PAP/EPA

Rada UE wysłuchała polskiej prezentacji ws. zmian w sądownictwie

Po raz pierwszy w historii w Radzie Unii Europejskiej odbyło się wysłuchanie w ramach procedury ochrony praworządności. W Luksemburgu przed ministrami wszystkich krajów Wspólnoty Polska musiała przedstawić wyjaśnienia dotyczące reformy sądownictwa. Prezentacja trwała ponad godzinę.

Wysłuchanie to kolejny etap postępowania, które uruchomiła Komisja Europejska. Komisarze uważają, że reforma polskiego sądownictwa narusza praworządność.

– Potrzebujemy znacznych postępów, zwłaszcza jeśli chodzi o niezależność polskiego sądownictwa – mówił Michael Roth, sekretarz stanu w niemieckim MSZ.

W wysłuchaniu, które odbyło się w Luksemburgu, wzięli udział ministrowie ds. europejskich państw członkowskich Unii.

Premier Mateusz Morawiecki wskazał, że Komisja Europejska, w tym jej wiceszef Frans Timmermans, pozytywnie podchodzą do niektórych reform wprowadzonych przez rząd Prawa i Sprawiedliwości. Chodzi m.in. o losowy przydział spraw oraz o kwestię zakazu przenoszenia sędziów do różnych wydziałów w ramach danego sądu.

– Jest jeszcze cały czas spór o art. 7. Ja jestem przekonany, że on wynika w dużym stopniu z jednego podstawowego nieporozumienia – otóż nasi przyjaciele, partnerzy z Europy Zachodniej, nie wiedzą, jak wygląda rzeczywistość pokomunistyczna, postkomunistyczna, z którą my się zmagamy – tłumaczył Prezes Rady Ministrów.

Dlaczego Polska jest pod brukselskim pręgierzem?

– Toczy się spór, który nigdy nie został wyartykułowany: między Polską, która jest najsilniejszym krajem tzw. Nowej Europy, a krajami tzw. piętnastki, najsilniejszymi państwami UE, które wykazują się protekcjonalizmem w stosunku do Polski i krajów Europy Środkowo-Wschodniej – akcentował dr Aleksander Kozicki, politolog.

Ekspert dodał, że działania PiS mają na celu polityczną emancypację Polski i są związane z realizacją naszych interesów narodowych. Procedura z art 7. jest bardzo złożona i długa.

Dr Marcin Kędzierski mówił, że sprawa będzie się toczyć długo.

– Wydaje się, że to będzie taki zamrożony konflikt, który nie zostanie rozstrzygnięty, tylko będzie co jakiś czas powracał. Kluczową kwestią nie będą sprawy między Brukselą i Warszawą wokół praworządności, ale ogólne debaty w Unii dotyczące dwóch największych problemów Wspólnoty: kwestie migracji i strefy euro – powiedział politolog.

Postepowanie europejskiego establishmentu szkodzi dobremu imieniu naszego kraju.

– Kolejny etap planu Timmermansa i otoczenia, by Polskę „grillować”. Temat nie do wygrania przez Komisję Europejską, natomiast zaszkodzić dobremu imieniu zawsze można – wskazał prof. Mieczysław Ryba.

Wielu ekspertów podkreśla, że Komisja Europejska nie ma wystarczających uprawnień do tego, aby rozstrzygać co jest, a co nie naruszeniem praworządności, a zatem nie ma także prawa do wszczynania tego typu procedury przeciwko Polsce.

TV Trwam News/RIRM

drukuj