fot. PAP/Piotr Nowak

SAFE – pieniądze za utratę suwerenności Polski. Rząd w najbliższych dniach podpisze umowę

Rząd ogłasza, że kwestią czasu jest podpisanie z Komisją Europejską unijnej pożyczki SAFE. Nie będziemy mogli dobrowolnie wydać pieniędzy, które pożyczamy. Bruksela zyska w ten sposób nowe kompetencje i to w obszarze obronności – kluczowym ze względu na zagrożenie ze Wschodu.

 

SAFE to już nie kwestia dni, ale kilkudziesięciu godzin – przekazała minister Magdalena Sobkowiak-Czarnecka. Wskazała, że po polskiej stronie umowę podpiszą cztery osoby.

– Wicepremier, minister obrony Władysław Kosiniak-Kamysz, minister finansów Andrzej Domański i dwóch przedstawicieli Banku Gospodarstwa Krajowego – poinformowała Magdalena Sobkowiak-Czarnecka, pełnomocnik rządu ds. SAFE.

Ze strony Komisji Europejskiej umowę zatwierdzą unijny komisarz ds. obrony oraz Piotr Serafin, komisarz zajmujący się unijnym budżetem. 15 proc. środków od razu ma trafić do Polski. Choć nie ma umowy, to pieniądze już są. Zostały pożyczone i czekają na przelew. Premier Donald Tusk, przed wylotem do Armenii potwierdził, że SAFE zostanie przypieczętowane w tym tygodniu.

– Wtedy w szczegółach opowiemy, co to znaczy dla Polski, jakie są tego konsekwencje – mówił szef rządu.

Podpisując SAFE, polska zaciąga wielomiliardowy dług. Prezydent proponował alternatywę, która nie jest pożyczką. Chciał wykorzystać złoto zgromadzone przez Narodowy Bank Polski – przypomniał w „Polskim punkcie widzenia” szef prezydenckiego biura polityki międzynarodowej, Marcin Przydacz.

– Rząd z tego nie chciał skorzystać, chociaż wie, że te pieniądze są możliwe do wzięcia. Pan Kosiniak-Kamysz też to wie, bo zaproponował swoją ustawę, która jest w 98 proc. kopią tego, co zaproponował prezydent – podkreślił szef prezydenckiego biura polityki międzynarodowej.

Rząd, podpisując SAFE, zlekceważy prezydenckie weto. I – jak alarmuje poseł Andrzej Śliwka z Prawa i Sprawiedliwości – złamie konstytucję, bo SAFE to nie tylko pożyczka.

– Mówimy o przeniesieniu pewnych kompetencji dotyczących armii, jeżeli chodzi o zakupy sprzętu – wyjaśnił poseł.

Polska nie będzie mogła dowolnie wydać środków pożyczonych od Komisji Europejskiej. Według Marka Jurka, który wszedł w skład prezydenckiej Rady Nowej Konstytucji, nawet jeśli chcemy kupować europejskie uzbrojenie, to powinna być to nasza suwerenna decyzja.

– To jest wybór polityczny. Tego wyboru nie powinna nam dyktować Unia Europejska – zaznaczył.

Dlatego według byłego marszałka Sejmu, SAFE to element świadomej strategii Brukseli.

– Od początku covidu i wojny obserwujemy, jak kryzys w Europie wykorzystuje się do tego, żeby zwiększać kompetencje UE, albo mówiąc odwrotnie: zawłaszczać kolejne kompetencje państw narodowych – powiedział Marek Jurek.

Więcej kompetencji dla Brukseli to też więcej tego, co już znamy z ostatnich lat – nie tylko z Polski: politycznego szantażu, w którym praworządność staje się pretekstem, by dyktować Polakom na kogo mają głosować.

– Głównie o to chodzi panu premierowi Tuskowi, żeby instrumenty do oddziaływania oddać Brukseli, tak żeby Bruksela mogła później ewentualny przyszły rząd szantażować, naciskać – podkreślił Marcin Przydacz, szef prezydenckiego biura polityki międzynarodowej.

Po podpisaniu umowy rząd będzie miał czas do końca maja, by zawrzeć umowy na zakup sprzętu wojskowego w polskim przemyśle zbrojeniowym.

 

TV Trwam News

drukuj