fot. Tomasz Strąg

R. Szeremietiew: patowa sytuacja może skłonić Rosję do sięgnięcia po radykalne środki

Sytuacja jest patowa. Rosja chcąc podporządkować sobie Ukrainę, może zdecydować się na radyklane środki – ocenił prof. Romulad Szeremietiew. Były wiceminister obrony narodowej na antenie Radia Maryja odniósł się do sytuacji panującej w rejonie Wschodniej Ukrainy i Krymu.

Działania podejmowane obecnie przez Rosjan na zaanektowanym w 2014 roku Krymie budzą w ostatnich dniach coraz więcej emocji. Sytuację skomentował podczas piątkowej audycji ,,Aktualności Dnia” prof. Romulad Szeremietiew.

Wyrażane są obawy, że Rosja zaczęła jakąś nadzwyczajną koncentrację swoich sił w rejonie przygranicznym z Ukrainą, w tym również na Krymie, który – jak wiadomo – jest w ich władaniu. Pretekstem są jakieś ćwiczenia, ale różni specjaliści podejrzewają, że może to być przygotowanie wojska, które można użyć militarnie w formie agresji przeciwko Ukrainie i zdaje się, że nawet po stronie ukraińskiej takie przekonanie jest dość stanowczo wyrażane, że grozi to otwartą wojną Rosji z Ukrainą – powiedział prof. Romulad Szeremietiew.

Były wiceminister obrony narodowej wskazał, że Moskwa może zdecydować się sięgnąć po radyklane środki tj. wszcząć otwartą wojnę, a skłonić może ją do tego wciąż nierozstrzygnięty konflikt i patowa sytuacja, w jakiej znajdują się obie jego strony.

– Z jednej strony separatyści prorosyjscy na Wschodniej Ukrainie nie są w stanie rozwinąć tej szerszej akcji, a z drugiej strony Ukraińcy, którzy bronią swojego państwa, też nie są w stanie wyeliminować tego zagrożenia, które się pojawiło (…). Sytuacja wobec tego jest patowa, co trzeba by jakoś rozstrzygnąć. Rosja chce oczywiście podporządkować sobie Ukrainę, więc może zdecydować się na środki radykalne – ocenił ekspert.

W starciu z siłami zbrojnymi Federacji Rosyjskiej – co także przypomniał gość piątkowych ,,Aktualności Dnia” – armia ukraińska nie ma niestety wielkich szans.

Ekspert analizując sytuację Ukrainy odniósł się także do spotkania, jakie przed kilkoma dniami w Petersburgu odbyli prezydenci Rosji i Turcji – Władimir Putin i Recep Tayyip Erdoğan.

Nie wiemy o czym rozmawiali. (…) Ale gdyby Rosja miała Turcji coś do zaoferowania, bo Turcy potrafią załatwiać różnego rodzaju korzystne dla siebie rozwiązania (…), wtedy pojawia się pytanie czy wówczas (biorąc pod uwagę jej położenie oraz fakt, że posiada największą armię w NATO poza armią amerykańską i ma interesy w rejonie Morza Czarnego) brak reakcji tureckiej na ewentualną agresję rosyjską na Ukrainie nie byłby tu jakimś ważnym elementem umożliwiającym Rosji podjęcie takiej akcji. Więc pytanie czy Rosja tego typu kwestię negocjowała i czy jakieś takie porozumienie zostało zawarte – powiedział były wiceminister obrony narodowej.

O zachowanie rozwagi i ,,powściągliwość” zaapelowały dziś do obu stron konfliktu rosyjsko-ukraińskiego m.in. Stany Zjednoczone.

W środę rosyjska FSB poinformowała, że strona ukraińska planowała przeprowadzenie na Krymie ataku terrorystycznego. Władimir Putin zarzucił wówczas Ukrainie stosowanie ,,praktyki terroru”, co – jak powiedział – ma służyć sprowokowaniu przez nią nowego konfliktu i zdestabilizowaniu Krymu. Kijów zaprzeczył zarzutom stawianym przez Rosję, oświadczając, że są one próbą ukrycia strzelaniny między pijanymi rosyjskimi wojskowymi. Ukraina podwyższyła jednocześnie gotowość bojową swojej armii na terenach w pobliżu granicy z Krymem i linii konfliktu w Donbasie. Z doniesień rosyjskich agencji prasowych wynika ponadto, że Rosjanie na zaanektowanym Krymie rozmieścili dziś systemy rakietowe S-400 typu ziemia-powietrze.

RIRM

drukuj