie tych systemów odbywa się na podstawie i w granicach prawa, tylko i wyłącznie za zgodą sądu i Prokuratora Generalnego. Nie ma czegoś takiego, że dysponujemy systemem do totalnej inwigilacji Polaków. To jest wywołanie rezonansu społecznego w określonym czasie i określonej rzeczywistości” – powiedział Ernest Bejda.

W środę posłowie PO-KO zażądali od premiera odpowiedzi na pytanie, czy służby specjalne kupiły system Pegasus i czy mamy do czynienia z przestępczą inwigilacją obywateli. Zapowiedzieli również, że w związku z podejrzeniem poważnego naruszenia praw obywatelskich zwrócą się do Rzecznika Praw Obywatelskich.

W środę wydział komunikacji społecznej CBA poinformował, że Centralne Biuro Antykorupcyjne nie zakupiło żadnego systemu masowej inwigilacji Polaków.

„Pojawiające się w tej sprawie opinie i komentarze są insynuacjami i nie mają poparcia w faktach” – czytamy w komunikacie

„W związku z doniesieniami mediów informujemy, że Centralne Biuro Antykorupcyjne prowadzi swoje działania w oparciu o przepisy polskiego prawa. Kontrola operacyjna jest prowadzona w uzasadnionych i opisanych prawem przypadkach, po uzyskaniu zgody Prokuratura Generalnego i wydaniu postanowienia przez sąd” – napisało CBA w przesłanym PAP komunikacie.

PAP/RIRM

drukuj