fot. PAP/Sebastian Borowski

Red. G. Górny: Dla afrykańskich albinosów chrystianizacja jest ratunkiem, ponieważ oznacza przemianę mentalności. Wtedy w bliźnim widzisz Chrystusa, a nie materiał do produkcji amuletów

Z jednej strony za albinosami w Afryce ciągnie się fama nieszczęścia, z drugiej strony jednak wśród zabobonnej ludności istnieje przekonanie, że wykonane z ich organów talizmany i amulety przynoszą szczęście. W wytwarzaniu takich talizmanów i amuletów z ludzkich ciał specjalizują się afrykańscy czarownicy i szamani. Do mordowania albinosów dochodzi tam, gdzie miejscowi chętniej słuchają głosu czarownika i szamana niż księdza. Tak więc Kościół jest największym obrońcą albinosów w Afryce. Dla tych ludzi chrystianizacja jest ratunkiem, ponieważ oznacza przemianę mentalności. Wtedy w swoim bliźnim widzisz Jezusa Chrystusa, a nie materiał do produkcji amuletów – mówił w środowym felietonie z cyklu „Spróbuj pomyśleć” red. Grzegorz Górny, pisarz i publicysta.

W Afryce czas kampanii wyborczych to niebezpieczny okres dla tamtejszych albinosów. Życie osób dotkniętych tą przypadłością jest trudne ze względu na dyskryminację spowodowaną przesądami.

– Z jednej strony za albinosami ciągnie się fama nieszczęścia, z drugiej strony jednak wśród zabobonnej ludności istnieje przekonanie, że wykonane z ich organów talizmany i amulety przynoszą szczęście. W wytwarzaniu takich talizmanów i amuletów z ludzkich ciał specjalizują się afrykańscy czarownicy i szamani. Do nich właśnie zgłaszają się często przed wyborami politycy kandydujący do parlamentu lub rady miejskiej albo ubiegający się o urząd gubernatora lub burmistrza. Stawka wyborów jest duża, więc kandydaci nie żałują pieniędzy. Wtedy zaczyna się polowanie na albinosów, ponieważ nic nie gwarantuje większego sukcesu i pomyślności niż „fartonośny” fetysz wykonany z ciała takiego człowieka – mówił red. Grzegorz Górny.

Z racji na wysoki popyt na tego rodzaju talizmany w Afryce powstał nawet międzynarodowy rynek handlu organami albinosów.

– Każda część ciała – oczy, uszy, skóra, kończyny – ma swoją cenę. Na przykład ramię kosztuje dwa tys. dolarów, a całe ciało albinosa około 70 tys. dolarów. Z takiego ciała można bowiem wykonać setki drogocennych amuletów. Włoska dziennikarka Anna Bono, która specjalizuje się w tematyce afrykańskiej, pisze, że handel ludźmi nie oszczędza dzieci – nawet noworodków. W przypadku porwań dzieci są bardzo liczne. Porywacze wykorzystują chwilę nieuwagi, gdy rodzice są zajęci pracą na polu albo czekają, aż dzieci zostaną same na ulicy. Czasami albinosi są zabijani, a następnie ćwiartowani albo porywacze po prostu amputują odpowiednie części ciała, gdy albinosi jeszcze żyją, a następnie wyrzucają to, co niepotrzebne. Wtedy biedne dzieci – jeśli zostaną odnalezione i uratowane na czas – mają szansę przeżyć – wskazywał felietonista Radia Maryja.

Niedawno w Tanzanii odbyły się wybory do tamtejszego parlamentu. W związku z tym pojawił się zwiększony popyt na wspomniane talizmany, a co za tym idzie – ataki na albinosów. Ofiarą jednego z nich stała się 25-letnia Mariam. Łowcy albinosów uderzyli nocą, gdy kobieta spała w swoim domu.

–  Do środka weszli nieznani sprawcy i odcięli jej podczas snu lewą dłoń i prawe ramię powyżej łokcia. Gdy nieprzytomną kobietę zawieziono do szpitala, lekarze odmówili jej ratowania, ponieważ uznali, że nie ma szans na przeżycie. Mimo to przeżyła. Jednak straciła dziecko, ponieważ była w piątym miesiącu ciąży. Nie był to pierwszy koszmar, który przeżyła. Gdy miała osiem lat, widziała na własne oczy, jak mordercy zabijali jej pięcioletniego brata Emanuela, obcinając mu żywcem nogi i ręce, które potrzebne były na amulety – opowiadał red. Grzegorz Górny.

Pisarz zaznaczył, że rządy niektórych krajów próbują przeciwdziałać temu nieludzkiemu procederowi. W 2015 r. władze Tanzanii zakazały czarownikom i szamanom działalności w trakcie kampanii wyborczych, a w 2021 r. władze Ugandy zabroniły składania ofiar z ludzi.

Jak podkreślił publicysta, o problemie morderczych przesądów i guseł w Afryce nie mówi się w największych mediach tzw. głównego nurtu.

– Nie pasuje to do dominującej narracji dzisiejszego świata. To wizja, zgodnie z którą za wszystkie nieszczęścia Czarnego Kontynentu odpowiada biały człowiek. W tej optyce koloniści z Europy mieli zniszczyć spokojne życie, jakie wiedli wcześniej czarnoskórzy mieszkańcy tych ziem. Oskarżane jest przy tym także chrześcijaństwo, które chciało wytępić bogactwo lokalnych kultur i wierzeń. To prawda, że kolonizatorzy z Europy zachowywali się w Afryce haniebnie, ale nie oznacza to, że wszystko w tamtejszej kulturze było godne afirmacji. Trzeba pamiętać, że chrześcijaństwo zahamowało lub wyeliminowało wiele barbarzyńskich praktyk. Głosi ono bowiem prawdę o nieskończonej wartości, godności i równości wszystkich ludzi wobec Boga. Polowanie na osoby dotknięte bielactwem odbywa się tam, gdzie wpływy chrześcijaństwa są niewielkie, dominują zaś lokalne wierzenia pogańskie. Do mordowania albinosów dochodzi tam, gdzie miejscowi chętniej słuchają głosu czarownika i szamana niż księdza. Tak więc Kościół jest największym obrońcą albinosów w Afryce. Dla tych ludzi chrystianizacja jest ratunkiem, ponieważ oznacza przemianę mentalności. Wtedy w swoim bliźnim widzisz Jezusa Chrystusa, a nie materiał do produkcji amuletów – mówił felietonista Radia Maryja.

Całości felietonu red. Grzegorza Górnego można odsłuchać [tutaj].

radiomaryja.pl

drukuj