fot. PAP/EPA

Święta Wielkanocne w Ekwadorze

Zwyczaj odwiedzania siedmiu kościołów, inscenizacje z udziałem osłów, a także Rezurekcja w Wielką Sobotę – o różnicach w obchodzeniu świąt wielkanocnych pomiędzy Polską a Ekwadorem opowiedział ks. Dariusz Miąsik, proboszcz parafii pw. św. Augustyna w Calcecie.

Ksiądz pochodzący z diecezji rzeszowskiej przybliżył zwyczaje, jakie towarzyszą Ekwadorczykom podczas Wielkiego Tygodnia.

– W tym momencie nie mamy tutaj kościoła z powodu trzęsienia ziemi, które miało miejsce 16 kwietnia 2016 roku. Z tego powodu w mojej parafii, liczącej 30 tysięcy wiernych, Msze św. odprawiamy w parku. Wielki Tydzień rozpoczęliśmy oczywiście Niedzielą Palmową, podczas której ludzie uczestniczą w procesji. Interesujące może być to, że biorą w niej udział także osły, dzięki czemu mają tutaj miejsce inscenizacje, takie dramatyzacje młodzieży – powiedział misjonarz.

Największe różnice pomiędzy Ekwadorem a Polską w obchodzeniu Wielkiego Tygodnia, można zauważyć w Wielki Piątek, który jest najważniejszym dniem dla wiernych z tej części Ameryki Południowej.

– Ciekawie jest w Wielki Piątek. Zacznę może od tego, że w tym dniu nie idzie się do Grobu Pańskiego, gdyż nie ma tutaj zwyczaju robienia takich grobów. Ekwadorczycy kładą większy nacisk na Wielki Piątek niż Polacy. W tym dniu na Drodze Krzyżowej stawia się ogromna liczba ludzi, którzy potem przychodzą adorować krzyż aż do północy. Drogę Krzyżową zaczynamy o 15.00, idziemy ulicami naszego miasta w skwarze – jesteśmy na wybrzeżu, przez co temperatura każdego dnia wynosi ok. 32 stopnie – i ta Droga Krzyżowa trwa dwie godziny. Potem o 17.00 przychodzimy do parku, gdzie rozpoczynamy celebrację Pasji Chrystusa, czytamy Mękę Pańską i adorujemy krzyż. Tutaj, w Ekwadorze, jest zwyczaj odwiedzania siedmiu kościołów w Wielki Piątek. Bardzo dużo osób w tym uczestniczy i odwiedza właśnie te siedem kościołów, żeby w każdym z nich adorować krzyż – opowiadał proboszcz z Calcety.

Poświęcenie pokarmów w Wielką Sobotę jest starym, dobrze znanym w Europie zwyczajem. Natomiast ks. Dariusz Miąsik wspomniał o tym, że tego obrzędu brakuje w Ekwadorze.

– W wigilię Zmartwychwstania nie odbywa się tutaj poświęcenie pokarmów, brakuje też uroczystego śniadania. Mamy natomiast takie nabożeństwo „bycia z Maryją”. W Polsce nie ma czegoś takiego. O godzinie 16.00 rozpoczyna się tzw. „via Matris”, czyli bycie przy Matce Bożej Cierpiącej Bolesnej, no i potem o 21.00 rozpoczynamy wigilię Zmartwychwstania. W tym czasie odbywają się także chrzty. W Polsce na Rezurekcję czeka się do niedzielnego poranka, ale w Ekwadorze Rezurekcja odbywa się już w Wielką Sobotę i wtedy śpiewamy „Alleluja” – wyjaśnił misjonarz.

– Wielka Niedziela nie jest tutaj tak ogromna, chociaż wiadomo, że jest to fundament naszej wiary. W Ekwadorze, kiedy kończy się Wielka Sobota, to w Niedzielę Zmartwychwstania są normalne Msze św. niedzielne. Nie ma na nich ogromnej liczby ludzi, tak jak np. w Wielki Piątek, kiedy jest Droga Krzyżowa, więc jak widzimy Zmartwychwstanie już jest troszeczkę takie jakoś nieobecne, chociaż mówi się w czasie homilii i w czasie całego Wielkiego Postu, że metą naszą jest oczywiście zmartwychwstanie, a nie śmierć, krzyż czy grób. Brakuje tutaj również dzielenia się jajkiem, co ma miejsce w Polsce – mówił proboszcz.

Misjonarz z Ekwadoru odpowiedział również na pytanie dotyczące tego, czego jemu – jako Polakowi – najbardziej brakuje w obchodzeniu Wielkanocy.

– Czego mi osobiście brakuje i chyba wszystkim księżom z Polski, to jest to, że nie ma Gorzkich Żali, tych przepięknych polskich śpiewów, co jest tradycją czysto polską. Gorzkie Żale, tak jak w Boże Narodzenie również kolędy, których słowa to czysta teologia. Tutaj kolędy są zwykłymi pastorałkami. One nie na takim poziomie, jak w Polsce – podkreślił ks. Dariusz Miąsik.

 

RIRM

drukuj