Rosyjscy watażkowie walczą o wpływy
Sytuacja w Rosji uspokoiła się. Jewgienij Prigożyn wraz ze swoimi najemnikami opuścił Rostów. Zasługi za to przypisuje sobie Białoruś. Władze Mińska ogłosiły bowiem, że to wynik negocjacji, które przeprowadził Alaksandr Łukaszenka. Na wydarzenia w Rosji od razu zareagowały polskie służby i najważniejsze osoby w państwie. W sobotnim posiedzeniu Rady Bezpieczeństwa Narodowego wzięli udział prezydent Andrzej Duda, premier Mateusz Morawiecki i minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak.
https://www.youtube.com/watch?v=L7wc4adjbv0
Bunt Grupy Wagnera miał skutkować wielkim marszem na Moskwę. Tymczasem najemnicy zawrócili 200 km przed osiągnięciem celu.
– Zawracamy nasze kolumny i wracamy do obozów polowych – oświadczył Jewgienij Prigożyn.
Następie zapadła kolejna decyzja o wycofaniu się z Rostowa nad Donem.
Najemnicy Grupy Wagnera miasto opuszczali wśród wiwatów i oklasków miejscowej ludności.
Według narracji białoruskich władz decyzja o wycofaniu była wynikiem rozmów Alaksandra Łukaszenki z Jewgienijem Prigożynem prowadzonych w porozumieniu z Władimirem Putinem.
Jak podała agencja Reutera, wszystkie ograniczenia ruchu wprowadzone na rosyjskich autostradach w związku z buntem Grupy Wagnera zostały zniesione. Emocje opadły również w stolicy.
– W sobotę było naprawdę niespokojnie, ale spójrzcie, jest niedziela, ludzie chodzą po ulicach. Jest wszystko dobrze. Miejmy nadzieję, że będzie spokojnie w mieście, na wsi i na świecie – mówił mieszkaniec Rosji.
O tym, co działo się przez ostatnie 24 godziny w Rosji, trzeba mówić.
– Świat zobaczył, że szefowie Rosji niczego nie kontrolują. Zupełnie nic. Kompletny chaos. Całkowity brak jakiejkolwiek przewidywalności – podkreślił Wołodymyr Zełenski, prezydent Ukrainy.
Jewgienij Prigożyn toczy jawny konflikt z ministrem obrony Rosji, Siergiejem Szojgu. Decydując się na to, by ruszyć na Moskwę, chciał wykorzystać swoją formację do wzmocnienia swojej pozycji.
– Prigożyn uważał, że dzięki tej armii, dzięki swojej pozycji będzie w stanie stać się bardzo silnym graczem w otoczeniu Putina, w związku z czym eskalował konflikt, próbując wymusić na Putinie podjęcie pewnych działań – wskazał prof. Piotr Grochmalski z Akademii Sztuki Wojennej.
W tym chociażby zmianę szefa resortu obrony Rosji. Sytuację na Ukrainie bacznie obserwowały władze innych krajów.
Na wydarzenia w Rosji od razu zareagowały polskie służby i najważniejsze osoby w państwie. Z kolei Donald Tusk wykorzystał sytuację do siania niepewności wśród Polaków i zbijania politycznego kapitału.
Podsumowaniem podjętych działań była wieczorna narada w Biurze Bezpieczeństwa Narodowego pod przewodnictwem prezydenta Andrzeja Dudy.
– Nie ma żadnego w tej chwili podwyższonego zagrożenia dla Polski. Generalnie ta sytuacja nie wpływała i nie wpływa na sytuację w naszym kraju. Uważamy, że jest to wewnętrzna sprawa Rosji, która nie ma w tym znaczeniu jakiegokolwiek zewnętrznego oddziaływania, jeżeli chodzi o bezpieczeństwo militarne – zapewnił prezydent Andrzej Duda.
Szef rządu podkreślił, że rozmawiał z wieloma europejskimi przywódcami. Zaznaczył, iż rozmowy, które prowadził, były po to, aby na bieżąco wymieniać się informacjami.
