fot. PAP/Jakub Kamiński

Sąd Okręgowy w Warszawie nie wyraził zgody na tymczasowe aresztowanie posła Marcina Romanowskiego

Sąd Okręgowy w Warszawie nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie posła Marcina Romanowskiego. Podtrzymał on w tej sprawie decyzję sądu pierwszej instancji. Polityka Suwerennej Polski chroni immunitet Rady Europy.

Poseł Marcin Romanowski został zatrzymany w lipcu. Prokuratorzy wysłali do jego domu funkcjonariuszy Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Polityk usłyszał zarzuty w śledztwie wokół Funduszu Sprawiedliwości.

Informacja o zatrzymaniu posła była długo tematem numer jeden. Zdjęcia polityka opozycji zakutego w kajdanki pokazywały wszystkie media w kraju. Prokuratora wnioskowała o areszt. Sąd pierwszej instancji odmówił. Marcin Romanowski, obok immunitetu krajowego, który został uchylony, ma drugi immunitet – międzynarodowy – i korzysta z niego właśnie teraz jako członek Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

– Wiem, że mój klient aktualnie przebywa w Strasburgu, gdzie opracowuje projekt rezolucji w związku z naruszeniami praworządności, w którym jest omawiana również kwestia naruszenia jego immunitetu – poinformował obrońca posła, mec. Bartosz Lewandowski.

Decyzja sądu pierwszej instancji, który nie zgodził się na tymczasowe aresztowanie polityka, została zaskarżona przez prokuratorów. Przewodniczącym składu, który miał rozpatrzyć zażalenie, był sędzia Przemysław Dziwański. Prokuratura wnioskowała o jego wyłączenie i uznała go za „neosędziego”. Sąd odmówił. Wbrew temu prokurator Piotr Woźniak w piątek ponownie wnioskował o zmianę w składzie orzekającym.

– Jeżeli sąd uzna, że nie są to nowe okoliczności, tylko powtórzenie argumentacji z poprzedniego wniosku, pozostawia taki wniosek bez rozpoznania – stwierdził prok. Piotr Woźniak.

Tak właśnie zrobił sąd – uznał, że żadne nowe okoliczności nie miały miejsca. W sprawie Marcina Romanowskiego osobiście interweniował przewodniczący Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy. Podkreślał on, że polityk Suwerennej Polski ma drugi immunitet. Premier bagatelizował to stanowisko.

– Dobrze wiemy, jak instytucje europejskie lubią przeinterpretować pewne zapisy – powiedział szef rządu.

Prokuratura twierdziła, że mogła zatrzymać posła i nie musiała zwracać się do Rady Europy o uchylenie mu immunitetu. W piątek jej argumentację odrzucił Sąd Okręgowy w Warszawie. Uznał on, że sąd pierwszej instancji słusznie nie zgodził się na areszt.

– Mamy do czynienia z prawomocnym orzeczeniem, które potwierdza fakt bezprawności pozbawienia wolności mojego klienta – zaznaczył mec. Bartosz Lewandowski.

Jeszcze w lipcu Donald Tusk mówił o tym, że jedynym skompromitowanym w tej sprawie nie są śledczy, ale poseł Marcin Romanowski.

– Czy prokuratura popełniła błąd, zlecając zatrzymanie pana Romanowskiego? Nie – stwierdził wówczas szef rządu.

Jednak to zatrzymanie – już oficjalnie bezprawne, bo polityk był objęty drugim immunitetem – może dużo kosztować prokuratorów. Mec. Bartosz Lewandowski oczekuje umorzenia postępowania.

– Prokuratura skonsumowała już czynność postawienia zarzutów wobec osoby, wobec której nie może prowadzić postępowania. Tym samym nie może być to postępowanie dalej prowadzone. Musi być ono umorzone – podkreślił obrońca byłego wiceministra sprawiedliwości.

Wszystko wskazuje na to, że dla prokuratorów sprawa nie jest zamknięta.

– Z wysokim prawdopodobieństwem zwrócimy się o uchylenie immunitetu do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy – oznajmił prok. Piotr Woźniak.

Według posła Zbigniewa Boguckiego z Prawa i Sprawiedliwości decyzja o tym, by na razie nie uchylać Marcinowi Romanowskiemu drugiego immunitetu, była świadoma, a prokuratorzy boją się pokazać, jakie w całej sprawie zebrali dowody.

– Gdyby pokazać je obiektywnemu organowi, jakim jest Zgromadzenie Rady Europy, mogłyby się okazać niewarte funta kłaków – stwierdził polityk.

Poseł Marcin Romanowski skomentował drugą już odmowę aresztu we wpisie na platformie X.

„Czarny piątek dla Tuska i bodnarowskich uzurpatorów” – ocenił poseł Suwerennej Polski.

– Do tej pory tylko jeden przywódca na świecie zrobił to samo, co Bodnar i Tusk. Tylko jeden: Władimir Putin. On też kwestionował dokładnie taki sam immunitet, jakim dysponuje Marcin Romanowski – zwrócił uwagę europoseł Suwerennej Polski, Patryk Jaki.

Prezydent Rosji dopuścił się tego ws. Nadii Sawczenko, która była delegatem Ukrainy do Zgromadzenia Parlamentarnego Rady Europy.

TV Trwam News

drukuj