fot. PAP/Darek Delmanowicz

Referendum odbędzie się wraz z wyborami – w tych samych lokalach i z tymi samymi urnami wyborczymi

Referendum połączone z wyborami jest już pewne. Tego dnia do pobrania będą trzy karty do głosowania. Czekać będzie na nas za to jedna urna. Wyborca sam zdecyduje, czy odda głos i czy pobierze wszystkie karty. Choć wybory to nie referendum, to trwająca kampania wyborcza właśnie na nim skupia się najbardziej.

W Polsce uprawnionych do głosowania jest ponad 29 milionów osób.

– Rolą PKW jest wzmacnianie kwestii udziału w wyborach i referendum – oznajmił przewodniczący Państwowej Komisji Wyborczej, Sylwester Marciniak.

Państwowa Komisja Wyborcza już pracuje, by 15 października odbyły się w Polsce wybory parlamentarne połączone z referendum. O tym, że to możliwe i zgodne z prawem, PKW informowała już wcześniej.

– W ogóle nie ma mowy ani o odrębnych lokalach, ani o odrębnych urnach, ani o odrębnych komisjach, ani o odrębnych spisach – zwracała uwagę szefowa Krajowego Biura Wyborczego, Magdalena Pietrzak.

Głos – i w wyborach, i w referendum – można będzie oddać w jednym miejscu. Będzie jedna urna, w której znajdą się wszystkie karty do głosowania.

– Trudno byłoby wymagać, żeby wyborca wybierał, która urna jest referendalna, która do Sejmu, a jeszcze może trzecia – do Senatu – powiedział Sylwester Marciniak.

Będą za to trzy karty do głosowania. Dr Piotr Gawryszczak, politolog, wskazał, że nie spodziewa się, by Polacy mieli problem z oddaniem głosu.

– Na przykład w wyborach samorządowych mamy trzy, a czasami nawet cztery karty, więc jeszcze więcej kart, na których musimy postawić odpowiednią ilość „iksów” oznaczających nasz głos – zaznaczył politolog.

Podobnie znak „X” będzie można postawić przy pytaniach referendalnych. Tak jak jednego dnia odbędą się wybory parlamentarne i referendum, tak nakładają się na siebie kampanie: parlamentarna i referendalna. Jej częścią są słowa przewodniczącego Platformy Obywatelskiej, by referendum unieważnić.

– 15 października to jest dzień sądu – stwierdził Donald Tusk.

Lewica nie zagłosuje w referendum, a w Platformie, po próbie unieważnienia, pojawiły się sygnały, że to wyborcy sami zdecydują, czy pobrać trzecią kartę do głosowania, czy nie. Obóz władzy mówi o referendum, prowadząc kampanię i stawia kolejne pytania, których w referendum nie stawiał Donald Tusk jako premier.

– Czy pytali Polaków o zdanie, gdy prywatyzowali na potęgę majątek państwowy? Czy pytali naszych kochanych seniorów, czy chcą i mają siłę, by dłużej pracować? Czy pytali wreszcie rodziców, kiedy ich dzieci mają iść do szkoły? – zwracał uwagę premier Mateusz Morawiecki.

Udział w referendum zapowiedział prezydent Andrzej Duda.

– Na pewno pan prezydent nie będzie się wpisywał w głosy dotyczące bojkotowania czy wyimaginowanego unieważniania referendum – wskazała Małgorzata Paprocka, minister w Kancelarii Prezydenta RP.

Państwowa Komisja Wyborcza oceniła, że przygotowując głosowanie, część drogi ma już za sobą. Przy wyborach pracuje też resort spraw zagranicznych, by jeszcze przed końcem września Polacy mieszkający za granicą mogli zgłosić chęć udziału w wyborach. Wiceszef MSZ, Piotr Wawrzyk, zapowiedział zwiększenie liczby lokali.

– Najwięcej nowych komisji będzie w Wielkiej Brytanii, również w Niemczech, we Francji, w Holandii, w Stanach Zjednoczonych czy w Kanadzie – poinformował.

W 2019 r. za granicą zagłosowało ok. 350 tys. Polaków. To tendencja wzrostowa w porównaniu z rokiem 2015.

TV Trwam News

drukuj