fot. PAP/Szymon Pulcyn

Red. M. Budzisz: Skala zamieszek w Iranie jest największa w historii tego kraju, czyli po 1979 roku. Pytanie, czy protesty są na tyle silne i powszechne, że rzeczywiście mogą one zagrozić irańskiemu reżimowi?

Każdy reżim, nawet bardzo krwawy, opiera się na poparciu przynajmniej części populacji. Tak samo jest w przypadku Iranu. W związku z tym nie jest aż tak istotne to, że odbywają się te demonstracje. Znacznie ważniejsze jest to, czy protesty są na tyle silne i powszechne, że rzeczywiście mogą one zagrozić reżimowi – zauważył red. Marek Budzisz, ekspert ds. wschodnich, w środowej audycji „Aktualności dnia” w Radiu Maryja.

Od kilku tygodni w Iranie trwają największe w historii kraju protesty. Zginęły setki, jeśli nie tysiące osób. Fala protestów ogarnęła wszystkie prowincje. Obywatele demonstrują przeciwko kryzysowi gospodarczemu. Sprzeciwiają się również islamskiemu reżimowi.

Ocena skali wydarzeń jest trudna ze względu na blokadę informacyjną. Jeszcze kilka dni temu pisano w europejskich i amerykańskich mediach, iż liczba ofiar po stronie zarówno ludności cywilnej, czyli protestujących, jak też i sił porządkowych, szacowana jest na kilkaset osób. Mówiło się o pięciuset, sześciuset zabitych. Dzisiaj te szacunki gwałtownie wzrosły. Mówi się o rzekach krwi, o pięciu, sześciu tysiącach zabitych osób. Co więcej, pojawiły się informacje o takich przyspieszonych, nazwijmy to, procesach, które kończą się wyrokami śmierci. Na te wyroki są skazywani uczestnicy protestu. W związku z tym mamy do czynienia z krwawą rewoltą, którą władze próbują wszelkimi środkami i siłami stłumić. Skala tych zamieszek jest największa w historii porewolucyjnego Iranu, czyli po 1979 roku. W gruncie rzeczy wydaje się, że kraj stoi na progu wojny domowej, oczywiście jeśli władzom nie uda się krwawo stłumić tych demonstracji – mówił red. Marek Budzisz.

Ekspert ds. wschodnich zwrócił uwagę, że nie można wyciągać zbyt daleko idących wniosków, jakoby reżim w ogóle nie miał poparcia.

Każdy reżim, nawet bardzo krwawy, opiera się na poparciu przynajmniej części populacji. Tak samo jest w przypadku Iranu. W związku z tym nie jest aż tak istotne to, że odbywają się te demonstracje. Znacznie ważniejsze jest to, czy protesty są na tyle silne i powszechne, że rzeczywiście mogą one zagrozić reżimowi – zauważył gość Radia Maryja.

Red. Marek Budzisz podkreślił, że sytuacja w Iranie może przekształcić się w kolejny front globalny wojny gospodarczej.

Wydaje się, że ta sytuacja już się przekształca w taki front. Na razie mamy do czynienia z zapowiedziami Donalda Trumpa, a nie realizacją dodatkowych ceł dla wszystkich państw, które handlują z Iranem. Te cła mają wynosić 25 proc. ale jeszcze administracja nie wprowadziła tego rodzaju zapisów, dlatego że zapisy ustawodawstwa czy taki dekret Donalda Trumpa nie jest równoznaczny z jego przestrzeganiem przez wszystkich zainteresowanych, w tym też rywalizujące mocarstwo, jakim są Chiny. Gdyby Stany Zjednoczone chciały doprowadzić do sytuacji, że rzeczywiście reżim przestałby handlować z kimkolwiek, to musiałyby ogłosić blokadę morską, a niewykluczone również że i lądową.  To niestety dla stabilności globalnej byłby krok eskalacyjny i mógłby doprowadzić do starcia – mówił ekspert ds. wschodnich.

Dlatego – jak spostrzegł gość „Aktualności dnia” – będziemy mieli do czynienia z presją polityczną i być może ekonomiczną po to, żeby wymusić na rządzie irańskim ustępstwa i przede wszystkim powstrzymanie się przed krwawymi represjami.

Natomiast czy to doprowadzi do obalenia systemu? To jeszcze jest sprawa otwarta, tak mi się wydaje. (…) Z pewnością Iran będzie państwem słabszym. Jeśli będzie państwem słabszym, to nie będzie w stanie odgrywać takiej roli, do jakiej aspirował przez ostatnie lata, czyli pewnego, powiedziałbym, elementu tego porozumienia państw, który określa się mianem czworokątu państw rewizjonistycznych. W skład tego porozumienia – obok Rosji i Chin – właśnie wchodził Iran i Korea Północna – wskazał red. Marek Budzisz.

Cała rozmowa z red. Markiem Budziszem dostępna jest [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj