Symbioza Kościoła i Narodu

Symbioza Kościoła i Polski była ostatnio bardzo mocno podważana przez nieprzyjaciół Kościoła i Narodu, czego osobliwym, ale symptomatycznym echem jest aktualna walka o Telewizję Trwam.

 

To również spór o rozumienie miejsca Kościoła w państwie, i to nie jakiegokolwiek Kościoła, lecz Kościoła katolickiego, i nie w jakimkolwiek państwie, lecz w Polsce, która pojawiła się w historii jako szczególny owoc misji Kościoła z całym jej dynamizmem kulturotwórczym.
Ojciec doktor Tadeusz Rydzyk w wywiadzie dla „Naszego Dziennika”, który tak rozsierdził przewodniczącego Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji Jana Dworaka, słusznie wyraził obawę o możliwość zaistnienia podstępnych działań zmierzających do przekształcenia Kościoła w Polsce w twór upaństwowiony, „koncesjonowany”, działający na mocy pozwolenia władz politycznych. Taki proces może się toczyć pomału, w sposób zakamuflowany, obejmując stopniowo kolejne dziedziny życia społeczno-religijnego. Światłem prowadzącym w głąb fałszywego tunelu byłby kanał Religia.tv, który jednak nie rozporządza kryteriami odróżniającymi religię od tego, co religią nie jest i być nie może. Próba podstawienia „religii” na miejsce Kościoła katolickiego ma bardzo długą historię. Tego typu próby nasiliły się zwłaszcza w epoce masonerii i tak zwanego oświecenia, i bazowały na filozofii usiłującej przekonać człowieka, że w nim kryją się pierwiastki bóstwa. Tę filozofię popierał marksizm, liberalizm, także egzystencjalizm. Była to sprytna metoda niszczenia religii przez podstawienie na jej miejsce tworu „religiopodobnego”. Trzeba przyznać, że tego sposobu używali zarówno komuniści, hitlerowcy, jak i postępowi neosocjaliści wraz z liberałami. Nic dziwnego, że o. Tadeusz Rydzyk dostrzega analogię między dawnymi praktykami a obecnie obserwowanymi zjawiskami. Snucie analogii nie jest żadnym pomówieniem, lecz wskazaniem na fakt, który daje do myślenia. Tendencje polityczne, które miały na celu w naszych czasach ustanowienie czegoś w rodzaju religii globalnej, omawia interesująco irlandzki autor ks. Malachi Martin w pracy pt. „Klucze Królestwa”.

Na tego rodzaju tendencję polityczną, która marzy o jakiejś religii światowej, rzuca mocne światło św. Paweł Apostoł, przypominając, że „bogiem” w tej nowej religii chce być szatan, „książę tego świata”. Mówi o tym św. Paweł w Drugim Liście do Tesaloniczan: „Bo najpierw musi dojść do odstępstwa i objawi się człowiek grzechu, syn zatracenia, przeciwnik, wynoszący się ponad wszystko, co nazwane jest Bogiem lub odbiera część Boską. Zasiądzie on nawet w świątyni Boga, dowodząc, że sam jest Bogiem” (2 Tes 2, 3-4). Jest rzeczą godną uwagi, że Papież Benedykt XVI w jednym ze swoich ważnych wystąpień w Libanie przypomniał expressis verbis istnienie szatana, który usiłuje niszczyć dzieło Boże: „Musimy mieć mocną świadomość tego, że zło nie jest jakąś anonimową siłą, która działa w świecie bezosobowym i deterministycznym. Zło, szatan, wnika w ludzką wolność, działa, wpływając na praktykę ludzkiej wolności. Szuka sprzymierzeńca, którym jest człowiek; potrzebuje go, aby się rozprzestrzeniać” (Bejrut, 15 września 2012, przemówienie Benedykta XVI w pałacu prezydenckim Baadba). Papież pokazuje w ten sposób strategię szatana, który włącza się w historię poprzez wpływanie na wolność osoby ludzkiej. W ten sposób możemy zrozumieć, dlaczego w jakimś okresie historii dzieje się jakieś zło i dlaczego przyjmuje takie kształty i rozmiary. Słowa Papieża podkreślają oczywiście odpowiedzialność człowieka za tego rodzaju zło, ponieważ zawsze tu włącza się wolna wola człowieka, choć mocno uwikłana. Dla współczesnych ludzi obecność takiego zła inspirowanego przez szatana jest czytelna jedynie z dużą trudnością. To, co dla społeczeństwa uwikłanego w ideologię zła i kłamstwa, jest nieczytelne, zostaje udostępnione i rozjaśnione przez proroków, charyzmatyków, w ogóle ludzi, którzy pozwalają Duchowi Świętemu, by bez przeszkód działał w przestrzeni duchowej ich osoby. Tacy ludzie odróżniają się jako osoby o większej wrażliwości na takie zjawiska jak obraza Boga i wszelkiej świętości w Kościele, niszczenie godności osoby ludzkiej, różne zakamuflowane formy propagowania zgorszenia itd. Tacy ludzie oczywiście narażają się na to, że stają się niewygodni dla pewnych sił społecznych i politycznych, tych właśnie, które budują globalne imperium zła. Do takich ludzi należy o. Tadeusz Rydzyk, a instytucją, która się naraża potęgom tego świata służącym „księciu tego świata”, jest Radio Maryja.

Głęboko wierzący dziennikarz włoski Antonio Socci uważa, że w obecnym świecie nastąpiła bardzo wyraźna polaryzacja duchowa, tak że z jednej strony sytuują się ludzie i instytucje poddane Niepokalanej Dziewicy Maryi, z drugiej strony coraz wyraźniej odróżniają się ci, którzy są posłuszni szatanowi (zob. o. Livio Fanzaga, Diego Manetti „Godzina szatana”). Zdaje się, że św. Maksymilian Kolbe widział podobnie świat, kiedy dostrzegł konieczność założenia Rycerstwa Niepokalanej. Dla nas od czasu Fatimy jest również coraz bardziej oczywiste, że Maryja jest dla świata znakiem o wyjątkowym znaczeniu. W światłach tego znaku uczestniczy niewątpliwie Radio Maryja, dane nam jako wyjątkowa łaska na nasze czasy. Dlatego pozwalam sobie pogratulować o. Tadeuszowi Rydzykowi, że umiał dostrzec światło i być mu wierny, i że nadal pomimo przeciwności broni Radia Maryja i Telewizji Trwam, a poprzez te media prawdy, wolności, praw Kościoła i godności polskiego Narodu.

 

Ks. prof. Jerzy Bajda

drukuj