R. Bąkiewicz: Zastosowano wobec mnie środki zapobiegawcze, jak w stosunku do jakiegoś kryminalisty. Próbuje się stworzyć obraz Ruchu Obrony Granic jako środowiska, które przekracza granice prawa
Zarzuty i prowadzone postępowanie są absurdalne, ponieważ zastosowano wobec mnie środki zapobiegawcze, jak w stosunku do jakiegoś kryminalisty. Muszę się meldować na policji dwa razy w tygodniu, nie mogę się zbliżać do przejść granicznych na granicy z Niemcami na odległość bliższą niż tysiąc metrów. Prawnicy i znawcy prawa międzynarodowego mówią, że złamano wobec mnie różne konwencje, również tą dotyczącą możliwości swobodnego poruszania się. Natomiast materiał dowodowy, który jest zgromadzony przez prokuraturę w tej sprawie, jest tak naprawdę mową obrończą w stosunku do mnie – mówił Robert Bąkiewicz, lider Ruchu Obrony Granic, prezes Roty Niepodległości i były prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”, w programie „Polski punkt widzenia” na antenie Telewizji Trwam.
Prokuratura Okręgowa w Gorzowie Wielkopolskim 31 grudnia ub. roku skierowała do sądu akt oskarżenia przeciwko Robertowi Bąkiewiczowi, zarzucając mu „znieważenie na terenie przejścia granicznego w Słubicach czworga funkcjonariuszy Straży Granicznej i Żandarmerii Wojskowej nazywając ich zdrajcami”. Lider Ruchu Obrony Granic na antenie Telewizji Trwam wskazał, że jest to spektakl polityczny, który nie ma nic wspólnego ani z żadną sprawiedliwością, ani z wymiarem sprawiedliwości.
– Donald Tusk poczuł, że środowiska społeczne – zupełnie oddolnie – postanowiły wziąć w swoje ręce sprawę ochrony własnych granic i zrobiły to dosyć skutecznie, bo zmusiły go do przywrócenia kontroli na granicy zachodniej z Niemcami. To wywołało wielkie emocje. Niemcy pisali o działalności Ruchu Obrony Granic, że zatrzymaliśmy proces niemieckiej polityki migracyjnej. Dlatego myślę, że to jest prawdziwa przyczyna zemsty politycznej, której dokonuje na mnie Donald Tusk rękoma prokuratury. Zarzucono mi rzekome znieważenie funkcjonariuszy Straży Granicznej, choć wielokrotnie to ja broniłem Straży Granicznej, wojska i mundurowych. Jako pierwsza osoba byłem na granicy wschodniej, kiedy osoby z Platformy Obywatelskiej próbowały wymuszać na państwie polskim wpuszczanie nielegalnych migrantów na teren Polski, więc to jest kompletnie absurdalny zarzut. Zarzuca mi się także nienawiść na tle narodowościowym w stosunku do migrantów i – uwaga – w stosunku do Niemców. W ostatnim czasie mówiłem dużo o Niemcach, że nie rozliczyli się za drugą wojnę światową oraz że dokonują przestępstw na granicy z Polską; wzywałem polskie władze i polskich funkcjonariuszy do tego, żeby strzegli polskich granic. I za to próbuje się stworzyć obraz mnie i Ruchu Obrony Granic jako środowiska, które przekracza granice prawa – tłumaczył Robert Bąkiewicz.
Lider Ruchu Obrony Granic dodał, że zarzuty i prowadzone postępowanie są absurdalne, ponieważ zastosowano wobec niego środki zapobiegawcze, jak w stosunku do jakiegoś kryminalisty.
– Muszę się meldować na policji dwa razy w tygodniu, nie mogę się zbliżać do przejść granicznych na granicy z Niemcami na odległość bliższą niż tysiąc metrów. Prawnicy i znawcy prawa międzynarodowego mówią o tym, że złamano wobec mnie różne konwencje, również tą dotyczącą możliwości swobodnego poruszania się. Natomiast materiał dowodowy, który jest zgromadzony przez prokuraturę w tej sprawie, jest tak naprawdę mową obrończą w stosunku do mnie. Przypomnę o tym, że w Prokuraturze Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim szefowa i jej zastępca zostali usunięci z prokuratury, bo mówili, że nie ma podstaw do tego, żeby prowadzić wobec mnie jakiekolwiek postępowanie – podkreślił gość programu „Polski punkt widzenia”.
Pamiętajmy o tym, że ta sytuacja jest zupełnie odbiegająca od normy, więc czego możemy się spodziewać, to się dopiero okaże i obawiam się, że ten proces nie będzie do końca sprawiedliwy – zaznaczył były prezes Stowarzyszenia „Marsz Niepodległości”.
– W sytuacji ewidentnego odwrócenia ról – czyli poszkodowany czy ofiara staje się przestępcą, a przestępca staje się ofiarą – nie mogę być pewien tego, jak będzie wyglądał proces. Donald Tusk, Niemcy i Unia Europejska nie chcą dla Polski bezpieczeństwa, chcą ściągać masowo do Polski migrantów, czyli ludzi, którzy nie zasymilują się w Polsce, ale chcą destabilizacji państwa polskiego. Ja się nie boję, sumienie mam bardzo spokojne i pełne przekonanie tego, że działam w dobrej wierze i w uczciwej sprawie. Niestety od początku przejęcia władzy, a nawet w trakcie kampanii wyborczej, jednym z głównych elementów polityki Donalda Tuska była zemsta polityczna – mówił Robert Bąkiewicz.
radiomaryja.pl



