SAFE 0 procent. Dyskusja nad finansowaniem polskich zbrojeń
Kredytowanie programu SAFE ze środków Narodowego Banku Polskiego to jednorazowa operacja finansowa – mówi prezes NBP, Adam Glapiński. Propozycja prezydenta Karola Nawrockiego i prezesa NBP wzbudziła szeroką dyskusję. Premier Donald Tusk wywiera presję na prezydenta, by ten natychmiast podpisał ustawę o zaciągnięciu unijnego kredytu.
Prezydent Karol Nawrocki wobec nacisków koalicji rządzącej i opozycji proponuje własny pomysł na sfinansowanie polskich zbrojeń. Ma on zapewnić 185 mld zł na zakupy dla armii, ale bez unijnych kredytów.
– Żyjemy w głębokiej emocji podpalanej społecznie, że albo europejski SAFE albo śmierć. Tak nie jest – tłumaczył prezydent.
Środki na polski kredyt SAFE nie miałyby być oprocentowane. To środki z NBP.
Wbrew obawom opozycji i części ekonomistów nie będą one pochodzić ze sprzedaży rezerw złota, bo potrzebna byłaby do tego zmiana konstytucji. SAFE Nawrockiego miałby być sfinansowany z zysków NBP odprowadzanych do budżetu, co sugerował w środę prezes Adam Glapiński.
– Na przykład zysk w 55 proc. przekazujemy rządowi i on jest używany w określonym celu. W tym przypadku spodziewamy się, że w celu wzmacniania polskiej obronności – wskazał prezes Narodowego Banku Polskiego.
Nieoficjalnie, inną opcją jest emisja obligacji, które następnie za pośrednictwem rynku – zwłaszcza sektora bankowego – skupowałby NBP na rynku wtórnym. Ekonomista prof. Mariusz Andrzejewski uważa tę opcję za możliwą do zrealizowania.
– NBP ma prawo do transakcji na wtórnym rynku, a więc ma prawo skupować różnego rodzaju papiery wartościowe na wtórnym rynku. Nie może być sytuacji, w której rząd emituje obligacje, a obejmuje te obligacje bezpośrednio Narodowy Bank Polski – zaznaczył prof. Mariusz Andrzejewski.
Więcej szczegółów na razie nie podano. Prezes NBP wyjaśnił, że o konkretach najpierw chce porozmawiać z rządem i premierem, bo sytuacja jest nadzwyczajna.
– Mówimy o kwestii bezpieczeństwa naszego państwa, bezpieczeństwa Polaków. Jest potrzebna mobilizacja wszystkich sił. To nie jest tak, że to, co my teraz zrobimy, to można powtarzać. To jest jakby jednorazowe działanie – powiedział prof. Adam Glapiński.
Tymczasem Donald Tusk zwiększa presję na prezydenta, by ten podpisał unijny program SAFE z oprocentowaniem na ponad 3 procent.
– Nie ma mowy o jakichś politycznych gierkach. Proszę natychmiast podpisać SAFE. Tu nie można zmarnować ani godziny – oświadczył premier.
Natomiast wicepremier i minister obrony narodowej, Władysław Kosiniak-Kamysz, uważa, że pomysł prezydenta warty jest rozważenia.
„To nie mogą być projekty konkurencyjne, tylko uzupełniające. Wspólnie, oba programy, pozwolą jeszcze szybciej zbudować najsilniejszą armię w Europie” – zaznaczył szef MON.
W momencie, kiedy Polska ma skrajny deficyt budżetowy nie stać nas na wydawanie tak dużych pieniędzy dwutorowo – wskazał były wiceminister obrony narodowej z PiS, Wojciech Skurkiewicz.
– Jeżeli przyjmiemy taki tok myślenia, to znaczy, że w ciągu najbliższych trzech, czterech, pięciu lat będziemy tak zapchani kosztami, zwrotem środków finansowych, że po prostu Polska zbankrutuje, a nie możemy sobie na to pozwolić – mówił Wojciech Skurkiewicz.
Prezydent zaprosił premiera, ministra obrony i ministra finansów na rozmowę, w czasie której ujawni szczegóły finansowania SAFE ze środków z NBP. Potencjalnie – pomimo braku podpisania przez prezydenta ustawy o sposobnie finansowania zbrojeń – pierwsze zaliczki Bruksela ma wypłacić już w maju.
TV Trwam News



