fot. FB/Robert Tekieli

Red. R. Tekieli: Kto zabiega o bezpieczeństwo w konfrontacji ze stepową dziczą, musi ryzykować. Chowanie się w szafie jest absurdalne

Skoro chcemy stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, powinniśmy również we własnym interesie wysłać prewencyjnie nasze wojsko na Bornholm, do Estonii. „Nie wolno tego robić!” – podburza naród agentura. Jednak Polacy wojnę powinni toczyć poza terenem Polski, najlepiej na terenie Rosji, aby nie pozwolić, by Chełm stał się Irpieniem czy Buczą. Kto zabiega o bezpieczeństwo w konfrontacji ze stepową dziczą, musi ryzykować. Chowanie się w szafie jest absurdalne. Oczywiście rosyjskie boty i rosyjska agentura wpływów w Polsce wzmacniają naturalny strach, który budzi w Polakach zaangażowanie się w wojnę. Tyle że ta wojna już trwa i jesteśmy w nią zaangażowani – mówił w swoim niedzielnym felietonie z cyklu  „Myśląc Ojczyzna” na antenie Radia Maryja red. Robert Tekieli, publicysta.

Red. Robert Tekieli w swoim niedzielnym felietonie z cyklu „Myśląc Ojczyzna” wskazał, że podsycanie paniki i społecznej psychozy w związku z atakami, do jakich doszło w ostatnich dniach w polskich szkołach, wpisuje się w destabilizacyjne działania rosyjskich służb. Rolą polskiego państwa w tej sytuacji jest reagowanie na zagrożenia i nienakręcanie emocji.

Felietonista Radia Maryja zaznaczył, że Rosja nie ma obecnie takiego wpływu na Europę, jaki chciałaby mieć, dlatego też rozpoczęła wojnę z Ukrainą. Nie jest to konflikt o terytorium, ale o wypchnięcie NATO za linię Odry. To z kolei oznaczałoby utratę suwerenności przez Polskę.

– Polacy uważają, że obowiązkiem Zachodu jest udzielenie nam bezwarunkowej pomocy w chwili rosyjskiego ataku na Polskę. Polacy nie uważają, że naszym obowiązkiem jest bezwarunkowa pomoc zaatakowanej Estonii, Szwecji czy Finlandii. Skoro chcemy stałej obecności wojsk amerykańskich w Polsce, powinniśmy również we własnym interesie wysłać prewencyjnie nasze wojsko na Bornholm, do Estonii. „Nie wolno tego robić!” – podburza naród agentura. Jednak Polacy wojnę powinni toczyć poza terenem Polski, najlepiej na terenie Rosji, aby nie pozwolić, by Chełm stał się Irpieniem czy Buczą. Kto zabiega o bezpieczeństwo w konfrontacji ze stepową dziczą, musi ryzykować. Chowanie się w szafie jest absurdalne. Oczywiście rosyjskie boty i rosyjska agentura wpływów w Polsce wzmacniają naturalny strach, który budzi w Polakach zaangażowanie się w wojnę. Tyle że ta wojna już trwa i jesteśmy w nią zaangażowani. Symbolem tego jest Jasionka. Kto chce pamiętać, pamięta płonące hale targowe, zagłuszanie sygnału GPS, naruszenia przestrzeni powietrznej przez wrogie samoloty, niszczenie kabli na dnie Morza Bałtyckiego. Rosjanie podpalają, niszczą, wysyłają na teren Polski rakiety z głowicami bojowymi – zwrócił uwagę publicysta.

Red. Robert Tekieli podkreślił, że Rosja rozumie wyłącznie język siły.

– Niestety nasi politycy mają mentalność niewolnika. (…) Czy w Polsce, leżącej pomiędzy Waszyngtonem, Berlinem i Moskwą, może zrodzić się suwerenny ośrodek polityczny i przejąć władzę? Pokolenie czterdziestolatków po wielokroć ogłosiło piórami swych publicystów, że generacja, z której wywodzą się politycy rządzący od dekad Polską, jest niezdolna do osiągnięcia stanu wewnętrznej suwerenności. Czy to pokolenie, pokolenie czterdziestolatków, samo jest wystarczająco duchowo suwerenne? Będziemy to wiedzieć bardzo szybko. Abyśmy zachowali podmiotowość i suwerenność, w polskiej polityce musi dokonać się suwerenistyczny przewrót. Tylko w ten sposób Polska może znaleźć w kształtującej się nowej architekturze europejskiego bezpieczeństwa miejsce adekwatne do naszych sił i aspiracji. Czasy są niespokojne. Wiedzą to ojcowie rodzin i ojcowie narodów. Gorzej, gdy rodziny nie mają ojców rodzin, a narody mężów stanu – mówił felietonista Radia Maryja.

radiomaryja.pl

print