Reakcje po udanej akcji USA wymierzonej w przywódcę ISIS

Nie milkną echa po udanej akcji Stanów Zjednoczonych wymierzonej w przywódcę tzw. Państwa Islamskiego.

Akcja amerykańskich sił zbrojnych została przeprowadzona w północno-zachodniej prowincji Syrii. To tutaj miał zginąć przywódca tzw. Państwa Islamskiego. Otoczony przez amerykańskich żołnierzy, zdetonował ładunek wybuchowy.

– Ta śmiertelna gra trwa już od kilku dobrych lat. Apogeum działań, zwanych selektywną eliminacją, zapoczątkował prezydent Bush. Kontynuował je Barak Obama. W tej chwili kontynuuje je Donald Trump – mówi prof. Krzysztof Kubiak.

Śmierć Bagdadiego była ogłaszana już kilkukrotnie, jednak za każdym razem w internecie pojawiało się nowe nagranie, które przecinało spekulacje. Tym razem wszystko wskazuje na to, że informacje są prawdziwe – zaznacza politolog dr Marcin Szydzisz.

– Te informacje są prawdziwe, dlatego że podawane są jako news przez szereg agencji prasowych. Też postępowanie Trumpa, który ogłasza tę śmierć Bagdadiego, i byłego wiceprezydenta USA, który pogratulował wojskom amerykańskim zabicia największego terrorysty, najniebezpieczniejszego wroga Stanów Zjednoczonych – wskazuje politolog dr Marcin Szydzisz.

Prezydent USA Donald Trump od początku swojej kadencji zapowiadał, że jego priorytetem jest schwytanie przywódcy tzw. Państwa Islamskiego.

– Zginął, jak pies i tchórz. Skomlał, krzyczał i płakał – mówi prezydent Stanów Zjednoczonych.

Sukces Trumpa niewątpliwie poprawia jego kandydaturę w nadchodzących wyborach prezydenckich w USA – zaznacza politolog prof. Aleksander Głogowski.

– Pokazuje się podobna sytuacja, jak w przypadku Bin Ladena. Tam wówczas Barack Obama był posądzany o wykorzystanie akcji przeciwko Bin Ladenowi dla swoich celów wyborczych. Także również może być pewna zbieżność dat. To się tak dziwnie składa, że człowiek tak poszukiwany, nr 1 na świecie, nagle przed samymi wyborami prezydenckimi w USA traci życie w spektakularnych okolicznościach. No ale to jest natura polityki – mówi prof. Aleksander Głogowski.

Mimo tych spekulacji, do USA płyną gratulacje i słowa uznania z całego świata.

„Śmierć przywódcy Państwa Islamskiego to >>ciężki cios<< dla organizacji, lecz to tylko etap. Priorytetem Francji jest ostateczne pokonanie ISIS –napisał na Twitterze Emmanuel Macron, prezydent Francji.

„Śmierć lidera Daesz stanowi punkt zwrotny w naszej wspólnej walce z terroryzmem” – wskazał z kolei prezydent Turcji Recep Erdogan.

Z kolei premier Wielkiej Brytanii Boris Johnson podkreślił, że ta walka jeszcze nie jest skończona.

„Śmierć Bagdadiego to ważny moment w naszej walce z terroryzmem, ale wojna ze złem Daesz nie jest jeszcze skończona. Będziemy współpracować z naszymi partnerami z koalicji, by raz na zawsze położyć kres morderczym, barbarzyńskim działaniom Daesz” – oświadczył Boris Johnson.

Abu Bakr al-Bagdadi na czele ISIS stał od 2010 roku.

TV Trwam News

drukuj