fot. PAP/Paweł Supernak

Rozpoczęto prace wykopaliskowe w areszcie na Rakowieckiej

Fragmenty bykowca, kostka domino wykonana przez więźniów, pokrywka od kubła na nieczystości – to przedmioty, które odnaleziono w pierwszych dniach wykopalisk, jakie w areszcie na Rakowieckiej w Warszawie prowadzi IPN. Możliwe, że tam właśnie znajduje się ciało rotmistrza Witolda Pileckiego.

Na terenie aresztu śledczego, przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, gdzie w latach powojennych było jedno z najcięższych więzień UB, ekipa dr. Krzysztofa Szwagrzyka prowadzi prace badawcze. To rekonesans przed zakrojonymi na szeroką skalę poszukiwaniami ciał ofiar egzekucji, które w tym miejscu będą możliwe będą dopiero po przeniesieniu czynnego obecnie aresztu w inny rejon Warszawy. Ekipa dr. Szwagrzyka prowadziła też prace na powązkowskiej „Łączce”.

– Areszt na Rakowieckiej to jedno z miejsc, gdzie mogą być pochowane szczątki rotmistrza Pileckiego – powiedział wiceprezes IPN Krzysztof Szwagrzyk na wtorkowej konferencji prasowej w Warszawie.

Jedno ze stanowisk wykopalisk znajduje się w samym rogu więzienia, w narożniku terenu, gdzie dawniej mieściła się kotłownia. Z relacji wynika, że w tym właśnie miejscu odbywały się egzekucje – ofiary prowadzono za róg budynku, a potem słyszalne były strzały. Koparka zdejmuje najpłytsze warstwy ziemi, odsłaniając pozostałości fundamentów dawnych budynków, śladów rur. Pomiędzy nimi archeolodzy łopatkami przeszukują teren.

– Odkopujemy fragmenty istniejących kiedyś budowli, trafiamy na fragmenty piwnic niewiadomego przeznaczenia, nikt z nas nie może mieć pewności, że któraś z tych piwniczek nie została wykorzystana, jako miejsce ukrycia szczątków ludzkich – mówił dr Krzysztof Szwagrzyk.

W pierwszych dniach wykopalisk odnaleziono m.in. pozostałości tzw. bykowca – ciężkiego bata. W czasach okupacji hitlerowskiej i w pierwszych latach po wojnie takie baty często były używane jako narzędzia tortur. Nie wiadomo na razie, jaka jest historia odnalezionego bykowca. Poza tym natrafiono na kostkę domino wykonaną ręcznie przez więźniów i pokrywę od kubła na nieczystości, który był standardowym wyposażeniem cel w tamtych czasach.

Na fakt, że właśnie w badanych miejscach mogą znajdować się doły grzebalne wskazuje, jak mówił Szwagrzyk, powtarzalność relacji kilku więźniów, którzy przebywali w więzieniu przy Rakowieckiej w różnych latach, pomiędzy 1945 a 1956 rokiem, mówiących o przeprowadzonych tu egzekucjach i grzebaniu szczątków na terenie więzienia.

– Obecny etap prac wykopaliskowych potrwa kilka dni, ale to jest z całą pewnością etap wstępny. Będziemy tu musieli pracować kilka lat. Teren jest przeogromny. Musimy te prace podzielić na kilka etapów. Na pewno większość prac trzeba będzie przełożyć na czas, gdy areszt na Rakowieckiej, gdzie obecnie przebywają więźniowie, zostanie przeniesiony w inne miejsce, a na Rakowieckiej powstanie muzeum – powiedział Szwagrzyk.

Oficjalne otwarcie Muzeum Żołnierzy Wyklętych i Więźniów Politycznych PRL, które powstaje na terenie aresztu śledczego przy ul. Rakowieckiej w Warszawie, odbędzie się 1 marca 2019 r. W przyszłości placówka, w specjalnie zaaranżowanym na cele muzealne historycznym kompleksie budynków, oprócz działalności wystawienniczej realizowała będzie też projekty edukacyjne i wydawnicze, obejmujące historię Polski od II wojny św. do 1989 r.

W areszcie śledczym Warszawa-Mokotów przy ul. Rakowieckiej w okresie stalinowskim więziono i zamordowano m.in. rtm. Witolda Pileckiego, mjr Zygmunta Szendzielarza ps. „Łupaszka”, mjr Hieronima Dekutowskiego ps. „Zapora” i gen. Augusta Emila Fieldorfa, ps. „Nil”. Po pokazowym procesie 1 marca 1951 r. zostało tam rozstrzelanych siedmiu członków niepodległościowego IV Zarządu Głównego Zrzeszenia „Wolność i Niezawisłość” z płk. Łukaszem Cieplińskim ps. „Pług” – data ich śmierci jest obchodzona od 2011 r. jako święto państwowe, Narodowy Dzień Pamięci Żołnierzy Wyklętych.

PAP/RIRM

drukuj