fot. PAP/Radek Pietruszka

S. Piotrowicz: jak można sobie radzić z planowaną obstrukcją, nauczyłem się od PO

Było wiadomo, że Platforma Obywatelska i Nowoczesna zastosują wszystkie środki łącznie z przemocą, by nie dopuścić do prac – powiedział szef Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka Stanisław Piotrowicz. Pytany o przebieg głosowania poprawek w blokach odpowiedział, że nauczył się od PO, jak można sobie radzić z planowaną obstrukcją.

W nocy ze środy na czwartek na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka w sprawie projektu PiS ustawy o Sądzie Najwyższym – przy głośnym proteście opozycji, która próbowała też blokować stół prezydialny – głosowane były w blokach poprawki złożone przez poszczególne kluby.

Do projektu w II czytaniu zgłoszono ponad 1300 poprawek, zdecydowana większość z nich – ponad 1000 – to poprawki Nowoczesnej. Blisko 300 poprawek złożyła PO. Kilkanaście kolejnych poprawek było autorstwa PiS.

Na posiedzeniu Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka pozytywnie zaopiniowane zostały w głosowaniu zblokowane poprawki PiS, poprawki klubów opozycyjnych – również głosowane w blokach – zostały odrzucone.

Po zakończeniu posiedzenia komisji Stanisław Piotrowicz powiedział dziennikarzom: „Przecież wiecie o tym, że nie chodziło o kulturę głosowania, nie chodziło o dyskusję. To było przecież od samego początku wiadomym, przecież państwo chyba wiedzieliście, że Platforma, Nowoczesna zastosują wszystkie środki łącznie z przemocą, żeby nie dopuścić do procedowania”.

Jak podkreślił, „wszyscy doskonale sobie zdają z tego sprawę, że ta liczba poprawek była zgłoszona nie po to, żeby ulepszyć akt prawny i żeby nad nimi dyskutować, tylko po to, żeby to było niemożliwe”.

Na akcję musi być reakcja. Nie może być tak, żeby ludzie łamiący regulamin, łamiący prawo, nawołujący do przemocy i stosujący przemoc szli po władzę” – powiedział poseł PiS.

Nie może tak być – dodał – „żeby w sposób niedemokratyczny, niezgodny z przepisami paraliżować parlament”.

Na to zgody być nie może w państwie demokratycznym” – podkreślił przewodniczący sejmowej Komisji Sprawiedliwości i Praw Człowieka.

Na pytanie, czy takie procedowanie przez komisję, jakie miało miejsce w nocy ze środy na czwartek, było normalne, odparł: „może do końca nie, ze względu na zachowanie opozycji”. Zapytany, czy było zgodne z prawem, odpowiedział pytaniem: „A czy było zgodne z prawem uniemożliwianie przewodniczącemu procedowania?”.

Na pytanie o zblokowanie poprawek złożonych przez poszczególne kluby Stanisław Piotrowicz odpowiedział, że zwrócił się do Biura Legislacyjnego „i stosowne opinie posłowie usłyszeli”.

Z kolei na uwagę, że posłowie opozycji podnosili, że nie mieli czasu zapoznać się z poprawkami i nie wiedzieli, nad czym mają głosować, odparł: „Rozumiem, że posłowie PO w takim pośpiechu pisali swoje poprawki tożsame w treści, że nawet nie zdążyli się z nimi zapoznać”.

Drodzy państwo, niechże państwo posłowie nie kompromitują się, że nie wiedzieli, co złożyli” – dodał Stanisław Piotrowicz.

Wskazał też, że wiadomo czemu miało służyć postulowane przez opozycję omawianie każdej z poprawek.

Omawiać szczegółowo każdą poprawkę, dyskutować i zadawać pytania, to znaczy nie zakończyć pracy nigdy. To jest sytuacja, jakiej w parlamencie nie bywało. Zresztą może nie do końca nie bywało” – powiedział przewodniczący komisji.

W tym kontekście przypomniał, że w poprzedniej kadencji, gdy w Sejmie był Ruch Palikota, „też chcieli zablokować prace parlamentu i zgłosili na forum plenarnym kilka tysięcy poprawek”.

Pan Grzegorz Schetyna, ówczesny marszałek Sejmu – załatwił to wszystko jednym głosowaniem. Też była wrzawa i dziwię się tej hipokryzji, że gdy kiedyś PO w taki sposób zrealizowała prawo, dziś ma pretensje do innych. Ja się od nich tego nauczyłem, jak można sobie poradzić z planowaną obstrukcją” – zaznaczył Stanisław Piotrowicz.

 

PAP/RIRM

drukuj