fot. PAP/EPA

Słabość polskiej dyplomacji

Brak przedstawiciela naszego kraju na spotkaniu ws. Ukrainy pokazuje słabość polskiej dyplomacji – ocenia europoseł Karol Karski, były wiceminister spraw zagranicznych. Wczorajsze rozmowy w Berlinie dot. kryzysu na Ukrainie prowadzili szefowie dyplomacji Niemiec, Francji, Rosji i Ukrainy.

Choć uczestnicy berlińskiego spotkania mówią o pewnym postępie to nie zdradzają konkretnych szczegółów. Jest pewne, że nie ma postępu ws. procesu politycznego oraz w kwestii przerwania ognia na Ukrainie. Według szefa MSZ Rosji Siergieja Ławrowa przerwanie ognia powinno być bezwarunkowe. Zarzucił on również stronie ukraińskiej stawianie niejasnych wymagań.

Europoseł Karol Karski powiedział, że źródłem konfliktu jest Rosja, która zaognia kryzys i prowadzi do eskalacji napięć. Konieczne jest wywarcie presji na Rosję, ze strony państw europejskich i Stanów Zjednoczonych, ponieważ ważne jest to, aby cały demokratyczny świat w widoczny sposób wyraził sprzeciw wobec rosyjskiej agresji. Dużą rolę powinna tu odegrać Polska – dodał były wiceminister spraw zagranicznych.

– Polska powinna proponować nowe rozwiązania, być w pewnym sensie takim mediatorem i katalizatorem pozytywnych zmian. Możliwe, że spotkania dotyczące deeskalacji sytuacji na Ukrainie powinny odbywać się w Polsce, a z pewnością Polska powinna w tej sprawie odegrać aktywnie swoją rolę. To, że polski minister spraw zagranicznych nie jest zapraszany, może stanowić negatywną ocenę działalności Radosława Sikorskiego na arenie międzynarodowej. Działalności bardzo spektakularnej i buńczucznej, natomiast nic nie wnoszącej  pod kątem merytorycznym – powiedział europoseł Karol Karski.

Wczorajsze spotkanie w Berlinie było drugim z kolei, w którym zabrakło przedstawiciela Polski. Poprzednie odbyło się w Paryżu.

RIRM

 

drukuj