S. Kaleta: Dzisiaj PSL głosował razem z Tuskiem za tym, żeby Sejm pracował nad ustawą o wprowadzeniu cenzury w Polsce. Okazało się, że Ludowcy nie są zieloną koniczynką, tylko są „tęczowymi tygryskami”
PSL próbuje w tej koalicji pozować na to, że oni są obrońcami wartości i obrońcą przed „wychyleniem się wahadła” na stronę lewicy w sprawach światopoglądowych. Niestety, nie jest to zgodne z prawdą. Dzisiaj PSL głosował razem z Tuskiem za tym, żeby Sejm pracował nad ustawą o wprowadzeniu cenzury w Polsce. (…) Ustawa zakłada, że np. jeśli ktoś będzie protestował przeciwko narzucaniu w szkołach dzieciom tego, że minister Nowacka mówi, iż można sobie zmieniać płeć każdego dnia i jest ich niezliczona ilość, to taki rodzic (…) będzie mógł odpowiadać za mowę nienawiści i może być pozbawiony wolności. Dzisiaj PSL za tym niestety głosował i, niestety, okazało się, że nie jest zieloną koniczynką, tylko są „tęczowymi tygryskami” – mówił w piątkowych „Aktualnościach dnia” na antenie Radia Maryja poseł Prawa i Sprawiedliwości, były wiceminister sprawiedliwości, Sebastian Kaleta.
Roman Giertych chce potwierdzać ważność wyborów prezydenckich zgodą Zgromadzenia Narodowego. Poseł Koalicji Obywatelskiej napisał na portalu X, że „ostatecznie i praktycznie o przyjęciu przysięgi od kandydata na Prezydenta RP decyduje Zgromadzenie Narodowe. Bez zgody ZN nie ma przysięgi i po przyjęciu przysięgi prezydent-elekt obejmuje urząd”. To tego wpisu odniósł się Sebastian Kaleta.
Co za brednie
Roman Giertych chce potwierdzać wybory prezydenckie zgodą Zgromadzenia Nardowowego. Czyli Tusk i jego ludzie w aktualnym stanie politycznym chcą potwierdzać wynik wyborów zamiast SNWybrany Prezydent stawia sie przed Zgromadzeniem Narodowym, by złożyc… https://t.co/DuaKYwGa2c pic.twitter.com/5MsFf8rnDD
— Sebastian Kaleta (@sjkaleta) December 20, 2024
Obecna koalicja rządząca obawia się porażki Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich, stąd głosy polityków ze środowiska Donalda Tuska dot. potwierdzenia ważności wyborów – wskazał poseł PiS.
– Przegrana Trzaskowskiego to koniec tej koalicji i widmo odpowiedzialności za potężne łamanie prawa, które ma miejsce w Polsce od roku. Konstytucja jasno stanowi, że Sąd Najwyższy potwierdza ważność wyborów, a Zgromadzenie Narodowe spotyka się, by posłuchać prezydenta, który składa ślubowanie. Ani panu Giertychowi, ani panu Tuskowi, ani panu Bodnarowi nic do oceniania ważności orzeczenia SN, ponieważ Sąd Najwyższy orzeka na podstawie ustawy o SN, a ta wskazuje, że izbą, która rozstrzyga ważność wyborów jest Izba Kontroli, ale okazuje się, że ona jest raz uznawana przez rząd, gdy dotyczy to Konfederacji czy Porozumienia Gowina, ale jeśli ta izba orzeka ws. bezprawnego odebrania subwencji PiS-owi, czyli największej partii opozycyjnej i jedynej realnej konkurencji dla koalicji Tuska, to wówczas już nie jest to sąd i pieniędzy nie wypłacają. Mamy do czynienia z sytuacją niszczenia demokracji i siłowego przejmowania instytucji – zwrócił uwagę były wiceminister sprawiedliwości.
W Sejmie odbyło się głosowanie nad wnioskiem parlamentarzystów PiS i Konfederacji o odrzucenie w pierwszym czytaniu rządowej nowelizacji Kodeksu karnego, która dotyczy również tzw. mowy nienawiści. Projekt przewiduje m.in. karę do 3 lat więzienia za rzekome nawoływanie do nienawiści ze względu na orientację seksualną lub tożsamość płciową oraz za znieważanie grup ludności ze względu na ich orientację lub tożsamość. Wniosek opozycji nie uzyskał aprobaty sejmowej większości. Przeciwko wnioskowi PiS-u i Konfederacji głosował m.in. PSL, próbujący przedstawiać się jako partia broniąca tradycyjnych wartości.
– PSL próbuje w tej koalicji pozować na to, że oni są obrońcami wartości i obrońcą przed „wychyleniem się wahadła” na stronę lewicy w sprawach światopoglądowych. Niestety, nie jest to zgodne z prawdą. Dzisiaj PSL głosował razem z Tuskiem za tym, żeby Sejm pracował nad ustawą o wprowadzeniu cenzury w Polsce. Jeśli komuś nie podobają się lewackie nowinki w szkołach, to ma siedzieć cicho, bo jak nie, to odpowie karnie. Ustawa zakłada, że np. jeśli ktoś będzie protestował przeciwko narzucaniu w szkołach dzieciom tego, że mówi Nowacka [minister edukacji – red.], iż można sobie zmieniać płeć każdego dnia i jest ich niezliczona ilość, a rodzic mówi „nie pozwalam, aby moje dziecko było indoktrynowane, bo płci są dwie – kobieta i mężczyzna”, to taki rodzic, w myśl tej ustawy, jeśli będzie publicznie protestować i się sprzeciwiać, będzie mógł odpowiadać za mowę nienawiści i może być pozbawiony wolności. (…) Dzisiaj PSL za tym niestety głosował i, niestety, okazało się, że nie jest zieloną koniczynką, tylko są „tęczowymi tygryskami” – ocenił gość „Aktualności dnia”.
W Sejmie PSL oblał test wiarygodności i odwagi, aby bronić Polaków przed lewackimi szaleństwami mowy nienawiści.
Zamiast być zieloną koniczynką, woleli zostać tęczowymi tygryskami i głosują z Tuskiem ⬇️ pic.twitter.com/Lx1InkUw1u
— Sebastian Kaleta (@sjkaleta) December 20, 2024
Rozwiązania proponowane przez przedstawicieli rządzącej większości zawarte w zapisach nowelizacji Kodeksu karnego są podobne do tych, które obowiązują już w niektórych krajach zachodniej Europy.
– Możemy poczytać w mediach, co się dzieje w niektórych krajach zachodnich, które to wprowadziły i w których rządzą naprawdę skrajnie lewicowe rządy. Właśnie tego typu rzeczy, jak nauczyciele zwalniani ze szkół za to, że twierdzą, iż są dwie płcie, z zakazem zbliżania się do szkół. Takie historie co chwilę możemy przeczytać w mediach, a ekipa Tuska – niestety wspólnie z PSL-em i Hołownią – zdaje się, że bardzo chętnie widziałyby takie represyjne przepisy prawa w Polsce – zaznaczył Sebastian Kaleta.
Całą rozmowę z Sebastianem Kaletą w „Aktualnościach dnia” można odsłuchać [TUTAJ].
radiomaryja.pl



