fot. PAP/EPA

Red. M. Nowak: Na Ukrainie nieprzerwanie trwa mobilizacja. Żołnierze są koszarowani, szkoleni i trafiają do ukraińskich jednostek. Pojawiają się głosy że na niektórych odcinkach morale osłabły

Wszyscy ci, którzy byli najbardziej patriotycznie nastawieni i chcieli walczyć z rosyjską agresją, zaangażowali się w działania obronne w pierwszych miesiącach wojny, więc teraz ich brakuje. Na Ukrainie nieprzerwanie w różnych formach trwa mobilizacja. Żołnierze są koszarowani, szkoleni i trafiają do ukraińskich jednostek. Część z nich, z całą pewnością, nie była zainteresowana, aby trafić do wojska i na front. Pojawiają się głosy co do tego, że na niektórych odcinkach, wśród niektórych jednostek morale osłabły. Pojawiają się głosy, że Ukraińcy mają problemy, jeśli chodzi o mobilizowanie kolejnych żołnierzy, którzy mogliby walczyć na linii frontuzauważył red. Michał Nowak, analityk ds. konfliktów zbrojnych, redaktor portalu Nowy Ład, w audycji „Aktualności dnia” na antenie Radia Maryja.

Wojna na Ukrainie trwa już półtora roku. Niestety, świat zaczął przyzwyczajać się do tego, co dzieje się na wschodzie Europy. Coraz mniej informacji z frontu dociera do naszego kraju, a jeśli już docierają, to są spychane na dalszy plan przez wydarzenia bieżące. Na Ukrainie w rzeczywistości nadal toczy się krwawy konflikt. Od dwóch miesięcy trwają tam ukraińskie działania ofensywne.

Niezmiennie na Ukrainie trwa krwawa, ciężka wojna totalna z rosyjskim agresorem. Rzeczywiście jest tak, że coraz częściej odbiorcom zachodnim, w tym polskim, sytuacja na Ukrainie umyka, bo niejako przyzwyczailiśmy się do niej i jest dla nas rzeczą powszednią. To jest rzeczywistość, na którą nie mogą pozwolić sobie Ukraińcy, a z drugiej strony rzeczywistość, na którą liczą Rosjanie, zakładając, że zachodnie społeczeństwa przyzwyczają się do tego, że wojna trwa, przyzwyczają się do tego z czasem zachodnie rządy, które będą ograniczać pomoc dla Ukrainy, czego konsekwencją może być zawieszenie broni na korzystnych dla Rosjan warunkach. Jeżeli chodzi o bieżącą sytuację na linii frontu, to niezmiennie od ponad dwóch miesięcy trwają ukraińskie działania ofensywne. Mają one miejsce na dwóch kierunkach: na południu w obwodzie zaporoskim oraz donieckim, drugim kierunkiem ofensywy są działania pod Bachmutem. Jeśli chodzi o działania na kierunku krymskim, to tam pomimo dwóch miesięcy zaangażowania ukraińskich brygad nadal nie doszło do znaczącego przełamania pozycji obronnych. Ukraińcy nadal nie dotarli do pierwszej rosyjskiej linii obronnej. Przypomnę, że Rosjanie na południu mają od jednej do trzech rozbudowanych linii obronnych – mówił red. Michał Nowak.

Warto zauważyć, że Ukraińcy nadal bronią się przed rosyjskim agresorem. Sporadycznie dochodzi do przesunięcia linii frontu.

Przez ostatnie dwa miesiące działania trwały na tzw. pozycjach przesłonowych znajdujących się bezpośrednio na północ od pierwszej rozbudowanej linii obronnej, której Rosjanie bronią od ponad dwóch miesięcy. Rzeczywiście sporadycznie przechodzi do przesunięcia się linii frontu w kierunku południowym. Od kilkunastu tygodni obserwujemy ciężkie walki na kierunku zachodnim. Liczba wsi, które Ukraińcy musieliby zdobyć, aby dotrzeć do pierwszej linii obronnej, nadal jest duża. Jest za wcześnie, żeby mówić, że dochodzi do jakiegoś przełomu. To, na co Ukraińcy liczą, to to, że Rosjanie, angażując się tak mocno na pozycjach przesłonowych, poniosą straty, że zabraknie im siły do obrony pozycji głównej. Być może to jest cel, który przyświeca Ukraińcom i stąd też są gotowi do ponoszenia znaczących strat – wskazał analityk ds. konfliktów zbrojnych.

W związku z nieustanną walką o ojczyznę spadają morale ukraińskiego wojska. Coraz mniej osób jest zmobilizowanych i deklarujących czynną chęć obrony ojczyzny.

Wszyscy ci, którzy byli najbardziej patriotycznie nastawieni i chcieli walczyć z rosyjską agresją, zaangażowali się w działania obronne w pierwszych miesiącach wojny, więc teraz ich brakuje. Na Ukrainie nieprzerwanie w różnych formach trwa mobilizacja. Żołnierze są koszarowani, szkoleni i trafiają do ukraińskich jednostek. Część z nich, z całą pewnością, nie była zainteresowana, aby trafić do wojska i na front. Pojawiają się głosy co do tego, że na niektórych odcinkach, wśród niektórych jednostek morale osłabły. Pojawiają się głosy, że Ukraińcy mają problemy, jeśli chodzi o mobilizowanie kolejnych żołnierzy, którzy mogliby walczyć na linii frontu – oznajmił redaktor portalu Nowy Ład.

Mer Mariupola napisał w mediach, że Rosjanie znowu zaczęli wywozić obywateli. Takie zachowanie związane jest z rotacją wojsk rosyjskich oraz rusyfikacją zajętych terenów.

Rusyfikacja tych terenów, które Rosjanie przyłączyli do własnego państwa, trwa niezmiennie od początku okupacji. To jest bardzo widoczne w Mariupolu, mieście zrujnowanym, ale które Rosjanie w jakiejś formie, głównie medialnej, propagandowej, próbują odbudować. Cały czas odbywają się tam propagandowe meetingi i rzeczywiście jest tam przymusowa rusyfikacja dotycząca zwłaszcza dzieci, które tam zostały. To, że dosyć regularnie dochodziło tam do działań, które określalibyśmy jako aresztowania czy niewyjaśnione zniknięcia mieszkańców, którzy jeszcze zachowali proukraińskie nastawienie, miało rzeczywiście miejsce. W tym momencie może być to związane z rotacją rosyjskich jednostek, które tam przybywają i kontrolują sytuację. Ci nowi żołnierze chcieli się pochwalić przed dowództwem jakimiś sukcesami – powiedział gość „Aktualności dnia”.

Całą rozmowę z red. Michałem Nowakiem można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj