fot. flickr.com

Spór o opłaty za użytkowanie wody

Kwestia wprowadzenia opłat za użytkowanie wody dzieli resorty środowiska i Skarbu Państwa. Przeciwnikiem nowego prawa wodnego jest wiceszef ministerstwa Skarbu Państwa Zdzisław Gawlik – o sprawie napisał dziennik „Puls Biznesu”

Wiceminister Gawlik podkreśla, że opłaty uderzą w energetykę, która będzie zmuszona płacić w ciągu roku kilkadziesiąt milionów złotych.

Resort środowiska powołuje się jednak na przepisy europejskie, mówiące, że „wszyscy korzystający z usług wodnych mają za to płacić”.

Poseł Wojciech Zubowski z sejmowej Komisji Skarbu Państwa spodziewa się, że firmy energetyczne przerzuciłyby koszty tej opłaty na konsumentów. W efekcie wzrosłaby cena energii elektrycznej. Niewykluczone także, że niektóre z siłowni zostałyby wyłączone z powodu nierentowności.

– W założeniach Ministerstwa Gospodarki, kiedy mówiono o przyroście mocy zainstalowanej odnawialnych źródeł energii, które miały być objęte wsparciem systemowym, jeżeli chodzi o energię wytwarzaną z elektrowni wodnych, to one w zasadzie były symboliczne albo nie było ich wcale. Mówię tutaj o latach 2014-2015 do 2020 r. Obawiam się, że przy tego typu działaniach, przez nakładanie dodatkowych kosztów na firmy energetyczne, długo nie będziemy musieli czekać na efekty i odczujemy to wszyscy na własnych portfelach – mówi Wojciech Zubowski.

W Polsce jest kilka elektrowni wodnych. Największa zlokalizowana jest we Włocławku. Należy ona do spółki Energa. Nowe prawo wodne wprowadza także opłaty dla hodowców ryb. Obawy mają także samorządowcy, którzy mają odpowiadać za meliorację.

Puls Biznesu/RIRM

drukuj