– Ważne były nasze rozmowy prowadzone przez naszych współpracowników z najważniejszym osobami za oceanem. Prezydent Andrzej Duda rozmawiał z wieloma przywódcami. Ja również rozmawiałem z premier Giorgią Meloni, z prezydentem Francji, Rumunii, kanclerzem Niemiec, premierem Hiszpanii, premierem Holandii, Belgii, Szwecji, Finlandii z wieloma innymi po to, żeby na bieżąco wymieniać się informacjami i określać wspólną reakcję na to, co ma miejsce w Rosji. Jest to wewnętrzna sprawa Rosji – powiedział premier Mateusz Morawiecki.
Odbyły się również rozmowy z przedstawicielami Stanów Zjednoczonych. Minister spraw wewnętrznych i administracji, Mariusz Kamiński, rozmawiał z szefem CIA. Politycy Platformy Obywatelskiej zaatakowali jednak liderów partii rządzącej za ich udział w konwencji w Bogatyni.
„(…) gdy w Rosji wybuchł pucz, nadpremier, jego kukiełka premier, szef MON i 90 proc. rządu PiS zamiast na to reagować zajadało się kiełbaskami w Bogatyni” – napisał Marcin Kierwiński na Twitterze.
Najpierw szef MON zgubił trzy ruskie rakiety. Potem, gdy w Rosji wybuchł pucz, nadpremier, jego kukiełka premier, szef MON i 90 proc. rządu PiS zamiast na to reagować zajadało się kiełbaskami w Bogatyni. W przerwach pomiędzy mlaskaniem atakując… UE.
PiS to stan umysłu!— Marcin Kierwiński (@MKierwinski) June 25, 2023
Narracja PO przypomina opinie kreowane przez Kreml. Na temat polskiego prezydenta wypowiedział się były prezydent Federacji Rosyjskiej, Dmitrij Miedwiediew.
„Polski śmieć o nazwisku Duda zaproponował zastrzelenie Rosji jako dzikie zwierzę. I czy ktoś jeszcze ma nadzieję na negocjacje z takimi bękartami?” – napisał rosyjski polityk na Twitterze.
W żadnym europejskim państwie nie ma tak agresywnej opozycji antypaństwowej – zwrócił uwagę wiceminister Jarosław Selin, który przypomniał reset rządu Donalda Tuska w relacjach z Rosją.
– To była polityka wiązania Rosji z Europą wyraźnie na życzenie Berlina. On taką politykę prowadził i dobrze wie, że taką politykę realizował. Stąd jego agresja – zauważył.
Za rządów PO-PSL zlikwidowano ponad 600 jednostek organizacyjnych wojska polskiego– przypomniał minister obrony narodowej, Mariusz Błaszczak, który razem z premierem odwiedził 18 Pułk Rozpoznawczy w Białymstoku.
– My świadomie wzmacniamy wschodnią część naszego kraju, świadomie powołujemy do życia nowe jednostki, często na gruzach jednostek zlikwidowanych przez rząd PO-PSL. 18 Dywizja Zmechanizowana powstała na gruzach zlikwidowanej w 2011 roku 1 Warszawskiej Dywizji Zmechanizowanej imienia Tadeusza Kościuszki – mówił szef MON.
Donald Tusk w dalszym ciągu próbuje przekonywać, że polski rząd działa według standardów Władimira Putina.
– Dzisiaj, kiedy wojna jest u naszych granic, kiedy w Rosji rozpoczyna się wojna domowa, każdy, kto wypowiada w tym czasie taką cywilną wojnę UE i Zachodowi, podnosi rękę na najbardziej żywotne interesy naszej Ojczyzny – przekonywał były premier.
Szef Platformy, który znów chce być premierem, nie potrafi racjonalnie ocenić sytuacji – zauważył prof. Andrzej Zybertowicz, doradca prezydenta.
– Wojna domowa może wystąpić, może doprowadzić do rozpadu Rosji, ale przedwczesne ogłaszanie tego i próba wywołania paniki wśród wyborców jest czym nieodpowiedzialnym – podsumował profesor.
TV Trwam News



