fot. pixabay

Rzecznik Min. Zdrowia: Nie możemy pozwolić sobie na otwarcie restauracji, siłowni i klubów fitness

Nie możemy pozwolić sobie na otwarcie restauracji, siłowni i klubów fitness. Decyzja ta nie wynika z widzimisię władzy – powiedział Wojciech Andrusiewicz, rzecznik Ministerstwa Zdrowia. Dodał, że w takich miejscach najczęściej dochodzi do zakażeń koronawirusem.

Od poniedziałku 1 lutego sklepy w galeriach handlowych są otwarte, nie ma już godzin dla seniorów. W centrach handlowych wciąż nie działają m.in. place zabaw, siłownie, kluby i centra fitness. Z kolei restauracje i kawiarnie mogą wydawać jedzenie tylko na wynos i na dowóz.

Jednak mimo obostrzeń wiele siłowni, klubów fitness i obiektów gastronomicznych otwiera działalność. O tę kwestię był pytany w Polsat News rzecznik Ministerstwa Zdrowia.

„Obowiązujące prawo jest jednoznaczne. To nie wynika z widzimisię władzy, ministra zdrowia, ale wynika z przesłanek dotyczących transmisji wirusa” – podkreślił Wojciech Andrusiewicz.

Rzecznik MZ zaznaczył, że nie możemy sobie pozwolić na luzowanie obostrzeń.

„Mimo że jest to trudna sytuacja dla wielu branż, to jeśli nie chcemy za miesiąc zamknąć całej gospodarki, to musimy przetrzymać to, co dzisiaj jest” – ocenił.

Wojciech Andrusiewicz pytany, czy w poniedziałek zostanie przeprowadzona większa liczba kontroli sanepidu w związku z otwarciem galerii handlowych, powiedział, że kontrole cały czas się odbywają.

„Logicznym jest, że nie wszędzie policja i sanepid dotrze, ale zwracam uwagę na odpowiedzialność właścicieli, którzy biorą na siebie bardzo dużą odpowiedzialność za możliwość zakażenia dziesiątek, jeśli nie setek tysięcy osób, bo badania i nasze doświadczenia są jednoznaczne. Jednak w takich lokalach jak restauracje, bary, kawiarnie oraz centra fitness i siłownie ludzie się najczęściej zarażają” – mówił rzecznik resortu zdrowia.

Podkreślił, że „centra handlowe to nie to samo co branża fitness”.

„Pamiętajmy, kiedy idziemy do sklepu, kontakt z innymi klientami sklepu jest ograniczony. Staramy się zachowywać dystans. Jednak w centrach handlowych jesteśmy w maseczkach, czego trudno dotrzymać w siłowni czy na sali fitness” – zaznaczył Wojciech Andrusiewicz.

Kary nakładane przez sanepid za nieprzestrzeganie obostrzeń mogą wynieść do 30 tys. zł.

PAP

drukuj