fot. szpitalzachodni.pl

Pytania o śmierć 3,5-letniego Kacpra w szpitalu. Sprawę bada prokuratura

Dopiero teraz na jaw wychodzą okoliczności śmierci 3,5-letniego Kacpra, który pod koniec września zmarł w Szpitalu Zachodnim w Grodzisku Mazowieckim. Lekarze wskazują, że chłopiec trafił do placówki zbyt późno. Rodzina ma jednak poważne zastrzeżenia do sposobu udzielonej dziecku pomocy. Sprawą zajmuje się już prokuratura.

 

3,5-letni Kacper zmarł pięć godzin po przyjęciu do szpitala w Grodzisku Mazowieckim. Lekarze podejrzewali zakażenie meningokokami. Sekcja zwłok wykazała jednak zupełnie inną przyczynę śmierci. Ojciec chłopca zawiadomił prokuraturę, a śledczy sprawdzają, czy podczas leczenia doszło do nieprawidłowości. Śledztwo prowadzone jest w Prokuraturze Rejonowej w Grodzisku Mazowieckim.

– Trwają czynności polegające na gromadzeniu dokumentacji lekarskiej oraz na przesłuchaniach świadków – chodzi tu głównie o pracowników szpitala. W dłuższej perspektywie konieczne będzie uzyskanie opinii z zakresu medycyny, która wyjaśni, jakie były bezpośrednie przyczyny śmierci i czy doszło do przyczynienia się kogokolwiek ze Szpitala Zachodniego w Grodzisku Mazowieckim do śmierci tego dziecka – wskazał prok. Piotr Skiba, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Lekarze  nie wykonali małemu pacjentowi badania USG jamy brzusznej i RTG. Sekcja zwłok wykazała, że u Kacperka doszło do niedrożności jelita i martwicy. Śmierć dziecka poruszyła mieszkańców Grodziska Mazowieckiego.

– Jest to oczywiście tragedia, bardzo duża tragedia. Współczuje rodzinie, współczuje rodzicom – powiedział Krzysztof z Grodziska Mazowieckiego.

O komentarz do sprawy poprosiliśmy również przedstawicieli Szpitala Zachodniego. Dyrekcja i pracownicy placówki nie zdecydowali się na wypowiedź przed naszą kamerą. Jak tłumaczą, po nagłośnieniu tragedii spotykają się z falą hejtu. Szpital deklaruje współpracę z prokuraturą i przekazanie niezbędnych informacji dotyczących leczenia chłopca.

 

TV Trwam News

print