fot. twitter.com/ngos4justice

Syria: UNHCHR ostrzega przed katastrofą w muhafazie Dery

Wysoki Komisarz Narodów Zjednoczonych ds. Praw Człowieka (UNHCHR) Zeid Ra’ad Al-Hussein ostrzegł w piątek przed „katastrofą” w syryjskiej muhafazie Dera, gdzie siły rządowe atakują rebeliantów, zmuszając ludzi do ucieczki. Wezwał strony konfliktu do zakończenia eskalacji przemocy.

„Według doniesień tysiące osób opuściło swoje domy, ale istnieje również duże ryzyko, że intensywne walki doprowadzą do tego, że wielu cywilów znajdzie się w potrzasku” – powiedział Zeid Ra’ad Al-Hussein.

Komisarz NZ oświadczył, że według informacji, którymi dysponuje jego urząd, bojownicy z tzw. Państwa Islamskiego, kontrolujący rejon dorzecza rzeki Jarmuk, „nie pozwalają cywilom na opuszczenie obszarów znajdujących się pod ich kontrolą”.

Al-Hussein powiedział, że niektóre punkty kontroli granicznej zarządzane przez syryjski rząd pobierają od ludności cywilnej kilkaset dolarów za możliwość wydostania się. Zaapelował do wszystkich stron konfliktu, aby zapewniły bezpieczne przejście tym, którzy chcą uciec.

Wojna w Syrii przeniosła się w kierunku południowo-zachodnim, od kiedy syryjski rząd i jego sojusznicy zdławili ostatnie rebelianckie bastiony w pobliżu Damaszku i miasta Hims – przypomina agencja Reutera.

W związku z rządową operacją tysiące mieszkańców południowej Syrii opuszczają swoje domy. Według szacunków ONZ w ciągu ostatniego tygodnia z prowincji Dera uciekło ok. 50 tys. osób, a część z nich zmierza w kierunku granicy z Jordanią. Według Syryjskiego Obserwatorium Praw Człowieka w ciągu ostatnich 10 dni ze stref konfliktu w prowincji Dera uciekło co najmniej 120 tys. mieszkańców.

Na początku czerwca prezydent Asad oświadczył, że jego rząd, zgodnie z sugestią Rosji, dąży do zawarcia porozumienia na południowym zachodzie, podobnego do umów, które przywróciły kontrolę Damaszku nad innymi obszarami po wycofaniu się sił rebelianckich.

Prezydent Syrii zagroził, że terytorium to zostanie odbite siłą, jeśli będzie to konieczne. Rebelianci zapowiedzieli, że nie oddadzą „ani piędzi swej ziemi” Asadowi.

PAP/RIRM

drukuj