fot. PAP/EPA

Szczyt Azja-Europa w Mediolanie

W Mediolanie trwa szczyt ponad 50 przywódców Azji i Europy. Polskę reprezentuje premier Ewa Kopacz. Na marginesie spotkania na temat finansów, gospodarki i bezpieczeństwa odbędą się wielostronne rozmowy o konflikcie na Ukrainie.

Szczyt Azja-Europa zebrał się już po raz dziesiąty. Europa – Stary Kontynent, i Azja – kontynent, który z punktu widzenia aktualnych relacji można nazwać „nowym”, mają sobie sporo do powiedzenia. W obydwu umownych częściach geograficznej Eurazji jest obecnie niespokojnie. Azja wyrasta na światowego producenta dóbr, a Europa pozostaje nadal wielkim rynkiem. Na to wszystko nakładają się ambicje Rosji, która nie może się odnaleźć w tym podziale i aspiruje do miana niezależnego centrum cywilizacyjnego rozwoju. Choć sam szczyt dotyczy przede wszystkim sposobów walki ze zmianami klimatu, uwagę mediów i polityków przyciąga spotkanie Poroszenki z Putinem. Będzie to ich pierwsza rozmowa twarzą w twarz od kilku miesięcy. Do tej pory Poroszenko rozmawiał z prezydentem Włoch i kanclerz Niemiec. Prezydent Ukrainy spotkał się z nimi bez rosyjskiego przywódcy.

– Spotkanie poszło bardzo dobrze. Widzieliśmy wielką demonstrację wsparcia i solidarności z Ukrainą – mówił Petro Poroszenko, prezydent Ukrainy.

Poroszenko zapowiedział wcześniej, że w Mediolanie chce zabrać głos w dwóch sprawach: pokoju na wschodzie Ukrainy oraz w kwestiach energetycznych. Od czerwca Ukraina pobiera gaz tylko z państw UE, ponieważ Rosja odcięła Ukrainę od dostaw surowca w związku z długiem Kijowa za błękitne paliwo. Wypowiedzi Putina sugerują jednak, że porozumienia nie uda się osiągnąć.

– Rosja zawsze była wiarygodnym eksporterem gazu. Zawsze mieliśmy wystarczająco dużo środków, aby dostarczyć je do naszych klientów w Europie i w Azji, ale istnieje wielkie ryzyko w tranzycie. Jeżeli widzimy, że nasi ukraińscy partnerzy, podobnie jak w 2008 roku, chcą rozpocząć pobieranie gazu bez naszej zgody, tak sukcesywnie będziemy zmniejszać objętość dostaw na podstawie ilości gazu, który ukradli. Mam nadzieję, że uda nam się rozwiązać ten problem jak najszybciejpowiedział Władimir Putin, prezydent Rosji.

 

 

TV Trwam News/Nasz Dziennik

drukuj