fot. PAP/Paweł Supernak

PSL chce zniesienia dwukadencyjności w samorządach. W przypadku braku sejmowego poparcia dla tej propozycji, będzie domagał się wprowadzenia dwukadencyjności w parlamencie

PSL znów wzywa do zniesienia dwukadencyjności w samorządach. Jeśli projekt partii w tej sprawie nie zostanie przyjęty, ta będzie zabiegać o dwukadencyjność w parlamencie. Ludowcy chcą jak najdłużej utrzymać swoje lokalne układy – mówi opozycja. Jednak propozycja zmian w parlamencie jest warta debaty.   

Od 2018 roku wójtem, burmistrzem lub prezydentem miasta można być tylko przez dwie kadencje. To efekt zmian, jakie wprowadził rząd Prawa i Sprawiedliwości. Dziś trwa druga kadencja samorządu, dlatego wielu lokalnych włodarzy nie będzie mogło już ubiegać się o reelekcję. Dotyczy to prezydenta Warszawy, Rafała Trzaskowskiego, ale też wielu działaczy PSL-u. Ludowcy sprzeciwiali się wprowadzeniu dwukadencyjności samorządowców. Apelują o zmiany.

– Wyborcy umawiają się na określoną kadencję, później jest weryfikacja i ostatnie wybory bardzo dobrze pokazały, że wielu wójtów, burmistrzów, prezydentów po prostu zostało w nich wymienionych – zwrócił uwagę Władysław Kosiniak-Kamysz, wicepremier, prezes PSL.

W trakcie Rady Naczelnej PSL-u prezes partii przypomniał, że w sejmowej komisji utknął projekt Ludowców wycofujący dwukadencyjność w samorządach. Polityk apeluje o przyjęcie projektu ustawy i o podpis prezydenta. W przeciwnym razie dwukadencyjność obejmie parlament.

– Będziemy wnioskować o to, żeby wprowadzić dwukadencyjność dla posłów i senatorów. Nie może być tak, że gospodarze małej gminy będą mieli ograniczoną kadencję, a reprezentanci, którzy uchwalają prawo, będą w żaden sposób nieograniczeni – podkreślił Władysław Kosiniak-Kamysz.

Dwukadencyjności w samorządach nie chce też Koalicja Obywatelska.

– My zadeklarowaliśmy jako KO wsparcie na projektu PSL dotyczącego zniesienia dwukadencyjności prezydentów, burmistrzów, szczególnie, iż uważamy, że PiS wprowadził to dlatego, że w większości miast przegrywa – wskazała Katarzyna Lubnauer, wiceminister edukacji narodowej z KO.

Odmiennego zdania jest Lewica. Dwukadencyjność w samorządach musi pozostać – mówił Robert Biedroń. Do wprowadzenia dwukadencyjności w parlamencie potrzebna byłaby zmiana konstytucji, a na to nie ma szans.

– Brak kadencyjności posłów i senatorów jest wpisany w konstytucję, więc tutaj PSL musiałby zmienić konstytucję, do czego nie ma większości – zauważył Robert Biedroń.

Także Łukasz Rzepecki z Konfederacji nie widzi szans na zmianę konstytucji. Jednak pomysł PSL-u, dotyczący zmian w parlamencie, uważa za ciekawy.

– Tak samo jak w samorządzie byłem za dwukadencyjnością, dla przewietrzenia, dla dania spraw młodym, a nie samorządowcom, którzy są po 30 laty w samorządzie, tak samo w polskim parlamencie uważam, że czas premiera Donalda Tuska, jak i prezesa Jarosława Kaczyńskiego powinien być już od dawna na politycznej emeryturze – podkreślił Łukasz Rzepecki.

Ryszard Czarnecki z PiS chce otwartej debaty o możliwej kadencyjności w parlamencie. W kwestii samorządów zmian być nie może.

– Taka kadencyjność istnieje w różnych krajach na świecie, np. na Filipinach, gdzie pan prezydent był. Tam można mieć najwyżej trzy kadencje, gdy chodzi o samorządy, ale także – uwaga – można mieć tylko jedną kadencję w parlamencie – zwrócił uwagę Ryszard Czarnecki.  

W UE we Włoszech kadencja samorządowców jest ograniczona do dwóch lub trzech – w zależności od wielkości gminy. W Portugalii to trzy kadencje. Limitów nie mają Niemcy, ale tam ograniczony jest wiek kandydata. Politolog prof. Mieczysław Ryba zauważył, że celem PSL jest jak najdłuższe utrzymanie władzy w regionach.

– Oni mają najwięcej wójtów w Polsce, gdy mówimy o przynależności partyjnej. Dla nich jest to ważna rzecz, bo wiadomo, że to całą strukturę, tak mocno rozbudowaną w terenie, burzy – zaznaczył prof. Mieczysław Ryba.

W konsultacjach społecznych projektu PSL-u prawie 80 proc. ankietowanych opowiedziało się za utrzymaniem dwukadencyjności w samorządach.

TV Trwam News

print