Sąd nie uwzględnił zażalenia na odmowę wszczęcia śledztwa ws. niewypłacania subwencji Prawu i Sprawiedliwości
Sąd Rejonowy dla Warszawy-Śródmieścia nie uwzględnił zażalenia pełnomocnika Prawa i Sprawiedliwości na odmowę wszczęcia śledztwa ws. niewypłacenia tej partii subwencji. Sąd uznał, że nie ma przesłanek wskazujących na przekroczenie uprawnień przez członków Państwowej Komisji Wyborczej, ministra finansów ani urzędników tego resortu.
Stwierdzono też, że działania PKW mieściły się w granicach prawa i wynikały z niejasności dotyczących statusu Izby Kontroli Nadzwyczajnej Sądu Najwyższego. Minister finansów – jak wskazano – nie działał na szkodę PiS, a wstrzymanie wypłaty subwencji miało związek z koniecznością wyjaśnienia wątpliwości prawnych.
Rzecznik prasowy Prawa i Sprawiedliwości, Rafał Bochenek, uznaje decyzję sądu za element działań mających zniszczyć finansowo Prawo i Sprawiedliwość.
– Te decyzje są z pewnością konsekwencją długofalowych działań (…) ekipy rządzącej, która (…) dąży do tego, aby niszczyć finansowo Prawo i Sprawiedliwość jako jedyną realną opozycję. Te polityczne działania podejmuje PKW. Ona akurat kieruje się tylko i wyłącznie przesłankami politycznymi. Dzisiaj te działania i te decyzje przeszły na etap wymiaru sprawiedliwości, który również jest zdominowany i podporządkowany obecnej władzy. My tę sprawę oczywiście analizujemy i w najbliższym czasie, jeżeli podejmiemy jakieś decyzje, będziemy Państwa informowali – mówił rzecznik PiS.
Sprawa subwencji PiS zaczęła się w sierpniu ubiegłego roku, gdy PKW odrzuciła sprawozdanie finansowe partii z kampanii wyborczej, wskazując na nieprawidłowości w wydatkowaniu 3 mln 600 tys. złotych.
W efekcie partia otrzymała w 2024 r. około 15 mln zł, czyli o 10 mln zł mniej niż przewidywała pełna subwencja.
RIRM




