fot. PAP/EPA

Skandaliczna wypowiedź przyszłej ambasador USA w Polsce ws. ustawy o IPN

Przyszła ambasador Stanów Zjednoczonych podczas przesłuchań w amerykańskim Senacie skrytykowała ustawę o IPN i opowiedziała się za przyjęciem przez Polskę pewnej liczby uchodźców. Zapowiedziała, że zamierza się upominać o demokrację i wolność słowa w Polsce. Jej słowa oburzyły przedstawicieli polskiej dyplomacji.

Georgette Mosbacher to 71-letnia kandydatka na ambasadora Stanów Zjednoczonych w Polsce, nominowana na to stanowisko przez prezydenta USA Donalda Trumpa. Jej słowa przed amerykańską senacką komisją spraw zagranicznych wywołały niemałe oburzenie w Polsce. Chodzi o wypowiedź dotyczącą antysemityzmu w Europie, który rzekomo miała wywołać ustawa o IPN. Prawdopodobna przyszła ambasador zapowiedziała, również że będzie współpracowała z polskimi władzami, by tego rodzaju zapisy nie wchodziły w zakres ustawodawstwa.

– To są słowa, które w ogóle nie powinny paść, szczególnie z ust kobiety, której w Polsce nie ma – mówi rzecznik PiS Beata Mazurek.

To niefortunna wypowiedź, która być może wynika z braku znajomości faktycznego stanu sprawy – zaznacza były minister spraw zagranicznych Witold Waszczykowski.

– Polska nie jest krajem antysemickim. Marginalne akty antysemityzmu – jeśli się pokazują – są daleko mniejsze niż w Europie Zachodniej. Spotykają się one z odpowiednią reakcją władz, z piętnowaniem i nie można absolutnie oskarżać Polski o żadną falę antysemityzmu – wskazuje Witold Waszczykowski.

Fala antysemityzmu rośnie, ale w krajach zachodnich – dodaje były wiceminister spraw zagranicznych Jan Dziedziczak.

– Zwróćmy uwagę, że w przeciwieństwie do innych krajów Europy Zachodniej, przed synagogami nie stoją w Polsce czołgi, zasieki, a obywatel, wyznawca religii mojżeszowej, może spokojnie chodzić po ulicach naszych miast w  jarmułce, nic mu nie grozi. To jest niemożliwe w Paryżu czy Londynie – zwraca uwagę Jan Dziedziczak.

Wypowiedź Georgetty Mosbacher na temat Polskiej i ustawy o IPN, która przewiduje sankcje za kłamstwa o polskiej historii, jest krzywdząca dla Polski i polskiej polityki – ocenia politolog dr Aleksander Kozicki.

– Trzeba pamiętać iż to ustawodawca amerykański ustawą 447 wpływa na sytuację, czy próbuje wpłynąć na sytuację w Polsce i Europie Środkowo – Wschodniej. Natomiast Polska ma prawo do obrony swojego dobrego imienia – podkreśla dr Aleksander Kozicki.

Ustawa o IPN nadwyrężyła głównie relacje polsko-izraelskie. Na nasz kraj i na Polaków posypały się fałszywe oskarżenia o antysemityzm. Amerykanie w tym sporze stanęli po stronie izraelskiej. Tymczasem relacje polsko-izraelskie w sferze gospodarki są dobre – ocenia  minister przedsiębiorczości i technologii Jadwiga Emilewicz.

– Ciągle łączy nas bardzo wiele. Nie tylko wzajemna wymiana turystyczna, która rośnie wraz ze wzrostem bezpośrednich połączeń do Izraela z różnych miejsc w Polsce, ale także coraz większe zainteresowanie funduszy inwestycyjnych, firm izraelskich do tego, aby lokować się na rynku w Polsce – wskazuje Jadwiga Emilewicz.

Kwestia dotycząca antysemityzmu to tylko jeden z elementów wypowiedzi kandydatki na ambasadora USA w Polsce. Dyplomatka obiecała również, że dołoży wszelkich starań, by polskie władze przyjęły uchodźców.

–  Jeśli chodzi o tych, którzy przybywają do nas z południa, no to dobrze by było, gdyby Amerykanie zamiast wpychać ich do Europy, sami wzięli odpowiedzialność za tą wojnę, którą poniekąd wywołali na Bliskim Wschodzie czy w tamtych regionach – zaznacza poseł Kukiz’15 Piotr Apel.

Jednak z ust kandydatki na ambasadora USA w Polsce padło również wiele ciepłych słów w stosunku do Polski – zauważa marszałek Senatu Stanisław Karczewski.

– Również z tej wypowiedzi wynika jednoznacznie, że Pani ambasador ma nadzieję, a wręcz pewność, że jej praca wzmocni nasze relacje między Polską i Stanami Zjednoczonymi – mówi Stanisław Karczewski.

Uchwalona przez Sejm w styczniu nowelizacja ustawy o IPN zakłada m.in., że każdy, kto publicznie i wbrew faktom przypisuje polskiemu narodowi lub państwu polskiemu odpowiedzialność lub współodpowiedzialność za zbrodnie popełnione przez III Rzeszę Niemiecką, będzie podlegał karze grzywny lub karze więzienia do trzech lat. Prezydent Andrzej Duda podpisał znowelizowaną ustawę, a następnie w trybie kontroli następczej skierował ją do Trybunału Konstytucyjnego.

TV Trwam News/RIRM

drukuj